07/08/2026
Musimy porozmawiać o logice tego, jak traktujemy opiekunów prawnych.
Pomyślmy o zawodach, które słusznie darzymy szacunkiem: żołnierz, policjant, strażak. Praca obarczona wysokim ryzykiem i wielką odpowiedzialnością — a w zamian godne wynagrodzenie, znakomita opieka medyczna, możliwość wcześniejszej emerytury i zbudowania drugiej kariery, dostatnie życie. I słusznie. Ci ludzie biorą na siebie realny ciężar w imieniu nas wszystkich.
A teraz pomyślmy o innej roli: opiekun prawny. Opiekun osoby, która nie jest w stanie zadbać o siebie sama.
Pracujemy 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Bez urlopu. Bez zwolnienia lekarskiego. W nieustannym stresie, który nie różni się aż tak bardzo od stresu tamtych, obarczonych wysokim ryzykiem zawodów — a dowód zapisany jest w ciele: opiekunowie, podobnie jak ratownicy, mogą rozwinąć złożony zespół stresu pourazowego (CPTSD).
A mimo to — gdzie nasz szacunek? Gdzie nasze bezpieczeństwo?
Zamiast tego walczymy. Walczymy o świadczenie pielęgnacyjne, które ma tę pracę docenić — a nawet gdy zostanie przyznane, często stanowi ułamek tego, czego naprawdę potrzebuje rodzina wspierająca osobę o głębokich potrzebach. Toniemy w papierach. I nie daj Boże przekroczyć termin, bo spóźnienie może oznaczać utratę tego właśnie wsparcia, od którego się zależy.
A jest jeszcze głębszy absurd. Nawet tam, gdzie prawo jest po naszej stronie, w praktyce często nas zawodzi. Prawa istniejące na papierze — te właśnie zabezpieczenia, które mają nam pozwolić właściwie opiekować się naszymi bliskimi — są często nieznane osobom, które powinny ich przestrzegać. A tam, gdzie są znane, zbyt często są lekceważone. Prawo, którego nikt nie uznaje albo które wszyscy ignorują, nie chroni nikogo.
To nie ma żadnego sensu.
Jeśli zgadzamy się — słusznie — że społeczeństwo powinno zatroszczyć się o tych, którzy podejmują się jego najtrudniejszej i najbardziej niezbędnej pracy, to dlaczego opiekunowie prawni zostają sami, z całym ciężarem na własnych barkach, bez wsparcia i niedostrzeżeni?
Całodobowa opieka nad osobą bezbronną to ogromna praca. Jest to — w najprawdziwszym sensie — praca wykonywana w imieniu nas wszystkich. Najwyższy czas, by państwo tak właśnie ją traktowało.