10/03/2026
Dlaczego tak wiele kobiet dowiaduje się o swoim ADHD dopiero w dorosłości?
O ADHD wiemy dziś naprawdę dużo. W praktyce jednak stosunkowo szybko zauważani są przede wszystkim chłopcy, których trudności są bardziej widoczne w środowisku szkolnym — impulsywność, trudność z utrzymaniem uwagi czy przerywanie lekcji sprawiają, że ich zachowanie szybko zwraca uwagę nauczycieli i rodziców. To właśnie w takich sytuacjach droga do diagnozy bywa najkrótsza.
W przypadku dziewczynek temat bywa bardziej złożony. Dziewczynki z ADHD bardzo często uczą się perfekcyjnego maskowania objawów. Ponieważ nie zakłócają pracy klasy w oczywisty sposób, rzadziej zwracają uwagę nauczycieli. Przez lata potrafią funkcjonować tak, aby dopasować się do oczekiwań otoczenia. Często dopiero w dorosłości — na przykład w okresie macierzyństwa, gdy znacząco rośnie obciążenie codziennymi obowiązkami — dotychczasowe strategie przestają wystarczać.
Jeszcze trudniejsza bywa sytuacja osób z tzw. AuDHD, czyli współwystępowaniem ADHD i spektrum autyzmu. W takich przypadkach objawy mogą się wzajemnie przenikać i maskować, przez co proces diagnostyczny bywa bardziej złożony.
W ostatnim roku intensywnie pogłębiałam swoją wiedzę na temat ADHD u dzieci i dorosłych — sięgając po najnowsze publikacje, rozwijając praktykę oraz realizując roczne kształcenie specjalistyczne w obszarze kompleksowego wspierania rozwoju dzieci i młodzieży z ADHD. Pracowałam również z narzędziami diagnostycznymi takimi jak DIVA-5, DIVA-Young, Conners-3 czy ADOS-2. Widzę, jak wiele zmieniło się w ostatnich latach w obszarze diagnozy i rosnącej świadomości neuroatypowości.
Jednocześnie wciąż widoczna jest pewna nierówność w systemie wsparcia.
Dzieci w spektrum autyzmu często otrzymują orzeczenie i dostęp do konkretnych form pomocy — takich jak wczesne wspomaganie rozwoju, nauczyciel wspomagający czy wsparcie instytucjonalne również na etapie studiów. Coraz częściej powstają także programy wspierające osoby w spektrum w środowisku pracy.
W przypadku ADHD wsparcie systemowe bywa bardziej ograniczone. Najczęściej pojawia się opinia z zaleceniami dotyczącymi indywidualnego dostosowania wymagań dla ucznia. W wielu miejscach rzeczywiście działa to dobrze — jednak w praktyce szkolnej, przy przepełnionych klasach i ograniczeniach systemowych, te zalecenia nie zawsze przekładają się na realną zmianę codziennego funkcjonowania dziecka.
Wiemy na przykład, że u dzieci z ADHD często współwystępują trudności takie jak dysleksja, dlatego pojawiają się dostosowania w nauce języka polskiego. Jednak przy nauce języków obcych podobne wsparcie nie zawsze jest już oczywiste.
W efekcie wiele dzieci próbuje dopasować się do systemu, który nie zawsze jest przygotowany na ich sposób funkcjonowania. Z czasem może to prowadzić do spadku samooceny, narastającej frustracji czy zachowań opozycyjno-buntowniczych.
U młodych dorosłych brak wcześniejszej diagnozy często sprawia, że zaczynamy leczyć przede wszystkim trudności współwystępujące — na przykład depresję — nie dostrzegając u podstaw mechanizmów związanych z ADHD.
Dlatego tak ogromne znaczenie ma psychoedukacja i budowanie strategii wsparcia — zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców oraz środowiska, w którym funkcjonują.
W rozmowach z rodzicami często słyszę jednak, że mimo zaleceń i rosnącej wiedzy nadal czują się w tym procesie dość sami.
Rzadziej mówi się także o tym, jak dużą rolę w ADHD odgrywa dziedziczenie. Czasem oczekujemy od rodzica, że zmieni zachowanie swojego dziecka, podczas gdy on sam może przez lata funkcjonować bez własnej diagnozy i bez zrozumienia swoich trudności.
Dlatego wsparcie bardzo często powinno zaczynać się nie tylko od pracy z dzieckiem, ale również od psychoedukacji dorosłych — tak, aby mogli lepiej rozumieć zarówno swoje reakcje, jak i potrzeby swoich dzieci.
Coraz częściej spotykam osoby, które dopiero w dorosłości odkrywają, że ich trudności z dzieciństwa miały związek z ADHD. Być może wy również macie takie doświadczenie.