17/06/2026
‼️„On zawsze tak jadł.”
„Wyrośnie z tego.”
„Niech zgłodnieje, to zje.”
To zdania, które bardzo często słyszymy, gdy pojawia się wybiórczość pokarmowa.
Tymczasem wybiórczość bardzo rzadko znika sama.
Często dzieje się wręcz odwrotnie.
Na początku dziecko odrzuca kilka produktów.
Potem przestaje akceptować całe grupy pokarmów.
Z czasem zostaje kilka „bezpiecznych” posiłków, konkretny kolor, temperatura, konsystencja albo nawet tylko jeden sposób podania.
I nie wynika to z uporu.
Dla wielu dzieci jedzenie jest ogromnym wysiłkiem.
Bo przeszkadza zapach.
Bo struktura jest nieprzewidywalna.
Bo gryzienie męczy.
Bo organizm odbiera bodźce inaczej.
Bo wcześniejsze doświadczenia z jedzeniem były trudne.
Im dłużej dziecko funkcjonuje tylko w swoich bezpiecznych schematach i nie otrzymuje odpowiedniego wsparcia, tym bardziej repertuar jedzenia może się zawężać.
Dlatego tak ważne jest, żeby nie czekać.
Nie zmuszać.
Nie nagradzać za „jeszcze jeden kęs”.
Nie budować napięcia wokół stołu.
Ale obserwować.
Szukać przyczyny.
Dawać dziecku poczucie bezpieczeństwa i wprowadzać zmiany stopniowo.
Wybiórczość pokarmowa nie zawsze jest etapem.
Czasem jest sygnałem, że dziecko mówi nam coś jedynym sposobem, jaki w tym momencie potrafi.
A im wcześniej usłyszymy ten komunikat, tym większa szansa, że jedzenie znowu stanie się czymś naturalnym, a nie codzienną walką ❤️
A jak było u Was?
Czy Wasze dziecko miało etap wybiórczości pokarmowej?
Co okazało się pomocne — a czego dziś już byście nie powtórzyli?
Podzielcie się doświadczeniem w komentarzu ☘️
Jeśli potrzebujecie wsparcia to zapraszamy do nas na konsultację, terapię i turnusy ❤️