18/03/2026
Tygrys był moim pierwszym ulubionym zwierzęciem z dzieciństwa. Jako młody chłopak byłem wielkim fanem „Księgi dżungli”, a tam pojawiał się Shere Khan - postać, która szczególnie zapadła mi w pamięć. Nie do końca wiem dlaczego, ale od zawsze fascynowali mnie antagoniści i bohaterowie drugoplanowi. Tacy jak Krillin z Dragon Balla czy nawet, trochę przewrotnie, biblijny Szatan. 😅 (fanatycy nie bijcie)
Czasem zastanawiałem się, skąd to się bierze. Może dlatego, że są to postacie bardziej złożone, intrygujące - często z historią, której nikt do końca nie opowiedział. Jakby skazane na wykluczenie, ukształtowane przez środowisko, które popchnęło je do czynów, za które później są oceniane?
Ostatnio spróbowałem czegoś nowego - zacząłem nagrywać vlogi, bardziej się uzewnętrzniać (stąd ten opis😅) i zauważyłem, że jedną z najważniejszych walk, jakie toczymy w życiu, jest walka z własnym oporem. Walka z samym sobą. I może właśnie ta nieustępliwość antagonistów, ich wewnętrzny opór, zawsze robiły na mnie największe wrażenie.
Dlatego ten tygrys, z mojej perspektywy, idealnie wpisuje się w symbol buntu, siły i życia na własnych zasadach.
Jeżeli ktoś miał na tyle wewnętrznej mocy i doczytał to do końca, to może znajdzie jej jeszcze trochę aby podzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat? 😅
Pozdrawiam wszystkich serdecznie ❤️