13/07/2026
Ciekawe pytanie...
„Piję, bo nie radzę sobie”… czy „Piję, bo mam nad tym kontrolę”?
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że są to dwie zupełnie różne osoby.
Pierwsza mówi:
„Po ciężkim dniu muszę się napić. Alkohol mnie uspokaja. Pozwala zapomnieć, rozluźnić się i na chwilę odciąć od problemów.”
Druga odpowiada:
„Ja nie piję z żadnej potrzeby. Po prostu lubię. Mogę przestać, kiedy zechcę. Mam nad tym pełną kontrolę.”
Brzmią zupełnie inaczej.
A jednak obie postawy mogą prowadzić do tego samego miejsca.
„Nie radzę sobie bez alkoholu”
Dla wielu osób alkohol staje się sposobem regulowania emocji.
Nie rozwiązuje problemów, ale na chwilę zmniejsza napięcie, zagłusza lęk, pomaga zasnąć, dodaje odwagi lub poprawia nastrój.
Z czasem mózg uczy się prostego mechanizmu:
trudna emocja = alkohol.
Im częściej ten schemat się powtarza, tym trudniej radzić sobie bez używki.
Problem nie polega na tym, że ktoś pije.
Problem zaczyna się wtedy, gdy alkohol staje się podstawowym sposobem radzenia sobie z życiem.
„Mam nad tym kontrolę”
Druga grupa osób często nie dostrzega żadnego zagrożenia.
Przecież chodzą do pracy.
Dbają o rodzinę.
Nie piją codziennie.
Potrafią odmówić.
Dlatego dochodzą do wniosku:
„Skoro kontroluję picie, to nie mam problemu.”
To przekonanie bywa bardzo uspokajające.
Jednocześnie może skutecznie opóźniać moment zadania sobie ważnych pytań:
* Dlaczego właściwie piję?
* Czy naprawdę wybieram alkohol, czy już automatycznie po niego sięgam?
* Jak długo wytrzymam bez niego?
* Czy potrafię przeżywać radość, stres lub smutek bez wspomagania się używką?
Czasami problem nie zaczyna się od utraty kontroli.
Czasami zaczyna się od przekonania, że utrata kontroli nigdy mnie nie spotka.
Najważniejsze pytanie brzmi inaczej
Nie: „Czy jestem uzależniony?”
Ale:
„Jaką rolę alkohol pełni w moim życiu?”
Jeżeli staje się lekarstwem na emocje albo gwarancją dobrego samopoczucia, warto się zatrzymać.
Jeżeli natomiast jestem przekonany, że całkowicie nad nim panuję, warto od czasu do czasu uczciwie tę pewność zweryfikować.
Dojrzałość nie polega na udowadnianiu sobie, że mogę pić.
Dojrzałość polega na tym, że potrafię żyć pełnią życia również wtedy, gdy alkohol nie jest mi do niczego potrzebny.
„Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczemu zniewolić.” (1 Kor 6,12, Biblia Warszawska)
Te słowa przypominają, że prawdziwa wolność nie polega na możliwości sięgnięcia po alkohol, ale na tym, by nic nie przejęło kontroli nad naszym życiem.
Jeśli ten tekst skłonił Cię do refleksji, zostaw polubienie, udostępnij go osobom, którym może pomóc, i zaobserwuj profil. Być może kolejne treści staną się początkiem ważnej zmiany – dla Ciebie lub kogoś bliskiego.