Centrum Dobrej Terapii

Centrum Dobrej Terapii Nowoczesny ośrodek oferujący wysokiej jakości usługi z zakresu psychiatrii, psychoterapii oraz seksuologii. www.centrumdobrejterapii.pl

Centrum Dobrej Terapii to nowoczesny niepubliczny zakład opieki zdrowotnej oferujący szeroki zakres usług z zakresu psychiatrii, psychologii klinicznej, psychoterapii i neurologii oraz dziedzin pokrewnych, świadczonych w ramach poradni: psychiatrycznej i neurologicznej.

Świat kobiet i dziewcząt z ADHD. Książka na weekend i na wrzesieńWrzesień często oznacza powrót do codzienności. Do prac...
28/08/2026

Świat kobiet i dziewcząt z ADHD. Książka na weekend i na wrzesień

Wrzesień często oznacza powrót do codzienności. Do pracy, szkoły, zajęć, terminów i obowiązków, które przez wakacje mogły trochę poczekać. Dla wielu osób to po prostu zmiana rytmu. Dla kobiet z ADHD może to być moment, w którym szczególnie wyraźnie widać, jak dużo wysiłku kosztuje je organizowanie zwyczajnego dnia.

ADHD ma wiele twarzy. Nie zawsze jest to ruchliwość czy trudność z usiedzeniem w miejscu. U dziewcząt i kobiet może długo pozostawać mniej widoczne. Może oznaczać problemy z koncentracją, odkładanie zadań, trudności w organizacji, zapominanie, impulsywność, intensywne emocje czy poczucie ciągłego działania „na ostatnią chwilę”.
A także coś, o czym mówi się znacznie rzadziej: ogromne zmęczenie koniecznością ciągłego nadrabiania.

Dziewczynka z ADHD może przez lata słyszeć, że jest zdolna, ale nieuważna. Że jest roztargniona. Że nie wykorzystuje swoich możliwości. Nastolatka może zmagać się z emocjami, poczuciem odmienności i coraz bardziej krytycznym obrazem siebie. Dorosła kobieta może natomiast zastanawiać się, dlaczego tak trudno jej sprostać rzeczom, które przynajmniej z zewnątrz wydają się proste: terminom, porządkowi, obowiązkom, planowaniu czy odpoczynkowi.

Właśnie dlatego warto sięgnąć po książkę „Świat kobiet i dziewcząt z ADHD”.

To publikacja, która pomaga spojrzeć na ADHD szerzej niż przez pryzmat objawów. Autorki specjalistki z zakresu psychologii i psychiatrii, pracujące z osobami z ADHD opisują specyfikę funkcjonowania kobiet i dziewcząt na różnych etapach życia. Piszą o diagnozie, codziennych trudnościach, poczuciu własnej wartości, emocjach, zasobach i potencjale, a także o trudnościach, które mogą współwystępować z ADHD, oraz o możliwościach terapii.

Szczególnie cenne jest to, że książka nie zatrzymuje się na pytaniu: „Jak pozbyć się problemu?”

Jest w niej także miejsce na pytanie: „Jak lepiej poznać siebie i nauczyć się funkcjonować w zgodzie ze swoimi potrzebami?”

Bo diagnoza ADHD nie powinna być kolejną etykietą, która mówi kobiecie, jaka jest. Może natomiast stać się narzędziem do lepszego rozumienia własnej historii.

Do zobaczenia, że pewne trudności nie wynikały z lenistwa, braku silnej woli czy „nieogarnięcia”. Że przez lata można było próbować radzić sobie sposobami, które po prostu nie były dopasowane do własnego sposobu funkcjonowania.

I wreszcie że ADHD to nie tylko obszar trudności. To również określone zasoby, sposób myślenia, wrażliwość i potencjał, z których można nauczyć się korzystać.

Dlatego „Świat kobiet i dziewcząt z ADHD” polecamy jako książkę na spokojny weekend, ale też jako lekturę na początek września miesiąca, w którym wielu z nas na nowo próbuje poukładać codzienność.
Być może będzie to początek lepszego rozumienia siebie. A czasem właśnie od tego zaczyna się zmiana.

