Imago - Psychoterapia Małgorzata Maj

Imago - Psychoterapia Małgorzata Maj Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana

Heraklit z Efezu

Wdzięczność Wdzięczność nie jest tylko miłym uczuciem.To sposób, w jaki umysł uczy się patrzeć.Nie zmienia faktów.Nie us...
16/04/2026

Wdzięczność

Wdzięczność nie jest tylko miłym uczuciem.
To sposób, w jaki umysł uczy się patrzeć.
Nie zmienia faktów.
Nie usuwa bólu ani trudnych doświadczeń.
Ale przesuwa uwagę — z tego, czego brakuje, na to, co mimo wszystko jest.
A to zmienia bardzo dużo.
Kiedy pojawia się wdzięczność, ciało się uspokaja.
Napięcie lekko puszcza. Oddech się pogłębia.
Jakby układ nerwowy dostawał sygnał: „w tej chwili jesteś bezpieczny”.

Wdzięczność porządkuje też chaos w głowie.
Nie przez zaprzeczanie trudnościom, ale przez przywracanie proporcji.
Pokazuje, że obok tego, co boli — istnieje też coś, co wspiera.
Z czasem działa jeszcze głębiej.
Zmienia nawyk myślenia.
Umysł zaczyna szybciej zauważać dobro, drobne momenty, gesty, obecność.
To, co wcześniej było tłem — staje się treścią.
I nie chodzi o to, żeby „być wdzięcznym na siłę”.

Prawdziwa wdzięczność nie jest obowiązkiem.
Pojawia się wtedy, gdy coś zostaje naprawdę zauważone.
Czasem to drobiazg.
Czasem czyjaś obecność.
Czasem po prostu fakt, że kolejny dzień się wydarzył.
I to wystarczy, żeby na chwilę świat stał się mniej ciężki...

Ty możesz świadomie tworzyć swój świat kierując uwagę na wdzięczność...resztę wdzięczność robi sama❤️

Małgorzata Maj

Psychoterapia
Oddech
EFT

🌿 Tu jestem – Śpiewana Medytacja Ukojenia🌿Pierwsza taka medytacja śpiewana. 90 minut obecności i wdzięczności.Zamknij oczy. Odłóż wszystko.Wejdź do przestr...

Zdrowych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych:)
04/04/2026

Zdrowych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych:)

Walentynki to nie tylko święto zakochanych,to też święto relacji, którą masz ze sobąMiłość zaczyna się w kontakcie – z t...
14/02/2026

Walentynki to nie tylko święto zakochanych,
to też święto relacji, którą masz ze sobą

Miłość zaczyna się w kontakcie – z tym, co czuję, czego potrzebuję, co we mnie żywe tu i teraz.
Kiedy słucham siebie bez oceniania.
Kiedy wybieram siebie bez poczucia winy.
Kiedy pozwalam sobie być – nieidealną, prawdziwą, czującą.
Miłość do siebie to nie egoizm.
To czuła obecność przy własnym doświadczeniu.
To powiedzenie sobie: „Widzę cię. Jestem z tobą.”

Dziś zachęcam Cię do celebrowania relacji która trwa całe życie – tę ze sobą. ❤️

Z miłością
Małgorzata Maj

Z gabinetu...— „Nic nie czuję”— „Zauważyłam i nie odchodzę”Zapada cisza... Taka, która zwykle straszyTym razem nie musi!...
06/02/2026

Z gabinetu...

— „Nic nie czuję”
— „Zauważyłam i nie odchodzę”

Zapada cisza... Taka, która zwykle straszy
Tym razem nie musi!
Bo w tym, że ktoś zostaje przy pustce,
rodzi się pierwszy ślad kontaktu.

I to właśnie bywa najbardziej leczące❤️

Czasem jest tak że jest Ci trudno z samym sobąZa trudno...I wtedy pojawia się myśl, że jest „za dużo”,że z Tobą jest cię...
27/01/2026

Czasem jest tak że jest Ci trudno z samym sobą
Za trudno...
I wtedy pojawia się myśl, że jest „za dużo”,
że z Tobą jest ciężko,
że gdybyś był spokojniejszy, bardziej poukładany,
łatwiejszy w relacji — wszystko byłoby prostsze

Ale to nie zawsze prawda...
To, że komuś jest trudno z samym sobą,
nie znaczy, że jest nie do uniesienia.
Często znaczy tylko tyle, że niesie za dużo...

Za dużo lęku
Za dużo odpowiedzialności
Za dużo czuwania nad innymi
Za mało oparcia..

Kiedy człowiek niesie za dużo:
💔 emocje stają się głośne,
💔 reakcje ostrzejsze,
💔 cierpliwość krucha

To nie wada charakteru!
To sygnał przeciążenia...

