08/06/2026
Dziś możecie państwo przeczytać legendę z książki pani Anny Koprowskiej-Głowackiej „Legendy i podania z ziemi chełmińskiej":
Diabelskie pole
Żył niegdyś w Grucie pewien chłop, który miał rozległe pole. Zasiał na niej pszenicę, lecz ta rosła tak słabo, że cierpliwości zaczęło mu brakować i nie zamierzał do zbiorów wyczekiwać. Na nic się zdało oglądanie zboża i modlitwy. Machnął w końcu ręką,
- Niech diabli wezmą taką pszenicę!
Diabeł tylko na to czekał. W mig zjawił się przed chłopem i spojrzał nań z ukosa.
- Oddajesz diabłu? - zapytał przewrotnie.
- A oddaję!
Uradował się diabeł na te słowa i pszeniczne pole wziął w swoje władanie. Opiekował się nim, podlewał starannie aż dało zbiór obfity.
Z żałością wielką spoglądał chłop na złote kłosy kołyszące się na wietrze. Próbował wprawdzie cichaczem pszenicę sprzątnąć, lecz diabeł bacznie pilnował swego dobytku i przeszkadzał mu za każdym razem.
- Oddałeś przecie – powtarzał.
Nic poza żalem nie pozostawało chłopu, lecz w tej chwili smutku pojawiła się kobieta mieszkająca w tej samej wsi, która mu współczuła. Postanowiła mu więc pomóc. Najpierw zdołała odciągnąć diabła od pola, a potem zaczęła pluć na niego z taką pasją, że ten uciec wolał niż dłużej na to pozwalać.
Tym sposobem pole pszenicy wróciło w ręce dawnego gospodarza.
Wiem, rzecz miała miejsce nie w Mniszku, a w Grucie. I bardzo słusznie. Moim zdaniem u nas nie do pomyślenia. Tu diabeł by się tak od razu nie pojawił.
Po przeczytaniu nasuwa się kilka myśli.
1. Moje poczucie sprawiedliwości cierpi. Umowa umową, co z tego, że z diabłem.
2. Z kobietą należało się porozumieć wcześniej. Jej plucie mogłoby być może zastąpić podlewanie.
3. Jeśli chodzi o plony - podlewanie działa lepiej niż modlitwa.
No i na koniec informacja o opadach:
w sobotę rano było 5,5 mm
a dzisiaj rano 5 mm w deszczomierzu.