27/08/2026

Samookalecznie u dzieci i młodzieży – rola rodziców we wspieraniu terapii
Artykuł w komentarzu👇

Najczęstszt błąd rodziców przed pierwszą klasą? Martwimy się za dziecko.„A jeśli nikogo nie będzie znało?”„A jeśli nikt ...
24/08/2026

Najczęstszt błąd rodziców przed pierwszą klasą? Martwimy się za dziecko.

„A jeśli nikogo nie będzie znało?”
„A jeśli nikt go nie polubi?”
„A jeśli będzie samo na przerwie?”

I nawet jeśli mówimy:
„Spokojnie, na pewno będzie dobrze”
dziecko często słyszy coś zupełnie innego:

👉 „Skoro mama się martwi, to chyba naprawdę jest się czego bać”.
Bo dzieci nie słuchają tylko naszych słów.
One obserwują nas.

Dlatego przed wrześniem zamiast kolejny raz pytać:
❌ „Bojesz się szkoły?”
❌ „Masz już kolegę?”
❌ „A co zrobisz, jeśli nikt nie będzie chciał się z Tobą bawić?”

spróbuj powiedzieć:
❤️ „Początki mogą być trochę trudne. I to jest okej.”
❤️ „Nie musisz od razu mieć najlepszego przyjaciela.”
❤️ „Jeśli ktoś nie będzie chciał się bawić, możesz spróbować podejść do kogoś innego.”
❤️ „A jeśli będzie Ci trudno możesz poprosić dorosłego o pomoc.”

A teraz małe ćwiczenie na wakacje 👇
Weźcie dwa pluszaki.
Jeden jest nowym dzieckiem w klasie.
Drugi już kogoś zna.
I pobawcie się w:

„Cześć, mogę się z wami pobawić?”
„Jak masz na imię?”
„Mogę usiąść obok?”

A potem trudniejsza wersja:
„Nie, teraz nie chcemy się z Tobą bawić.”

I zapytaj:
👉 „Co możesz wtedy zrobić?”
To nie jest uczenie dziecka, jak „zdobyć kolegów”.
To uczenie go czegoś ważniejszego:
że nawet kiedy coś nie wychodzi, można spróbować jeszcze raz.

I jeszcze jedno.
Nie pytaj codziennie:
„Masz już kolegę?”
Zapytaj:
„Co było dziś fajnego?”
„Co było trudne?”
„Kto Cię dzisiaj rozśmieszył?”
Bo pierwsza klasa to nie egzamin z popularności.
To początek uczenia się nowego świata.
A największym prezentem, jaki możemy dać dziecku, nie jest obietnica:

„Na pewno będzie super”.
Tylko:
„Nie wiem, jak będzie. Ale wierzę, że sobie poradzisz. A jeśli będzie trudno — jestem obok.” ❤️

📌 ZAPISZ ten post na wrzesień.
📲 UDOSTĘPNIJ rodzicowi przyszłego pierwszoklasisty.
Bo może właśnie dziś ktoś martwi się bardziej niż jego dziecko.

I nagle kończą się wakacje. I słyszymy "Mamo, ja nie chcę wracać do szkoły…”Jeszcze niedawno były lody, wyjazdy, spanie ...
23/08/2026

I nagle kończą się wakacje. I słyszymy "Mamo, ja nie chcę wracać do szkoły…”
Jeszcze niedawno były lody, wyjazdy, spanie do późna i dni, które nie miały planu. A teraz coraz bliżej pierwszy dzwonek.
I właśnie wtedy możesz usłyszeć:
„Ja nie chcę iść do szkoły.”

Ale czasami za tym jednym zdaniem kryje się coś znacznie więcej.
„Boję się.”
„Nie wiem, czy sobie poradzę.”
„Nie chcę, żeby znowu się ze mnie śmiali.”

I właśnie dlatego warto się na chwilę zatrzymać.
Nie każde „nie chcę iść do szkoły” oznacza problem. Dziecko może być zmęczone, może nie lubić matematyki, może po prostu nie mieć ochoty kończyć wakacji.

