03/09/2026
Patrząc na ostatnie historie z gabinetu zaczynam odnosić wrażenie, że to, co wciąż jest najtrudniejsze, to WDROŻYĆ ZASADY.
I nieważne, jak dużo już wiesz, ile przesłuchałaś, przeczytałaś, robienie jest ciagle trudne.
Wcale mnie to nie dziwi. Mimo coraz głośniejszych psychodietetycznych komunikatów (że nie musisz na 100%, że możesz w zgodzie ze sobą, że Twoje maximum to Twoje maximum i nie trzeba jak inni itd…) jesteśmy cały czas w podejściu: jak już się mam zabrać to musze dać z siebie wszystko.
I potem tak to właśnie wyglada. Zdobywasz wiedzę -> przytłaczasz się tym, ile trzeba zrobić -> myślisz ile przed Tobą -> meczysz się samym myśleniem, więc nie robisz -> tym bardziej czujesz presje, żeby robić -> wiec zdobywasz kolejną wiedzę -> …..
A wiesz, że to można przerwać? Stosunkowo łatwo, choć z początku może wydawać się ciężkie i dziwne.
Sposób jest taki: zrobić coś.
No Ameryka :DDDDD
Zrobić coś, co kosztuje Cie najmniej energii a da stosunkowo najlepszy efekt. To tak, jak z parkowaniem. Nie czujesz się biegła w równoległym, więc zaparkujesz dalej prostopadle, ale autem dojedziesz. Więc czemu nie zrobić podobnie: zrezygnować z najtrudniejszego, ale wytrwale dbać o to, co najprostsze?
W końcu zaparkujesz rownolegle, serio. Najpierw nabierz wprawy w czymś łatwiejszym.
Właśnie po to są konsultacje psychodietetyczne: żeby złapać, które parkowanie będzie dla Ciebie tym najprostszym o najlepszym efekcie. Bez rewolucji i przemęczenia. Zapisz się przez linki w profilu lub wyślij wiadomość ♥️