11/05/2026
Zdałam sobie ostatnio sprawę, że minął już rok od ważnego momentu w moim życiu. Niewielu osobom o tym mówiłam i prawie już o tym zapomniałam.
Poczułam w sobie wtedy silną potrzebę zrobienia czegoś, jakiejś zmiany. Wybrałam się na szkolenie Access Bars. Nie wiem dlaczego właśnie to przyciągnęło w tym czasie moją uwagę, ale poszłam za tym.
Co się wydarzyło 2 tygodnie później... muszę opowiedzieć kontekst.
Mój synek już od pierwszego roku życia miał silny odruch ssania, co później przełożyło się na picie ogromnej ilości wody. Można pomyśleć, że to przecież dobrze. Jednak 4 litry u rocznego dziecka -to niedobrze..
Podstawowe badania niczego nie wykazały. Homeopatia u dobrego specjalisty nie pomogła. Synek rósł, rozwijał się prawidłowo i nadal bardzo dużo pił. Szczególnie w emocjach.
Gdy byłam w wysokiej ciąży z drugim dzieckiem dostałam zalecenie żeby zabrać go do szpitala na obszerną diagnostykę. Lekarz rozkładał ręce i nieźle mnie wtedy nastraszył. Jednak nie poszłam tą drogą.
Wiedziałam, że stoją za tym emocje.
Szukałam w totalnej biologii, psychologii, wszelkiej pracy z emocjami. Nie muszę chyba tłumaczyć jak wygląda codzienność z maluchem, który przelewał pieluszki z prędkością światła.
Po szkoleniu z "Barsów" zaczęłam praktykować na najbliższych. Dla dzieci robiłam krótkie sesje prawie codziennie. Po dwóch tygodniach zdałam sobie sprawę z tego, że jego picie wody było na poziomie przeciętnego dziecka. Czyli czasem trzeba było mu o tym wręcz przypominać (!)
Nie wiem co się wydarzyło. Coś "kliknęło". Coś się zresetowało. Dla mnie to było jak magia. 🪄
Nie znamy wszystkich odpowiedzi...
Moje własne doświadczanie tych zabiegów daje mi poczucie jakby poszerzania się perspektywy. Kwestionowania schematów. Czasem wprowadzenia zamętu, żeby później odzyskać klarowność na innym poziomie. Każdy doświadcza tego inaczej - według potrzeb i gotowości. Najczęściej to wycisza, ale bywa też początkiem zmian, wyjścia z zastoju i codziennego automatu.
Momenty ciszy są niezbędne. Zwłaszcza tej w głowie. Żeby usłyszeć ten cichy głos, tą wypieraną potrzebę. Teraz też ten głos do mnie mówi. Mówi, że jest ogromna ilość ludzi których głównym problemem jest nie wyregulowany układ nerwowy. Idę za tym.
Nie trzeba znać przyczyny, ani wracać do trudnych doświadczeń, żeby sobie pomóc. Dlatego zgłębiam kolejne metody łagodnego wsparcia nie tylko dla ciała, ale też dla naszych wewnętrznych programów, reakcji układu nerwowego i zapisanych doświadczeń.
Na ten moment są dostępne dla moich klientów stacjonarnych w pakiecie, aby wpierać i przyspieszać proces zdrowienia - wkrótce wprowadzę je również do stałej oferty.
Czuję dużą wdzięczność, że mam dziś dostęp do takich narzędzi. I coraz wyraźniej widzę, jak wiele może się zmienić, kiedy damy sobie przestrzeń i odpowiednie wsparcie. 🌿