Ale jeśli słyszysz to coraz częściej…
Jeśli rano boli brzuch.
Jeśli nagle pojawiają się problemy ze snem.
Jeśli przestaje opowiadać o szkole.
Jeśli nie chce spotykać się z kolegami.
Jeśli jest bardziej nerwowe, smutne albo wycofane…

Nie przechodź nad tym obojętnie.
Nie dlatego, że na pewno dzieje się coś złego.
Tylko dlatego, że warto sprawdzić, co się dzieje.
Bo dzieci bardzo często nie powiedzą:
„Mamo, mam problem z kolegami.”
Powiedzą:
„Nie chcę iść do szkoły.”

Nie powiedzą:
„Boję się, że znowu będą się ze mnie śmiać.”
Powiedzą:
„Boli mnie brzuch.”

Dlatego zamiast:
„Przestań marudzić.”
„Każdy musi chodzić do szkoły.”

spróbuj czasem powiedzieć:
„Widzę, że naprawdę nie chcesz tam wracać. Opowiesz mi, co jest najtrudniejsze?”
I potem… posłuchaj.
Bez przerywania.
Bez oceniania.
Bo może się okazać, że dziecko nie potrzebuje w tej chwili rady.
Potrzebuje wiedzieć, że ma po swojej stronie dorosłego.

Bo czasem jedno zwyczajne:
„Nie chcę iść do szkoły”
jest tak naprawdę bardzo ważnym:
„Mamo, Tato potrzebuję Cię.” ❤️

Jeśli masz w domu małego ucznia, zapisz ten post na wrzesień.
A jeśli znasz rodzica, który za kilka dni usłyszy to zdanie udostępnij mu.
Może właśnie dzięki temu ktoś zamiast powiedzieć „przestań marudzić”, zatrzyma się i zapyta:
„Powiedz mi… co tak naprawdę sprawia, że nie chcesz tam wracać?”
I od tej rozmowy może zacząć się coś naprawdę ważnego. ❤️

Twoje dziecko idzie we wrześniu do przedszkola? Zanim kupisz kapcie i podpiszesz wszystkie ubranka, przygotuj coś ważnie...
20/08/2026

Twoje dziecko idzie we wrześniu do przedszkola? Zanim kupisz kapcie i podpiszesz wszystkie ubranka, przygotuj coś ważniejszego. ❤️
Siebie. I swoje dziecko na tę wielką zmianę.

Bo umówmy się rozpoczęcie przedszkola to nie tylko nowy plecak, kolorowa wyprawka. To dla dziecka ogromna zmiana.
Nowe miejsce. Nowe osoby. Nowe zasady.
Nic dziwnego, że może pojawić się płacz, złość, przyklejenie do nogi rodzica albo słynne: „Ja NIE CHCĘ iść do przedszkola!”
I wiecie co?
To nie musi oznaczać, że coś robimy źle.
Dziecko nie musi być „gotowe” na przedszkole w taki sam sposób jak jego kolega czy koleżanka. Jedno wejdzie do sali z uśmiechem i pobiegnie do zabawek. Drugie będzie potrzebowało tygodni, żeby poczuć się bezpiecznie.
Adaptacja to nie wyścig. To proces.
A rodzic może zrobić naprawdę dużo, żeby ten proces był dla dziecka łagodniejszy.

🌱 Zacznijcie od małych kroków
Zamiast wielkich przygotowań , ćwiczcie samodzielność przy okazji codziennych sytuacji.Niech dziecko samo spróbuje założyć buty. Niech wybierze ubranie.

🧸 Oswajajcie przedszkole, zanim nadejdzie wrzesień
Przejdźcie się obok przedszkola.
Zobaczcie plac zabaw.
Jeśli macie możliwość skorzystajcie z dni adaptacyjnych.
Ale przede wszystkim rozmawiajcie o tym, co dziecko może tam spotkać.

Lepiej powiedzieć:
„Możesz się trochę bać. To będzie nowe miejsce. Na początku możesz tęsknić za mną. Panie w przedszkolu będą Ci pomagać, a ja zawsze po Ciebie wrócę.”
❤️ Nie próbuj od razu „naprawiać” emocji

Dziecko płacze, a my natychmiast chcemy sprawić, żeby przestało.
Tylko że czasami dziecko nie potrzebuje rozwiązania.
Potrzebuje nas.
Przytulenia. Spokoju. Nazwania tego, co się dzieje.
To nie sprawi, że emocje magicznie znikną.