Może dojrzałość nie polega na tym,
że zawsze reaguje się idealnie.
Może polega na tym,
że przestajesz siebie karać za to,
że jest Ci ciężko

Jeśli dziś jest Ci trudno ze sobą —
to nie znaczy, że jesteś „za trudny”.
Być może po prostu zbyt długo niósłeś za dużo...

Tulę z miłością ❤️

Małgorzata Maj
Psychoterapeutka, Trenerka, Kobieta ;)
Kontakt: 691 174 302

"W emocjach ważne są też proporcje. Problem jednak w tym, że uczucia same w sobie są często nadmiarem. Obfitość to ich d...
15/01/2026

"W emocjach ważne są też proporcje. Problem jednak w tym, że uczucia same w sobie są często nadmiarem. Obfitość to ich drugie imię. Pojawia się wręcz przymus, aby na nie zareagować, ale przeżywanie polega właśnie na NICNIEROBIENIU.

Chodzi o to, żeby emocje ułożyły się. One muszą w nas poleżakować. Krótko mówiąc, chillout i wygodne fotele albo leżanki.

Gdybyśmy każdą z nich przekładali na działanie, na ulicy rzucalibyśmy się na wszystkich, którzy nam się podobają albo rozwodzili się cztery razy dziennie. A co z osobami, które w nerwach mówią "zabiję cię?" Więzienia by nie wytrzymały!

Dlatego proponuję każdemu dorosłemu stworzyć w głowie taki pokój, w którym może spokojnie POSIEDZIEĆ Z WŁASNYMI EMOCJAMI I DOGADAĆ SIĘ Z NIMI. To oczywiście wymaga siły, dojrzałości. Bo trudno zatrzymać lawinę uczuć, która próbuje się do niego wedrzeć.

ROZWÓJ EMOCJONALNY polega właśnie na tym, że dopuszczamy do siebie jak najszerszą gamę emocji, BEZ OCENIANIA I SELEKCJI przy drzwiach, ale też BEZ UTRATY RÓWNOWAGI. To początkowo bywa trudne, ale praktyka czyni mistrza. Gdy emocje trochę poleżakują można odzyskać równowagę i znaleźć sensowne rozwiązanie.

Taki pokój do myślenia nie jest nam dany na starcie. Początkowo przypomina małą klatkę. Nie mieścimy się w nim ani my, ani nasze uczucia. To dlatego, że emocji uczymy się z doświadczenia. Musimy je PRZEŻYĆ, a nie przeczytać o nich w książkach. Powiększenie naszego pomieszczenia wymaga więc wysiłku. Jeśli czujemy, że jego rozbudowa idzie opornie, możemy poprosić o pomoc kogoś, kto nie ocenia, tylko słucha.
Dopiero gdy bezpiecznie i bez oceniania przyjrzymy się wszystkim tym emocjom, przestaną być tak intensywne i męczące. Jeśli pobędziemy z nimi przekonamy się, że tu mamy na coś wpływ, a tam możemy postawić komuś granicę. To ważny moment, bo myślenie, racjonalność stają się wtedy prawdziwymi sprzymierzeńcami, można z tych narzędzi mądrze skorzystać. Potrzebuje obu tych światów, obu trybów – logiki racjonalności i logiki emocjonalności. Jeżeli wchodzą w spór i jedna próbuje drugą usunąć mamy wojnę w głowie.
Trzeba też jednak pamiętać, że rozum zawsze będzie niewolnikiem emocji, od nich więc porządek trzeba zacząć."

/Danuta Golec/

Trauma uczy myślenia zadaniowego.Jakby od tego, czy zrobisz wszystko „dobrze”, zależało przetrwanie.Jakby trzeba było sz...
09/01/2026

Trauma uczy myślenia zadaniowego.
Jakby od tego, czy zrobisz wszystko „dobrze”, zależało przetrwanie.
Jakby trzeba było szybko coś naprawić, zamknąć, uporządkować.
Jakby zdrowienie miało mieć plan, etapy i datę zakończenia.

Ale życie po traumie nie działa w logice projektów.

To nie jest „plan naprawczy”.
To nie jest lista kroków do odhaczenia.
To nie jest droga od punktu A do punktu B.

To proces.
Żywy. Nieliniowy. Często nieczytelny.

Czasem idziesz do przodu i czujesz ulgę.
Czasem wracasz do starych reakcji i myślisz, że „coś z Tobą nie tak”.
A czasem stoisz w miejscu, bo Twoje ciało mówi: teraz potrzebuję ciszy.

I to wszystko jest częścią zdrowienia.

Po traumie ciało nie ufa światu automatycznie.
Układ nerwowy uczy się bezpieczeństwa małymi porcjami.
Relacje uczą się tempa.
Granice uczą się głosu.
Ty uczysz się siebie – często od podstaw.

