Gabinet Terapii Magdalena Śledź

Gabinet Terapii Magdalena Śledź Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Gabinet Terapii Magdalena Śledź, Gdansk.

Instagram bardzo łatwo zalewa się takimi obrazkami. Zielona sałatka, kolorowy talerz, zdrowe wybory i styl życia, który ...
14/08/2026

Instagram bardzo łatwo zalewa się takimi obrazkami. Zielona sałatka, kolorowy talerz, zdrowe wybory i styl życia, który na zdjęciach wygląda trochę jak idealna układanka. 🥗

I sama lubię takie kadry. Lubię zdrowe jedzenie, lubię gotować i lubię dobrze czuć się, kiedy dbam o to, co ląduje na moim talerzu. Ale lubię też deser, lubię słodycze i lubię czasem po prostu odpuścić.

A coraz częściej myślę o tym, że w tym wszystkim powoli zaczynamy się gubić. Patrzymy na trendy, na to, co pokazują inni, na kolejne „zdrowe” zasady i łatwo zapominamy, że życie nie wygląda jak jeden idealny kadr.

Bo przecież widzimy tylko fragment czyjegoś życia. Kilkanaście sekund relacji, jedno zdjęcie, jeden posiłek. Nie wiemy, co dzieje się po drugiej stronie aparatu, jak wygląda czyjaś codzienność, jakie ma podejście do jedzenia i ile rzeczy nigdy nie trafia do internetu.

Dlatego coraz bardziej wierzę w równowagę i w to, żeby z pewnym dystansem patrzeć na to, co widzimy tutaj każdego dnia. Nie porównywać całego swojego życia do czyjegoś wybranego fragmentu. Nie brać każdej nowej mody czy zasady jako czegoś, co koniecznie musimy wprowadzić u siebie.

I chyba właśnie tego najbardziej chciałabym się trzymać. Zdrowie, przyjemność, trochę spontaniczności i przede wszystkim normalność. 🤍

Jestem bardzo ciekawa, jak Wy na to patrzycie. Jak dzisiaj wygląda Wasza relacja z jedzeniem? I czy Instagram bardziej pomaga Wam w odnalezieniu równowagi, czy czasami sprawia, że trudniej ją znaleźć?

Kiedy kontrola jedzenia zaczyna kontrolować Ciebie.Na początku może się wydawać, że liczenie kalorii, planowanie posiłkó...
09/08/2026

Kiedy kontrola jedzenia zaczyna kontrolować Ciebie.

Na początku może się wydawać, że liczenie kalorii, planowanie posiłków i pilnowanie swojej wagi daje nam poczucie bezpieczeństwa.

„Wiem, co jem.”
„Mam nad tym kontrolę.”
„Wiem, co zrobić, żeby nie przytyć.”

Z czasem jednak może się okazać, że o jedzeniu zaczynamy myśleć coraz więcej.

Ile to ma kalorii?
Czy mogę to zjeść?
Czy nie zjadłam za dużo?
Czy powinnam zrezygnować z czegoś później?

Te myśli mogą pojawiać się nawet wtedy, kiedy jesteśmy ze znajomymi, rozmawiamy i próbujemy po prostu spędzić razem czas.

I tutaj pojawia się pewien paradoks.

To, co miało dawać nam kontrolę, zaczyna tę kontrolę odbierać.

Myśl pojawia się → pojawia się napięcie → próbujemy je zmniejszyć poprzez kontrolowanie → na chwilę czujemy ulgę → a później pojawia się kolejna myśl.

I tak tworzy się błędne koło, z którego naprawdę trudno jest wyjść.

Dlatego samo powiedzenie sobie „przestań liczyć kalorie” często nie wystarcza.

Za potrzebą kontroli mogą kryć się określone przekonania, lęki i sposób, w jaki myślimy o sobie.

„Jeśli przestanę kontrolować jedzenie, stracę kontrolę nad sobą.”

„Jeśli przytyję, będę mniej wartościowa.”

„Muszę pilnować tego, co jem, żeby dobrze czuć się ze sobą.”

W psychoterapii przyglądamy się właśnie takim mechanizmom. Temu, jak nasze myśli wpływają na emocje i zachowania oraz co sprawia, że tak trudno jest ten schemat przerwać.

To jest proces. Czasami długi i wymagający cierpliwości. Przy nasilonych trudnościach może również wymagać specjalistycznego wsparcia.

I właśnie o tym chcę mówić tutaj częściej.

O relacji z jedzeniem.
O relacji ze sobą.
O tym, co dzieje się w naszej głowie, kiedy bardzo potrzebujemy kontroli.