☀️ Zbudujcie swoją małą rutynę
Dzieciom łatwiej jest, kiedy wiedzą, co będzie dalej.
Możecie stworzyć prosty rytuał poranka.
Może zawsze będziecie mieli swoje „5 minut tylko dla nas”.

I jeszcze jedna ważna rzecz…
Przygotuj również siebie.
Dzieci bardzo dobrze wyczuwają nasze napięcie.

A jeśli właśnie przygotowujesz swoje dziecko do przedszkola zapisz ten post.
Nie musicie przejść przez adaptację idealnie.�Wystarczy, że przejdziecie przez nią razem. ❤️

A co, jeśli opiekun seniora też potrzebuje opieki?O opiece nad seniorem mówi się dużo. O tym, jak pomagać, jak organizow...
19/08/2026

A co, jeśli opiekun seniora też potrzebuje opieki?
O opiece nad seniorem mówi się dużo. O tym, jak pomagać, jak organizować dzień, jak podawać leki, jak radzić sobie z demencją czy ograniczoną sprawnością.
Znacznie rzadziej mówi się o człowieku, który jest po drugiej stronie.

O opiekunie.
Też czasem ma dość.
Też może się rozpłakać w łazience, żeby nikt nie widział.
I nie ma w tym nic złego.

Opieka nad starszą, niesamodzielną osobą potrafi całkowicie zmienić życie. Nagle trzeba pamiętać o lekach, wizytach u lekarza, posiłkach, higienie, zakupach, rehabilitacji. Do tego dochodzą noce przerywane czuwaniem i ciągłe pytanie w głowie: „Czy na pewno wszystko zrobiłam/zrobiłem dobrze?”.

A przecież często jest jeszcze praca, dzieci, własny dom i własne problemy.
I tak mijają kolejne dni.
„Jeszcze tylko dzisiaj dam radę”.

Potem kolejny dzień.
I kolejny.
Aż przychodzi moment, kiedy zwykłe zmęczenie zamienia się w coś znacznie poważniejszego.

Człowiek zaczyna być ciągle rozdrażniony. Nie może spać albo budzi się kilka razy w nocy. Nie ma ochoty z nikim rozmawiać. Przestaje robić rzeczy, które kiedyś sprawiały mu przyjemność. Trudniej się skupić. Pojawia się bezsilność, smutek, czasem lęk.

I bardzo często pojawia się też poczucie winy.
„Jak mogę być zmęczona, przecież to moja mama?”
„Jak mogę mieć dość, przecież tata mnie potrzebuje?”

Tylko że można kochać kogoś bardzo mocno i jednocześnie być zwyczajnie… wyczerpanym. Jedno nie wyklucza drugiego.
Opiekun nie jest niezniszczalny. I proszenie o pomoc nie oznacza, że kochamy mniej.
Czasami oznacza właśnie, że chcemy mieć siłę, żeby być z bliską osobą jeszcze długo.
Dlatego warto wcześniej zauważyć sygnały, że organizm i psychika mówią: „potrzebuję odpoczynku”. Nie dopiero wtedy, kiedy człowiek całkowicie się wypali.

Pomoc rodziny, rozmowa ze specjalistą, grupa wsparcia czy profesjonalny opiekun mogą naprawdę zrobić różnicę. Czasem kilka godzin odciążenia pozwala przespać noc, wyjść na spacer, spotkać się z przyjacielem albo po prostu… przez chwilę nie być odpowiedzialnym za wszystko.

I może właśnie tego najbardziej potrzebują opiekunowie.
Nie kolejnej rady.
Nie kolejnego „musisz być silna/silny”.
Tylko kogoś, kto powie:

„Widzę, ile robisz.�To naprawdę dużo.�Nie musisz robić tego wszystkiego sama.”

Jeśli jesteś opiekunem ten tekst jest również dla Ciebie. ❤️
A jeśli znasz kogoś, kto od dawna opiekuje się swoim bliskim, udostępnij mu ten post.
Może właśnie dziś potrzebuje usłyszeć, że ma prawo poprosić o pomoc

„Włącz mu grę, bo ja już naprawdę nie mam siły.”Nie znam rodzica, który nigdy tak nie pomyślał.Po całym dniu pracy chcem...
18/08/2026

„Włącz mu grę, bo ja już naprawdę nie mam siły.”
Nie znam rodzica, który nigdy tak nie pomyślał.
Po całym dniu pracy chcemy czasem po prostu mieć 30 minut ciszy. Dziecko gra, my możemy zrobić obiad, odpisać na wiadomości, odpocząć.

