01/06/2026
To było kilka lat temu. Na zabieg Bowena zgłosił się mężczyzna w wieku 42 lat z kontuzją stawu kolanowego. Przeprowadziłam szczegółowy wywiad, z którego wynikało, że mężczyzna jest zdrowy, regularnie trenuje, nie cierpi na żadną dolegliwość oprócz rzeczonej kontuzji.
Kontuzja była 2 tygodnie wcześniej, mężczyzna przekroczył czterdziestkę, więc zgodnie z Bowenowymi wytycznymi na pierwszym zabiegu wykonałam podstawowy zabieg relaksacyjny całego ciała.
W czasie zabiegu klient nie zgłaszał żadnych odczuć, spokojnie wykonałam całą procedurę. Klient wstał z łóżka, wypił trochę wody. Opowiedziałam o możliwych odczuciach, które mogą pojawić się do 48 godzin po pierwszym zabiegu Bowena. Umówiliśmy się na kolejny zabieg, żeby zająć się już konkretnie kolanem.
I pożegnaliśmy się.
To, co usłyszałam tydzień później, zdumiało mnie. Po raz kolejny przekonałam się, jak terapia Bowena sama wybiera, „z czym pracuje” w ciele.
Zaczynając pracę Bowenem o pewnych problemach zdrowotnych klienta nie wiem, bo klient albo zapomni powiedzieć, albo nie chce powiedzieć, a czasem sam nie wie, co mu dolego. Bo na pewnym stopniu rozwoju dolegliwości nie są możliwe do zdiagnozowania nawet przez najlepsze technologie i procedury medyczne. Ale ciało samo najtrafniej określa, w czym tkwi problem.
Wróćmy do naszego pana i co stało się po wyjściu z gabinetu.
Na początku mężczyzna czuł się bardzo dobrze. Nawet to kolano mniej dokuczało. Ale kiedy dotarł do domu zaczęło się... Oblewały go silnie poty, dreszcze były tak silne, że musiał położyć się do łóżka i przykryć kocem. Pamiętał o piciu wody, więc pił co chwilę. To wszystko było bardzo, bardzo intensywne. Po godzinie ustąpiło.
Słuchałam, słuchałam i w końcu zapytałam:
- Panie …., skąd taka silna reakcja? Jest pan przecież młody, wysportowany. Serce zdrowe, tarczyca zdrowa, brak problemów neurologicznych.
- A bo, a bo - zaczął mężczyzna – bo nie przyznałem się, że w przeszłości miałem problem. Problem z alkoholem. Pół roku temu przeszedłem detoks w szpitalu. To dlatego teraz tak trenuję. Żeby nie wrócić do picia. A to co działo się ze mną po Bowenie, to wyglądało dokładnie tak samo - jak ten detoks.
To by było na tyle.😊