23/03/2026
„Przyszłam do Ciebie, bo mam wrażenie, że mam na sercu jakby skorupę. Byłam na terapii. Przegadałam wiele kwestii, ale skorupa ma się dobrze. Tyle razy wydawało mi się, że drgnęła, ale to było mylne wrażenie. Potrzebuje innych środków, żeby dostać się do siebie…” no i wzięłyśmy się za kamertony. Najpierw trzeba było rozkołysać te energię, bardzo delikatnie. Potem stopniowo, stopniowo wprowadzić tony równoważące, harmonizujące, dysharmonijne, znowu kojące aż doszłyśmy do sedna…. To była bardzo ciekawa i owocna sesja. Wymagała dużo skupienia, uważności i precyzji w doborze tonów. I skorupa drgnęła…. :)