I samo w sobie nie jest to problemem. Problem zaczyna się wtedy, kiedy gra staje się naszym podstawowym sposobem na uspokojenie dziecka.

„Jesteś znudzony? Zagraj.”
„Jesteś zły? Masz konsolę.”
„Nie marudź, włącz sobie coś.”
„Daj mi 20 minut spokoju.”

Dziecko bardzo szybko uczy się wtedy, że ekran najlepiej reguluje emocje.
A później przychodzi moment, kiedy prosimy:
„Wyłącz.”
I nagle mamy awanturę.

To nie musi oznaczać uzależnienia. WHO podkreśla, że zaburzenie grania dotyczy mniejszości graczy. O problemie mówimy wtedy, gdy dziecko traci kontrolę nad graniem, gra staje się ważniejsza od innych aktywności i mimo negatywnych konsekwencji nadal gra. Objawy muszą powodować istotne pogorszenie funkcjonowania, zwykle przez co najmniej 12 miesięcy.

Dlatego nie pytajmy: „Ile godzin gra?”
Zapytajmy:
👉 Czy zaniedbuje przez granie sen, szkołę albo relacje?
👉 Czy przestało interesować się tym, co wcześniej lubiło?
👉 Czy każda próba zakończenia gry kończy się ogromną awanturą?
👉 Czy gra jest jedynym sposobem, w jaki dziecko radzi sobie z nudą, złością albo napięciem?
👉 Czy coraz częściej wybiera ekran zamiast ludzi?
To są sygnały, którym warto się przyjrzeć.

Co może zrobić rodzic?
1. Nie zaczynaj od wojny z konsolą.
Zapytaj dziecko, co daje mu granie. Kontakt z kolegami? Sukces? Odskocznię od szkoły? Poczucie, że jest w czymś dobre?
2. Ustal zasady wcześniej, nie w momencie awantury.
Kiedy gramy, kiedy nie gramy, co musi być zrobione przed ekranem i co dzieje się, kiedy czas się kończy.
3. Nie zabieraj tylko ekranu daj coś w zamian.
Ruch, kolegów, wspólne wyjście, hobby, czas z rodzicem. Dziecko potrzebuje innych źródeł przyjemności i poczucia sprawczości.
4. Zainteresuj się światem dziecka.
Usiądź obok. Zapytaj, w co gra. Poznaj jego kolegów z gry. Czasem łatwiej zbudować granice, kiedy najpierw zbudujemy relację.
I to nie jest tylko intuicja.

Przeglądy badań wskazują, że jakość relacji rodzic- dziecko ma związek z nasileniem problemowego grania, a konflikty rodzinne mogą zwiększać ryzyko problemowego korzystania z gier.
Jeżeli problem jest już poważny szkoła zaczyna cierpieć, dziecko izoluje się, nie śpi, traci kontrolę nad graniem albo życie rodziny zaczyna kręcić się wyłącznie wokół konsoli warto skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą dziecięcym.

Psychoterapia, szczególnie podejścia oparte na CBT, jest jedną z najczęściej badanych form pomocy; przeglądy wskazują też na ważną rolę pracy z rodziną.

I najważniejsze:
Nie chodzi o to, żeby rodzic miał wyrzuty sumienia, że czasem daje dziecku tablet czy konsolę.

Chodzi o coś innego.
Żebyśmy nie pomylili chwili spokoju z rozwiązaniem problemu.
Bo czasem gra daje rodzicowi 40 minut ciszy.
Ale jeśli staje się jedynym sposobem na ciszę, nudę, złość i smutek dziecka, to warto się zatrzymać.
Nie po to, żeby zabrać konsolę.
Po to, żeby odzyskać kontakt z dzieckiem.