Bo czasami dopiero kiedy zaczynamy rozumieć, dlaczego tak bardzo jej potrzebujemy, możemy zacząć szukać dla siebie innej drogi.

Jeśli takie tematy są Ci bliskie, zostań tutaj. 🤍

A jestem ciekawa — czy zdarzyło Ci się kiedyś zauważyć, że coś, co miało dawać Ci poczucie kontroli, zaczęło kontrolować Ciebie?

Za tydzień zaczynają się wakacje.Dla wielu osób to czas odpoczynku.Ale w gabinecie często słyszę:„Po wakacjach zajmę się...
16/06/2026

Za tydzień zaczynają się wakacje.

Dla wielu osób to czas odpoczynku.

Ale w gabinecie często słyszę:

„Po wakacjach zajmę się sobą.”
„Jak wrócę z urlopu, zapiszę się na terapię.”
„Teraz nie chcę o tym myśleć.”

Tymczasem trudności rzadko znikają same.

Jeśli od miesięcy:
• żyjesz w ciągłym napięciu,
• jesz pod wpływem emocji,
• nie akceptujesz swojego ciała,
• czujesz się gorsza od innych,
• coraz częściej wycofujesz się z relacji,

to być może nie potrzebujesz kolejnych wakacji.

Być może potrzebujesz wsparcia.

Nie czekaj, aż problem stanie się kryzysem.

Czasem największą zmianą nie jest „poradzenie sobie samemu”.

Czasem największą zmianą jest poproszenie o pomoc.

A tak poza wszystkim…
matcha czy kawa? ☕🍵

U mnie nadal kawa 🤍.

CZĘŚĆ 3 — Nikt tego nie zauważyłPrzy stole siedzi kilka osób.Rozmawiają, śmieją się, jedzą.Z pozoru wszystko wygląda nor...
08/06/2026

CZĘŚĆ 3 — Nikt tego nie zauważył

Przy stole siedzi kilka osób.

Rozmawiają, śmieją się, jedzą.

Z pozoru wszystko wygląda normalnie.

A jednak dla osoby zmagającej się z anoreksją wspólny posiłek może stanowić jeden z najtrudniejszych momentów dnia.

Podczas gdy inni koncentrują się na rozmowie, osoba ta często zmaga się z zupełnie inną wewnętrzną walką:

– „Czy zjadłam za dużo?”– „Powinnam była wziąć mniej.”– „Co oni sobie pomyślą?”– „Jutro muszę to nadrobić.”

To właśnie dlatego zaburzenia odżywiania tak często pozostają niezauważone.

Nie zawsze są widoczne w wyglądzie.Nie zawsze przejawiają się w zachowaniu.Niekiedy cała walka rozgrywa się wyłącznie w sferze myśli.

Anoreksja nie jest wyborem.Nie jest również jedynie chęcią utraty masy ciała.

Jest to zaburzenie, które wpływa na sposób postrzegania siebie, własnego ciała oraz jedzenia.

Jeśli podczas posiłków towarzyszy Ci lęk, poczucie winy lub natrętne myśli dotyczące jedzenia i masy ciała, warto skonsultować się ze specjalistą.

💬 Jak sądzisz, czy bliscy zawsze są w stanie dostrzec, że ktoś cierpi?

Zapisz ten post i obserwuj profil, aby śledzić kolejne części historii.

Część 2Czy ja siebie (nie) doceniam?To, co widzimy w lustrze, nie jest problemem samo w sobie. To zaczyna się robić trud...
29/05/2026

Część 2
Czy ja siebie (nie) doceniam?

To, co widzimy w lustrze, nie jest problemem samo w sobie. To zaczyna się robić trudne wtedy, kiedy uruchamiają się w nas konkretne przekonania o sobie.

Przekonania o sobie to takie rzeczy, które mamy gdzieś w środku i często nawet ich nie nazywamy. Ale one są. I one ustawiają nam to, jak patrzymy na siebie, na swoje ciało, na to co potrafimy, na to kim jesteśmy.

W ich środku są takie podstawowe rzeczy: czy ja jestem „wystarczająca”, czy ja się nadaję, czy ja coś umiem, czy ja mogę na siebie liczyć.

I to właśnie z tego potem lecą te wszystkie automatyczne myśli. One nie biorą się znikąd.

Dlatego w terapii tak ważne jest, żeby to złapać. Nie tylko: „co ja o sobie myślę”, ale bardziej: „jak ja w ogóle siebie widzę”. W różnych obszarach. Nie tylko wygląd, ale też intelekt, umiejętności, samodzielność, relacje.

