25/05/2026
Po ostatnich tygodniach publikacji doszłam do wniosku, że ten chciałabym poświęcić przybliżeniu nurtu w którym pracuję. W ogóle mało mówi się o samych nurtach terapii.
Bo wiele osób kojarzy terapię z:
- analizowaniem dzieciństwa
- „kopaniem w przeszłości”
- wieloletnim mówieniem o problemach
I nie powiem, ze nie jest to potrzebne, czasem tak, ale nie zawsze.
Terapia może wyglądać bardzo różnie.
Dlatego w tym tygodniu chciałabym trochę przybliżyć Wam nurt, w którym sama pracuję, TSR, czyli Terapię Skoncentrowaną na Rozwiązaniach. 🌿
I chyba jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w tym podejściu, jest to, że:
ono nie zakłada, że z człowiekiem „jest coś nie tak”, że "jest jakiś", że "jest zepsuty" jak to ostatnio usłyszałam w gabinecie.
TSR nie skupia się wyłącznie na problemie.
Zamiast tego pyta:
– co już działa choć trochę?
– co pomaga?
– kiedy jest choć odrobinę łatwiej?
– jak zrobić mały krok zamiast próbować zmieniać całe życie naraz?
I wiem, że dla wielu osób to jest bardzo odciążające.
Bo czasem człowiek przychodzi już tak zmęczony analizowaniem siebie,
że potrzebuje nie kolejnej oceny…
tylko przestrzeni, żeby w końcu poczuć: „może nie jestem popsuty/a.”
I myślę, że właśnie dlatego sama zostałam przy tym nurcie.
Jako psycholog i psychoterapeuta również przechodziłam własną terapię.
Próbowałam różnych podejść, różnych sposobów pracy.
I choć każde coś mi dało, to największe zmiany zaczęły pojawiać się właśnie wtedy,
kiedy trafiłam na nurt bardziej skupiony na rozwiązaniach, zasobach i realnym życiu „tu i teraz”. Ja w ogóle jestem typem zadaniowca :)
To oczywiście nie znaczy, że każdy będzie czuł to samo, żę dla Ciebie też jest ten nurt odpowiedni.
Każdy człowiek jest inny.
Każdy potrzebuje czegoś trochę innego.
Ale właściwie co stoi na przeszkodzie, żeby spróbować?
TSR powstał w latach 80.
Jego twórcami byli Steve de Shazer i Insoo Kim Berg terapeuci, którzy zauważyli coś bardzo ciekawego:
Ludzie często bardziej potrzebują zobaczyć, co pomaga im ruszyć dalej, niż latami analizować wyłącznie źródło problemu.
I bardzo lubię jedną z głównych zasad TSR:
„Jeśli coś działa — rób tego więcej.
Jeśli coś nie działa — spróbuj inaczej.”
Bez oceniania.
Bez szukania „idealnego człowieka”.
Bez zmuszania siebie do bycia kimś innym.
To podejście bardzo mocno opiera się na:
👉 szukaniu wyjątków od problemu
👉 zauważaniu małych zmian
👉 budowaniu sprawczości
👉 patrzeniu na człowieka całościowo
👉 wzmacnianiu tego, co już w nim działa
I chyba właśnie dlatego tak dobrze odnajduję się w pracy z:
– ADHD
– lękiem
– przeciążeniem
– kryzysami emocjonalnymi
– trudnościami dzieci i młodzieży
- trudnościami w relacjach
Bo bardzo często człowiek nie potrzebuje kolejnej osoby, która pokaże mu wszystko, co robi źle.
Czasem potrzebuje kogoś,
kto pomoże mu zobaczyć,
że już ma w sobie coś,
na czym można zacząć budować. ❤