Depresja nie zawsze wygląda jak człowiek, który nie ma siły wstać z łóżka. Czasem wygląda jak ktoś, kto właśnie wyszedł ...
17/08/2026

Depresja nie zawsze wygląda jak człowiek, który nie ma siły wstać z łóżka. Czasem wygląda jak ktoś, kto właśnie wyszedł z ważnego spotkania i powiedział: „Wszystko załatwione”.
Bo łatwiej zauważyć cierpienie, kiedy ktoś przestaje pracować, wycofuje się z życia, nie ma siły zadbać o podstawowe rzeczy. Trudniej zobaczyć je u osoby, która nadal działa.

Przychodzi do pracy na czas. Odpowiada na maile. Robi zakupy. Odbiera dzieci. Spotyka się ze znajomymi. Potrafi się smiać. Tylko że coraz częściej robi to wszystko na autopilocie.

Tymczasem można funkcjonować i jednocześnie bardzo cierpieć.
Po prostu wewnętrzne zasoby zaczynają się kończyć.

Co może się wtedy dziać?
Często pojawia się utrata radości.
Rzeczy, które kiedyś naprawdę cieszyły, zaczynają być obojętne. Możesz spotkać się z przyjaciółką, wyjść do restauracji, a pojawia się myśl: „Właściwie po co?”.

Może pojawić się też wycofanie.
Czasem to po prostu coraz częstsze odwoływanie spotkań. Nieodbieranie telefonu. Odpowiadanie „później”.

Do tego dochodzi zmęczenie.
Takie, którego nie rozwiązuje jedna spokojna noc.
Wstajesz rano i już czujesz, że masz przed sobą dzień, który trzeba po prostu przetrwać i odhaczyć.

I jeszcze ten głos w głowie…
„Inni jakoś dają radę”.
„Nie mam powodu narzekać”.

Wysokie wymagania wobec siebie mogą sprawić, że człowiek jeszcze długo będzie ukrywał problem również przed samym sobą.

Czasami depresja wygląda też jak złość
Nie zawsze są to łzy i smutek.
Czasem jest drażliwość. Krótszy lont. Frustracja drobiazgami.

A kiedy emocje opadną, pojawia się wstyd:
„Co się ze mną dzieje? Przecież wcześniej taka nie byłam”.

Czy coraz częściej żyje od weekendu do weekendu, od urlopu do urlopu, od jednego „byle jeszcze to skończyć” do kolejnego?

To nie jest test diagnostyczny. Żaden pojedynczy objaw nie oznacza depresji.
Ale długotrwała zmiana samopoczucia, utrata radości, wyczerpanie, wycofanie czy poczucie bezsensu zasługują na uwagę.
Czasem warto zapytać:
„A jak naprawdę się masz?”

KOBIETA KOBIECIE. ❤️Nie konkurencja. Nie porównanie. Nie ciche podkładanie nóg.Tylko: „Jestem obok”.Ile razy pomyślałaś ...
15/08/2026

KOBIETA KOBIECIE. ❤️
Nie konkurencja. Nie porównanie. Nie ciche podkładanie nóg.
Tylko: „Jestem obok”.

Ile razy pomyślałaś o innej kobiecie:
„Ale jej zazdroszczę…”
„Ciekawe, jak ona to wszystko ogarnia…”
„Na pewno ma łatwiej…”
„Nie lubię jej, chociaż właściwie jej nie znam.”

Zostałyśmy nauczone porównywania się.
Która jest ładniejsza.
Która ma lepszą pracę.
Która lepiej wychowuje dzieci.
Która szybciej awansowała.

A przecież inna kobieta nie musi być Twoją konkurencją.
Może być Twoim wsparciem.
Przyjaciółką.
Mentorką.
Kimś, kto poda Ci rękę wtedy, kiedy Tobie zabraknie siły.

I czasem wystarczy naprawdę niewiele.
🌿 Nie oceniaj jej wyborów.
Nie wiesz, przez co przeszła i dlaczego wybrała właśnie tę drogę.

💬 Powiedz jej coś dobrego.
„Dobrze to zrobiłaś”. „Jestem z Ciebie dumna”. „Świetnie wyglądasz”.

🤝 Pomóż, kiedy możesz.
Nie tylko wtedy, kiedy ktoś płacze. Czasem największym wsparciem jest telefon, kontakt do dobrego specjalisty albo konkretna pomoc.