Dziś spróbuj prostego ćwiczenia.

Stań przed lustrem i po prostu zobacz, co się w Tobie odpala. Bez poprawiania tego. Bez analizowania. Tylko jak obserwator.

Zapisz te myśli, które się pojawiają.

I potem zadaj sobie jedno pytanie: co to mówi o tym, jak ja siebie widzę i czy ja siebie (nie) doceniam?

Na końcu wybierz jedną myśl i spróbuj ją trochę odczepić od faktu. Zobaczyć ją bardziej jak przekonanie niż prawdę o Tobie.

Relacja z jedzeniem to często coś więcej niż samo jedzenie.Coraz częściej w gabinetach widzimy, jak mocno łączy się ono ...
25/05/2026

Relacja z jedzeniem to często coś więcej niż samo jedzenie.
Coraz częściej w gabinetach widzimy, jak mocno łączy się ono z emocjami, stresem, poczuciem kontroli, napięciem czy obrazem własnego ciała.

Temat ten dotyczy dziś nie tylko kobiet, ale również mężczyzn, nastolatków i osób dorosłych. Coraz więcej osób doświadcza trudności związanych z jedzeniem, kompulsywną kontrolą lub poczuciem winy wokół jedzenia i wyglądu.

Jednocześnie obserwujemy rosnące zainteresowanie preparatami wspomagającymi redukcję masy ciała, takimi jak Ozempic czy Mounjaro. Warto jednak pamiętać, że sama potrzeba kontroli często nie dotyczy wyłącznie jedzenia — bywa sposobem radzenia sobie z lękiem, napięciem lub poczuciem chaosu.

W terapii CBT dużo uwagi poświęca się temu, jak nasze myśli wpływają na emocje i zachowania. To, jak myślimy o jedzeniu, ciele i sobie samych, może wzmacniać restrykcje, poczucie winy albo utratę kontroli.

Dlatego tak ważne jest rozróżnienie:
na co mam wpływ, a na co nie.

Nie kontrolujemy opinii innych ludzi, trendów czy oczekiwań świata. Możemy jednak wpływać na swoje decyzje, sposób myślenia, reakcje i budowanie bardziej wspierającej relacji z jedzeniem.

Świadomość nie oznacza perfekcyjnej kontroli.
Oznacza większe rozumienie siebie 🤍

emocje świadomość psychoterapia selfcare odżywianie

14/04/2026

Kolagen - czy warto go suplementować?

Gdybyście kilka lat temu zapytali mnie, czy suplementacja kolagenu ma sens, to odpowiedziałbym: z całą pewnością nie.

Jak wiadomo, tylko Korwin-Mikke nie zmienia poglądów.
Każdemu innemu polecam konfrontować swoje przekonania z faktami. W ostatnich latach pojawiły się dane, które wskazują, że suplementacja kolagenu może mieć jednak sens w kontekście sportu, leczenia urazów i kondycji skóry.

Czym jest kolagen?

Też nie lubię tekstów, które zaczynają się od tego, czym coś jest, jaką ma strukturę chemiczną, datę odkrycia i opis wczesnego dzieciństwa odkrywcy.

Lecz tym razem kilka faktów o kolagenie musicie wytrzymać.
Kolagen jest białkiem strukturalnym, które stanowi aż około 30% naszych białek i znajdziemy go szczególnie w skórze, ścięgnach i kościach. Stąd też takie zainteresowanie suplementacją kolagenem w kontekście zdrowia skóry, ścięgien i stawów.

Kolagen jest powszechny w świecie zwierząt, ale nie występuje w produktach roślinnych. Ten, który możemy kupić jako suplement, zazwyczaj jest wołowy lub rybi. Możemy też trafić na suplement, który określany jest jako „kolagen wegański”, ale nie jest to w rzeczywistości żaden kolagen i nie można mu przypisywać właściwości kolagenu rybiego czy wołowego.

Dobra, ale czy to może działać?

Kolagen jest niepełnowartościowym białkiem (takim, które nie ma wszystkich niezbędnych nam aminokwasów).

Około 50% kolagenu budują tylko dwa aminokwasy: glicyna i prolina, które nie są zaliczane do niezbędnych. W przeszłości używałem tego jako argumentu: nie ma sensu brać kolagenu, skoro dostarczamy tych aminokwasów z innych źródeł. Szczególnie że glicynę i prolinę sami możemy sobie wytworzyć.
Jednak, jak to bywa z rzeczywistością, czasem jest ona nieco bardziej skomplikowana i występują istotne niuanse.

