25/04/2026
Był taki moment, którego wtedy jeszcze nie rozumiałam, ale dziś widzę go bardzo wyraźnie.
To nie był moment wielkiego kryzysu ani jednej konkretnej sytuacji. Bardziej narastające poczucie, że coś we mnie się rozmija.
Że z zewnątrz wszystko może wyglądać normalnie, a wewnątrz coraz częściej czuję brak kontaktu ze sobą.
Jednego dnia miałam energię, przestrzeń i lekkość, a drugiego wszystko stawało się trudniejsze.
I przez długi czas myślałam, że to jest mój problem, że powinnam bardziej się postarać, bardziej się ogarnąć, bardziej nad sobą zapanować.
Dopiero później zaczęło do mnie docierać, że moje ciało nie było przeciwko mnie. Ono po prostu od dawna próbowało mi coś pokazać.
I mam poczucie, że wiele kobiet zna ten moment bardzo dobrze.
Zapisz, jeśli Ty też miałaś kiedyś taki moment, którego wtedy jeszcze nie umiałaś nazwać. 💜