15/04/2026
Możemy się spodziewać wyjątkowo trudnego sezonu pod względem zakażonych Borrelią kleszczy. Wszystko to dlatego, że dwa lata temu dęby pierońsko obrodziły w żołędzie.
🕷️📈
Mechanizm jest bardzo prosty. Mniej więcej co 5-8 lat dęby przeżywają wyjątkowy rok unasiennienia. Gwałtownie wówczas owocują, obdarowując swoim urodzajem okoliczną florę i faunę. Ta enigmatyczna synchronizacja drzew ma kilka hipotez, z czego najbardziej prawdopodobną jest tak zwana przyczyna ultymatywna - im więcej owoców drzewo wypuści, tym większą szansę ma na przekazanie swojego materiału genetycznego dalej, gdyż nawet natłok gryzoni nie byłby w stanie tego wszystkiego "przejeść". Gdyby bowiem drzewo wydawało nasiona regularnie co roku, w mniej więcej tej samej ilości, wówczas zapewniałoby gryzoniom stały dopływ pokarmu, a więc ich populacja utrzymywałaby się na stabilnym, wysokim poziomie, zagrażającym mu w jego dalszej reprodukcji. Dzięki jednak takiej okresowej produkcji nasion, ich opad jest tak duży, że w danym momencie populacja gryzoni nijak nie jest w stanie przejeść tego wszystkiego, a więc pewna część nasion otrzymuje szansę na to, by "wymknąć" się z jarzma konsumpcji i wykiełkować kolejnej wiosny.
🐁🌿
No i właśnie. Gryzonie. Jeżeli akurat występuje rok obfitujący w żołędzie, wówczas ich liczebność gwałtownie wzrasta, osiągając nawet 10-krotność tego, co w innych latach pozostaje normą. To widać, swoją drogą, nie tylko w badaniach i obserwacjach, ale i w wyszukiwarkach internetowych. Kiedy bowiem następuje rok unasiennienia, wówczas w kolejnym sezonie ludzie znacznie częściej wyszukują hasła typu "pułapka na myszy". I to tak naprawdę najbardziej powinno nas martwić. Gryzonie wszak to wyjątkowo atrakcyjne miejsce do żerowania dla kleszczy. Po pierwsze, żyją dokładnie tam, gdzie czyhają kleszcze - czyli w ściółce. Po drugie, nie są zbyt duże, jak na przykład jelenie, by się jakoś skutecznie bronić. A po trzecie - są jednak wystarczająco duże by wykarmić nimi larwy i nimfy, czyli kleszcze w początkowych stadiach rozwoju. No i w tym tkwi sedno. Sam kleszcz, w momencie "wyklucia się" z jaja, nie ma w swoim organizmie Borrelii, nawet jeśli samica składająca je była nosicielką. Praktycznie niemal każda larwa wolna jest od bakterii, którą zaraża się dopiero, no właśnie, od swoich mysich gospodarzy. Będących jej wyjątkowo świetnym rezerwuarem. I naturalnym gospodarzem od tysięcy lat.
🐭🦠
Sytuacja wygląda więc następująco: kleszczowy młodzian w sezonie po okresie obfitującym w żołędzie bez problemu znajduje mysz, która staje się jego pierwszą stołówką. Efektem takiego żerowania jest zakażenie krętkiem Borrelii, które robi z kleszcza nosiciela już do końca jego życia. Zakażone larwy przekształcają się w kolejnym sezonie w nimfy, którym znacznie łatwiej dobrać się do większych ssaków, w tym i do ludzi. Są jednak wciąż jeszcze na tyle małe, że bardzo skutecznie umykają nawet najwprawniejszym oczom. Cykl zależności żołędzie-kleszcze ma więc trzy stopnie: rok 0 - sezon unasiennienia dębów, gryzonie mają ogrom jedzenia, ich populacja zaczyna rosnąć; rok 1 - populacja myszy pikuje, a larwy kleszczy mają idealne warunki, więc masowo znajdują żywicieli i masowo zakażają się Borrelią; rok 2 - boom zakażonych nimf, które są liczniejsze, częściej gryzą ludzi i są trudne do zauważenia.
⏩⏭️
No i teraz do sedna. Ostatni rok unasiennienia, "rok 0", kiedy obserwowaliśmy ogromny wysyp żołędzi, to 2024. Przed nami sezon "roku 2", a więc nawał zakażonych kleszczy. Co w praktyce oznacza, że nosicielem tej bakterii może być nawet co 3-ci dojrzały kleszcz (im starszy kleszcz, tym większa szansa na to, że ją złapał). Oczywiście wszystko zależy od warunków środowiskowych oraz pogodowych (w niektórych miejscach może być to nawet 50% dojrzałych kleszczy).
Pamiętajmy jednak o tym, że samo ryzyko ukąszenia nie oznacza z automatu ryzyka choroby. Kluczowy w tej kwestii jest czas, ponieważ w przeważającej części przypadków, aby nas zarazić, zakażony kleszcz musi pozostać wbity w skórę kilkanaście godzin. Szybkie usunięcie drastycznie więc zmniejsza ryzyko. Z tego też powodu nie zawsze warto testować wyciągniętego kleszcza, ponieważ może się zdarzyć tak, że wynik testu będzie pozytywny, jednak szybka interwencja i usunięcie gagatka ze skóry skutecznie nas ochroni przed transmisją.
⚠️☝️
Tak więc, na nadciągający ciepły sezon - jasna odzież do lasu (na niej lepiej zauważyć kleszcza), długie spodnie (z naciągniętymi nań skarpetami w typie osiedlowej elegancji), a po spacerze - odzież wierzchnia siup, do wanny, zaś skóra pod obserwację. To, rzecz jasna, tylko kilka kluczowych porad. Najważniejszą sprawą jest czujność i zdrowy rozsądek. Dbajmy o siebie!
/Bogdziewicz, Michał & Szymkowiak, Jakub. (2016). Oak acorn crop and Google search volume predict Lyme disease risk in temperate Europe. Basic and Applied Ecology. 17/ Bogdziewicz, M. & Wróbel, Aleksandra. (2012). Ekologiczne aspekty lat nasiennych u drzew. Kosmos. 61/ Fot. California Department of Public Health/