Po pierwsze - glicyny i proliny jest w kolagenie bardzo dużo.
Teoretycznie mogą one w większym stopniu pokrywać zapotrzebowanie w czasie syntezy naszego kolagenu, który przecież składa się z tych samych aminokwasów. Mówiąc inaczej - z dietą nie dostarczymy tak dużo glicyny i proliny.

Dla porównania - w 100 g piersi z kurczaka znajdziemy około 2 g glicyny i proliny. Natomiast w zaledwie 10 g kolagenu ponad 2 razy więcej (około 5–6 g). Osobiście uważam, że nie jest to najmocniejszy argument, niemniej warty odnotowania.

Po drugie - kolagen zawiera hydroksylowane aminokwasy (głównie hydroksyprolinę i hydroksylizynę). Powstają one w tak zwanej obróbce potranslacyjnej białek i jest to dość skomplikowany proces.

Tutaj ciekawostka żywieniowa: proces ten wymaga witaminy C.
Dlatego właśnie niedobór witaminy C powoduje szkorbut, który jest efektem tego, że aminokwasy te nie mogą powstać. A w konsekwencji kolagen nie spełnia swojej funkcji i w najgorszym scenariuszu zaczynają nam wypadać zęby. Możliwe, że większa dostępność tych aminokwasów ułatwia syntezę naszego kolagenu.

Po trzecie - na PSŻ uczymy się, że białka trawią się do pojedynczych aminokwasów i dopiero są wchłaniane. Z tym że to nie jest cała prawda. Organizm wchłania również krótkie peptydy składające się z kilku aminokwasów. Co więcej, mogą one mieć właściwości biologiczne – określa się je jako bioaktywne peptydy.

I tak jest w przypadku peptydów kolagenowych, które pobudzają syntezę naszego kolagenu. Szczególnie zwraca się uwagę na peptyd prolina–hydroksyprolina, który ma zdolność do pobudzania fibroblastów (komórek produkujących kolagen). Wynika to z tego, że obecność tego peptydu zazwyczaj świadczy o uszkodzeniu włókien kolagenowych - np. w wyniku zranienia, co stymuluje fibroblasty do syntezy kolagenu w celu regeneracji.

To jest dość przewrotne, że być może suplementacja kolagenu wcale nie jest żadnym substratem do produkcji naszego kolagenu, co raczej pobudza jego syntezę.
Choć ostatecznie może być też tak, że jego działanie opiera się na jednym i drugim.

Tyle teorii, a co z dowodami?

Jak wspominałem, w ostatnich latach pojawiły się prace, które wskazują na skuteczność kolagenu w kontekście sportu, funkcjonowania stawów i zdrowia skóry.
W kontekście sportowym jednym z najczęściej cytowanych badań jest randomizowane badanie kliniczne, w którym wykazano, że suplementacja żelatyny razem z witaminą C przed skakaniem na skakance zwiększa stężenie markera endogennej syntezy kolagenu (tzw. PINP).

tego typu badanie jest dobrym dowodem, że to w ogóle może działać, ale nie mówi nam nic o tym, jak się to przekłada na efekty kliniczne – np. mniejszy ból u pacjenta. Jednak takie badania też istnieją.

Dostępne badania wskazują, że kolagen może wspierać leczenie tendinopatii (zmian wywołanych przeciążeniem ścięgien), zmniejszać bolesność kolan u sportowców, poprawiać funkcję stawów oraz przyspieszać powrót do zdrowia po kontuzji.

Choć jeśli chodzi o zmiany zwyrodnieniowe i reumatoidalne stawów, to nie ma dobrych dowodów, że kolagen jest skuteczny.

Dlatego, tak jak pisałem w ostatnim z postów, ważna jest współpraca dietetyka z fizjoterapeutą lub ortopedą. W innym wypadku, kiedy pacjenta coś boli, a my nie wiemy co, możemy podjąć całkowicie nieskuteczną interwencję.

W kontekście zdrowia skóry autorzy pracy w prestiżowym „Cell” przytaczają dowody, że suplementacja kolagenu sprzyja mniejszemu powstawaniu zmarszczek oraz większej elastyczności skóry i jej nawilżeniu.

Aczkolwiek jednocześnie zwracają uwagę, że wiele prac cierpi na niewielką liczebność prób, duże różnice w projekcie badań oraz to, że wiele z nich było sponsorowanych przez firmy produkujące suplementy z kolagenem.

Kolagen czy żelatyna?

Być może zastanawiacie się, czy jest różnica między kolagenem a żelatyną i na czym ona polega.