🧠 Dziel się wiedzą.
Zwłaszcza w pracy. Nie chowaj informacji tylko po to, żeby mieć przewagę. Wiedza przekazana dalej może komuś otworzyć drzwi.

❤️ Bądź czuła.
Nie musimy udawać twardych cały czas. Możemy być silne i jednocześnie wrażliwe.

🗣️ Rozmawiaj, zamiast obgadywać.
Konflikt nie musi oznaczać końca relacji. Czasem szczera rozmowa jest początkiem czegoś znacznie lepszego.

☕ Znajdź czas na spotkanie.
Nie tylko wtedy, kiedy „będzie chwila”. Umów się na kawę. Spacer. Telefon. Kolację.
Więzi nie powstają z dobrych intencji. Powstają z czasu, który sobie dajemy.

🌸 Ciesz się z sukcesu innej kobiety.
Jej awans nie odbiera Ci szansy na Twój.
Jej piękno nie odbiera Ci urody.
Jej szczęście nie zmniejsza Twojego.

👧 I uczmy tego nasze córki.
Że druga dziewczynka nie jest rywalką tylko dlatego, że jest zdolna, popularna, piękna czy lubiana.
Bo może największą siłą kobiet wcale nie jest to, że każda z nas potrafi poradzić sobie sama.

Tylko to, że potrafimy powiedzieć:
„Nie musisz sobie radzić sama. Jestem tutaj”.
A teraz zrób jedną rzecz.

Oznacz w komentarzu kobietę, której jesteś wdzięczna. ❤️
Albo wyślij jej ten post.
Może właśnie dzisiaj potrzebuje usłyszeć, że ma po swojej stronie inną kobietę.

🏖️A co, jeśli twoje wakacje nie są wcale problemem?Może problem zaczyna się dużo wcześniej.W pracy.Bo jeśli przez 11 mie...
13/08/2026

🏖️A co, jeśli twoje wakacje nie są wcale problemem?
Może problem zaczyna się dużo wcześniej.

W pracy.
Bo jeśli przez 11 miesięcy jesteś osobą, która:
📱 „tylko szybko sprawdzi maila”
☎️ „zawsze odbiera telefon”
🧠 „nie potrafi przestać myśleć o pracy”
😬 „boi się, że bez niej wszystko się zawali”

to naprawdę trudno oczekiwać, że pierwszego dnia urlopu Twój mózg powie:
„Super. Od dziś odpoczywamy.”

Bo układ nerwowy nie działa jak komputer. Nie wystarczy kliknąć „offline”.
I tu pojawia się coś, o czym za mało mówimy.
Wakacje są często testem naszego środowiska pracy.
Jeśli nie możesz odejść na dwa tygodnie bez sprawdzania maila to niekoniecznie znaczy, że jesteś zbyt ambitny.

Jeśli boisz się, że podczas Twojej nieobecności wszystko się rozsypie może problemem nie jest Twoja odpowiedzialność.

I jeszcze jedno.
Nie musisz mieć „idealnych wakacji”.
Nie musisz lecieć na drugi koniec świata.
Nie musisz codziennie coś zwiedzać.
Nie musisz wrócić z opalenizną, 800 zdjęciami i poczuciem, że „wycisnąłeś” urlop do ostatniej minuty.

Możesz przez cały dzień niczego nie robić.
Możesz czytać książkę.
Możesz spacerować bez celu.
Możesz zostać w domu.
Możesz nawet mieć jeden dzień lub dwa, kiedy… nic Ci się nie chce.
To też może być odpoczynek.

A teraz pytanie do Ciebie:
Czy kiedy jesteś na urlopie, naprawdę jesteś OFF?
Czy tylko zmieniasz miejsce wykonywania pracy z biura na leżak? 😉

Adres

Miłkowskiego 9/U3
Kraków
30-349

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 21:00
Wtorek 08:00 - 21:00
Środa 08:00 - 21:00
Czwartek 08:00 - 21:00
Piątek 08:00 - 21:00
Sobota 08:00 - 19:00

Telefon

+48122641741

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Centrum Dobrej Terapii umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Centrum Dobrej Terapii:

Skróty

Udostępnij