22/05/2026
1. NIKT NIE ZNA DOKŁADNEGO TERMINU MOJEGO PORODU
Bo i po co to komu potrzebne? Większość osób z mojego otoczenia przez pierwszych kilka miesięcy nawet nie wiedziała, że jestem w ciąży.
Termin porodu nie jest żadnym deadlinem. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że kobieta jest "w terminie" przez 5 tygodni (38-42 t.c.) a nie tylko jeden dzień czy tydzień.
Tylko Bóg wie, kiedy DOKŁADNIE urodzi się nasze kolejne dziecko.
2. NIE POZWALAM DOTYKAĆ MOJEGO BRZUCHA OSOBOM TRZECIM
Szczególnie takim, co do których intencji nie mam pewności. Nigdy nie wiesz, czy ktoś ci szczerze gratuluje i cieszy się razem z tobą, czy skrywa gdzieś głęboko zazdrość.
Nie wszyscy muszą życzyć ci dobrze.
3. NIE PRZYWIĄZUJĘ SIĘ
Ani do terminu, ani do płci, ani do planu porodu, ani do stanu w jakim jestem. Nic, co planujemy nie jest pewne, a wszystko, co otrzymaliśmy na tym świecie jest tylko "na chwilę".
Wiem, jak chce żeby wyglądała moja przyszłość i robię co mogę, żeby to osiągnąć. Ale przyszłość nie zależy ode mnie, ani od lekarzy, położnych czy rodziny.
Przyszłość jest w rękach Boga.
4. WYNIKI BADAŃ TO NIE WYROCZNIA
Traktuję je jak wskazówkę, a nie wyrocznię. Mam świadomość, że obliczenia mogą być mylne, że może zaistnieć jakiś błąd pomiaru, że są marginesy błędu.
Specjaliści są tylko ludźmi, mogą się mylić.
A urządzenia do badań to rzeczy martwe, również nie są nieomylne i mogą się popsuć.
Wiele razy to widziałam. Jako pacjentka i jako położna.
Ta świadomość pozwala mi na większe zaufanie do Boga, natury, swojej intuicji.
Ta świadomość pozwala mi wziąć pod uwagę, nie tylko to co mówią lekarze czy wyniki, ale przede wszystkim to, co ja czuję i jak się czuję.
-‐---------
Naprawdę polecam! Spokój w życiu to luksus, a w życiu ciężarnej kobiety to podwójny luksus.
Dla tego luksusu postanowiłam, że będzie mnie w SM troche mniej. Mam nadzieję, że wybaczycie 😉❤️