Żelatyna powstaje poprzez denaturację kolagenu w czasie gotowania. Dzięki temu jest rozpuszczalna w wodzie i przydatna w przemyśle spożywczym.

Czy ma to znaczenie w kontekście suplementacji?
Trudno jednoznacznie powiedzieć.

Większość badań była prowadzona nad hydrolizowanym kolagenem (wstępnie „strawionym”), ale mamy też pracę, w której z powodzeniem stosowano żelatynę.
Spotkałem się też z opinią, że kolagen musi być odpowiednio zhydrolizowany, żeby zadziałał - i rzeczywiście wydaje się, że kolagen o niskiej masie cząsteczkowej ma większą aktywność biologiczną. Gdybym miał wybór, wybrałbym hydrolizowany kolagen o niskiej masie cząsteczkowej, ale jednocześnie nawet zwykła żelatyna może - przynajmniej częściowo - działać podobnie.

Jak dawkować?
Dawki przyjmowane w badaniach nad skórą wynosiły od 1 do 10 gramów dziennie (średnio około 5 g/d). Stosowane w kontekście sportowym były wyższe i wynosiły do 20 g/d.

Dlatego zastosowana dawka powinna być uzależniona od celu suplementacji.
Warto też wspomnieć, że jeśli naszym celem jest poprawa funkcji ścięgien, więzadeł i stawów, to prawdopodobnie znacznie lepiej jest suplementować kolagen przed treningiem. Wynika to z kiepskiego ukrwienia tych struktur, które możemy poprawić aktywnością fizyczną.

W mojej opinii aktualne dowody wskazują, że suplementacja kolagenem jest obiecująca.

Jednak jest ona dość droga, a długotrwałe skutki suplementacji nie są znane – dostępne badania trwają kilka, kilkanaście tygodni.

Nie jest wykluczone, że po tym okresie następuje jakaś forma adaptacji lub wręcz zachodzą niekorzystne zmiany - choćby nadmierny rozrost struktur kolagenowych.

Jednocześnie jest to suplement dość drogi.
Miesięczna kuracja kosztuje 50-150 zł, i to kompletnie ignorując suplementy, które mają po kilka miligramów kolagenu i są sprzedawane po kilkaset złotych za opakowanie - bo takie też są.

Biorąc pod uwagę powyższe, w kontekście sportowym zalecałbym suplementację kolagenem maksymalnie przez 2-3 miesiące, szczególnie w okresie, kiedy dolega nam uraz związany z tkankami zbudowanymi z kolagenu.

Natomiast branie profilaktyczne raczej odradzam - koszt jest duży, sens trudny do określenia, a skutki uboczne mogą wystąpić.

Trudniej mi stworzyć zalecenia odnośnie suplementacji w kwestii kondycji skóry, ponieważ nie zajmuję się tego typu zagadnieniami na co dzień.
I szczerze mówiąc, nie wiem, czy kolagen - żeby był skuteczny w tym kontekście - nie wymaga stałej suplementacji, która pociągnie za sobą duże koszty.

Międzynarodowy Dzień Kobiet obchodzimy 8 marca. Jego historia zaczęła się od walki kobiet o podstawowe prawa społeczne i...
08/03/2026

Międzynarodowy Dzień Kobiet obchodzimy 8 marca. Jego historia zaczęła się od walki kobiet o podstawowe prawa społeczne i pracownicze.

Na początku XX wieku kobiety – szczególnie robotnice – protestowały przeciwko złym warunkom pracy, niskim płacom i braku praw wyborczych. W 1908 roku w Nowym Jorku tysiące pracownic przemysłu tekstylnego wyszło na ulice, domagając się krótszego dnia pracy, lepszych warunków i prawa głosu. Dwa lata później, w 1910 roku, działaczka Clara Zetkin zaproponowała ustanowienie międzynarodowego dnia poświęconego prawom kobiet.

Dziś to nie tylko wspomnienie tej walki o równouprawnienie. To także przypomnienie, że będąc równymi nie musimy przestawać być sobą. Warto pamiętać o naszej kobiecej sile – subtelności, wrażliwości, cykliczności i pięknie, które ma wiele twarzy. Potrzebujemy siebie nawzajem, tak jak kobiece kobiety potrzebują męskich mężczyzn – a każdy człowiek, bez względu na wygląd, sylwetkę czy poglądy, jest wyjątkowy i wartościowy. Bo to właśnie różnorodność czyni świat pięknym.

Kobieta SiłaKobiet Szacunek Wdzięczność

Adres

Gdansk

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Terapii Magdalena Śledź umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Gabinet Terapii Magdalena Śledź:

Skróty

Udostępnij