27/08/2026
Jedną z najtrudniejszych rzeczy, jakich się uczę, jest… bycie dla siebie.
Nie działanie.
Nie pomaganie.
Nie wspieranie innych.
Nie szukanie kolejnych rozwiązań.
Po prostu bycie.
Mój mózg właściwie cały czas pracuje.
Myśli, pomysły, skojarzenia, połączenia. Jedna rzecz prowadzi do kolejnej, ta do następnej. Coś widzę, coś czuję, coś mnie pobudza.
Do tego dochodzi ciało, które bardzo mocno odbiera ludzi. Ich emocje, napięcia, nastroje.
I w tym wszystkim znalezienie przestrzeni, w której jestem tylko ja, okazuje się czasem cholernie trudne.
Bo dużo łatwiej jest mi poczuć, czego potrzebuje ktoś obok.
Wesprzeć. Pomóc. Towarzyszyć. Zobaczyć rozwiązanie.
Trudniej zrobić dokładnie to samo dla siebie.
I chyba odkrywam jeszcze jedną rzecz.
Że czasem nie uciekamy od odpoczynku dlatego, że nie umiemy odpoczywać.
Czasem boimy się ciszy.
Bo kiedy na chwilę przestają zagłuszać nas zadania, ludzie, telefony, pomysły i kolejne „muszę” możemy wreszcie usłyszeć siebie.
A wtedy mogą pojawić się pytania, których długo nie chciałyśmy sobie zadać.
🔥Kim jestem, kiedy niczego nie robię?
🔥Kim jestem, kiedy nie jestem nikomu potrzebna?
🔥Kim jestem, kiedy zostaję sama ze sobą?
🔥I czego ja naprawdę potrzebuję?
Dlatego dzisiaj myślę, że odpoczynek też jest odwagą.
Nie ucieczką od życia.
Nie lenistwem.
Nie stratą czasu.
Czasem jest odwagą, żeby wreszcie spotkać się ze sobą.
I zostać tam trochę dłużej. 🤍