07/06/2026
Bum 🌋
Internet od kilku dni kłóci się o lody, czerwone paski i nagradzanie dzieci za wyniki w nauce. Jedni mówią, że odbiera się dzieciom motywację. Inni, że wreszcie ktoś zauważył dzieci, które bardzo się starają, a nigdy nie będą miały średniej 5,0. Dyskusja trwa... a ja mam poczucie, że umyka nam COŚ znacznie bardziej ważnego.
Od lat pracuję z dziećmi. I wiecie co?
Nigdy nie spotkałam dziecka, które cierpiało dlatego, że kolega dostał czerwony pasek. Spotkałam za to tak wiele dzieci, które cierpiały, bo uwierzyły, że są warte tyle, ile ich oceny! Niektóre z nich, nie mogły uczestniczyć nawet w terapii, czy kontynuować swoją pasję muzyczną czy rysunkową, mówiąc -"Pani Kamilo ja się muszę teraz uczyć, mam 5 sprawdzianów, jak zawalę, zero ze średniej!"
Bo kiedy przez lata słyszysz:
„Masz piątkę? Brawo.”
„Masz czwórkę? A dlaczego nie piątkę?”
„Masz trójkę? Musisz bardziej się postarać” to serio łatwo zacząć wierzyć, że Twoja wartość mieści się gdzieś pomiędzy jedynką a szóstką. Że jesteś tyle wart, ile pokazuje dziennik...Że zasługujesz na dumę, uwagę i uznanie tylko wtedy, gdy dowozisz wyniki.
A przecież dziecko to coś znacznie więcej niż średnia ocen! Wysiłek dziecka nie zmierzymy tak łatwo i ...to nie czerwony pasek jest problemem. Cały problem pojawia się wtedy gdy, zaczynamy patrzeć na paski jak jak na dowód wartości człowieka. Bo są dzieci, które zdobywają go niemal bez wysiłku.
I są takie, które codziennie podejmują walkę, której nikt nie widzi. Ja bardzo często je spotykam... z lękiem, z poczuciem odrzucenia, z rozwodem rodziców, ze śmiercią ukochanych dziadków.
Z tym paskudnym przekonaniem, że nigdy nie będą wystarczająco dobre, silne, ważne. To mnie boli.
I czasem ich największym sukcesem nie jest średnia 5,0, ale to, że nie poddały się i przyszły do szkoły. Tych "małych - wielkich zwyciestw" nie widać na świadectwie i nie da się zamknąć w liczbie. ..Ale nie oznacza to, że dzieci, które cały rok ciężko pracują i starają się powinny się wstydzić swoich osiągnięć. Nie zgadzam się na narrację, w której sukces staje się czymś wstydliwym albo podejrzanym. Wiele dzieci z czerwonym paskiem naprawdę się stara, rozwija swoje pasje, uczy się systematyczności. Ich wysiłek również zasługuje na zauważenie.
Na uznanie. Dzieci są najważniejsze i dlatego, moim zdaniem nie chodzi o to, żeby przestać doceniać wysokie osiągnięcia, ale aby pamiętać, że osiągnięcia nie zawsze wyglądają tak samo.
Bo wysiłek ma wiele twarzy.
Dla jednego dziecka będzie nim świadectwo z wyróżnieniem.
Dla drugiego pierwsza od miesięcy spokojnie przespana noc.
I marzy mi się szkoła, w której jest miejsce dla wszystkich tych historii.
Szkoła, która potrafi powiedzieć:
„Widzę Twój rozwój. Widzę Ciebie. I nie gratuluję ci średniej czy p***a, ale Twojego wysiłku. Wow! "
Bo dzieci nie potrzebują świata, który nauczy je tylko ścigać się o kolejne oceny. To my dorośli- dyskutujemy sobie o p***ach, nadajemy im znaczenie, a to dzieciaki żyją w tych szkolnych realiach każdego dnia...
I może właśnie od tego powinniśmy zacząć tę rozmowę.
Nie od lodów, czy pasków, tylko od pytania:
Czy nasze dzieci wiedzą, że są kochane i wartościowe również wtedy, gdy nie przynoszą do domu świadectwa z czerwonym paskiem? ❤️ czy nie tylko wtedy, gdy go przynoszą.
Realia szkolne i oceny nie są i nie będą sprawiedliwe, ale możemy pokazać, co naprawdę się liczy... Człowiek.
ZAWSZE CZŁOWIEK.
Tak to czuję.
Przytulam Was od serducha 💛
dr Kamila Olga-psycholog