28/05/2026
„Ona jest gruba”,
„Jest ulana”,
„nie chcę takich nóg”,
„nie zjem, bo utyję”,
„będą się ze mnie śmiać” — to nie są pojedyncze zdania. Dzieci naprawdę tak mówią.
Jako specjalista dietetyki i jako mama dwóch dziewczynek (4 i 6 lat) widzę, jak wcześnie zaczyna się to wchłanianie. W domu nie komentujemy ciał. A mimo to to przychodzi z zewnątrz: przedszkole, szkoła, rówieśnicy, przypadkowe teksty dorosłych.
W gabinecie słyszę też o wyśmiewaniu w grupie, o „boczkach na WF-ie”, o komentarzach typu
„ty nie jedz, bo już i tak jesteś duża”.
Dzieci potrafią się już same nawzajem ważyć słowami.
I nadal zdarzają się szkoły, gdzie dzieci są ważone grupowo — przy innych dzieciach, z komentarzami, porównywaniem, śmiechem. Dla dziecka to nie jest neutralne „ważenie”. To publiczna ocena ciała.
Z drugiej strony często spotykam się ze zdziwieniem rodziców, że nie buduję motywacji przez strach: „bo będą się śmiać”, „bo boczki będą wystawały”, „bo nikt cię nie polubi”.
Bo to nie jest motywacja. To jest wstyd, który zostaje na lata.
Reżyseria - Artem Rachkelyuk Zdjęcia - Mateusz WołoczkoMontaż - S...