22/09/2026
Gdyby Instagram nie istniał, czy Twój pies nadal potrzebowałby tego wszystkiego?
Tych wszystkich różnych smaczków, gryzaków, suplementów, olejów, kosmetyków, zabawek, szarpaków, szelek, obroży, lickimat, akcesoriów i kolejnych „must have”, które mają sprawić, że będzie szczęśliwszy, zdrowszy i lepiej zaopiekowany?
Czy nadal czułabyś, że z każdym zachowaniem trzeba coś zrobić?
Że każdy lęk trzeba przepracować.
Każde szczekanie trzeba wyciszyć.
Każde ciągnięcie na smyczy skorygować.
Każdą emocję nazwać.
Każdą potrzebę zaspokoić.
Każdy dzień odpowiednio wzbogacić.
A kiedy już wszystko zrobisz, pojawia się kolejny film, kolejna reklama, kolejny ekspert i kolejna rzecz, której Twój pies podobno jeszcze potrzebuje.
Mam ostatnio bardzo mało cierpliwości do tej rzeczywistości.
Nie uważam, że pies nie potrzebuje dobrej opieki, wprost przeciwnie.
Tylko pies nie potrzebuje życia zaprojektowanego pod Instagram.
Potrzebuje bezpieczeństwa.
Snu.
Ruchu adekwatnego do swoich możliwości.
Kontaktu ze swoim człowiekiem.
Możliwości bycia psem.
Dobrej, odpowiednio dobranej diety.
Przewidywalności.
Relacji.
I opiekuna, który nie jest permanentnie przekonany, że robi za mało.
I co ciekawe, z tego też da się zrobić content 🙃
Pytanie, które warto sobie czasem zadać:
Czy naprawdę mój pies tego potrzebuje?
Czy może ja potrzebuję kupić coś jeszcze, żeby mieć poczucie, że jestem dobrym opiekunem?
Instagram bardzo dobrze nauczył nas konsumowania troski.
Troska zaczęła mieć kolor, estetykę i link do sklepu.
A czas zacząć postrzegać ją przez prostsze rzeczy jak reagowanie wtedy, kiedy rzeczywiście czegoś potrzebuje i umiejętność odróżnienia realnej potrzeby od potrzeby, którą właśnie ktoś nam sprzedał.