Proces oznacza, że:
– możesz mieć dni pełne nadziei i dni pełne zmęczenia,
– możesz wracać do tych samych tematów wiele razy,
– możesz nie wiedzieć, co dalej, i wciąż być dokładnie tam, gdzie trzeba,
– możesz iść wolniej, niż inni oczekują.

To, co wygląda jak cofanie się, bywa momentem integracji.
To, co wygląda jak stagnacja, bywa regeneracją.
To, co wygląda jak słabość, bywa mądrością ciała.

W projekcie liczy się wynik.
W procesie liczy się obecność.

Nie musisz być konsekwentna/y.
Nie musisz być „silna/y”.
Nie musisz mieć planu na przyszłość, żeby być w drodze.

Wystarczy, że słuchasz.
Że zatrzymujesz się, gdy trzeba.
Że nie zmuszasz się do tempa, które kiedyś było konieczne, ale dziś już rani.

Trauma odebrała Ci wpływ.
Proces zdrowienia oddaje go kawałek po kawałku.

Czasem dziś jedynym krokiem jest oddech.
Czasem jedynym aktem odwagi jest odpoczynek.
Czasem jedynym sukcesem jest to, że jesteś.

I to naprawdę wystarczy.

Nie jesteś spóźniona/y.
Nie jesteś „w tyle”.
Nie robisz tego źle.

Jesteś w procesie.
A proces ma swój własny rytm.
Zawsze.
❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

Trauma po narcystycznym ojcu bardzo często pozostaje niewidzialna.Nie dlatego, że była mniejsza, ale dlatego, że ojciec ...
22/12/2025

Trauma po narcystycznym ojcu bardzo często pozostaje niewidzialna.
Nie dlatego, że była mniejsza, ale dlatego, że ojciec w naszej kulturze rzadko bywa kojarzony z przemocą emocjonalną. Częściej widzi się w nim autorytet, głowę rodziny, kogoś „surowego, ale dla dobra dziecka”. Właśnie w tej narracji narcystyczni ojcowie czują się najlepiej.

Narcystyczny ojciec nie musi krzyczeć ani bić, żeby niszczyć psychikę dziecka. Jego przemoc jest często chłodna, systemowa i oparta na hierarchii. Dziecko nie jest dla niego osobą, tylko przedłużeniem jego ego albo projektem do realizacji własnych ambicji.

Miłość w takim domu jest warunkowa. Dostępna tylko wtedy, gdy dziecko spełnia oczekiwania, jest posłuszne, osiąga sukcesy albo dobrze wygląda „na zewnątrz”. Gdy dziecko zawodzi, ojciec wycofuje uwagę, zawstydza, deprecjonuje albo karze ciszą. To uczy jednego bardzo wcześnie: żeby zasłużyć na bliskość, trzeba się dostosować.

Narcystyczny ojciec często dominuje emocjonalnie. Nie toleruje sprzeciwu, nie znosi słabości, wyśmiewa lęk i wrażliwość. Dziecko uczy się tłumić emocje, bo one są zagrożeniem. Zamiast bezpieczeństwa pojawia się napięcie. Zamiast relacji — kontrola.

Wielu dorosłych, którzy wychowali się z narcystycznym ojcem, opisuje dzieciństwo jako ciągłe „chodzenie na palcach”. Trzeba było uważać na ton głosu, na słowa, na moment, w którym się odezwie. Ojciec mógł być nieprzewidywalny: raz dumny, raz zimny, raz zawstydzający. To rodzi chroniczny stres i nadmierną czujność, które zostają w ciele na lata.

Trauma po narcystycznym ojcu często skutkuje głębokim problemem z poczuciem własnej wartości. W dorosłym życiu pojawia się wewnętrzny krytyk, który brzmi dokładnie jak ojciec. Ciągłe poczucie, że „nie jestem wystarczający”, że trzeba się starać bardziej, udowadniać, zasługiwać. Albo przeciwnie — całkowite wycofanie i przekonanie, że lepiej nic nie próbować, niż znowu zawieść.

Relacje w dorosłości również noszą ślad tej traumy. Osoby po narcystycznym ojcu często:
– przyciągają dominujących partnerów,
– boją się autorytetów,
– mają trudność z wyrażaniem złości i granic,
– albo nieświadomie powielają wzorzec kontroli.

Warto powiedzieć to wprost: narcystyczny ojciec nie uczy miłości. On uczy podporządkowania albo rywalizacji. Uczy, że relacja to hierarchia, a bliskość trzeba wypracować kosztem siebie.

I to nie znika samo z wiekiem.

Jeśli dziś masz trudność z zaufaniem sobie, jeśli czujesz napięcie w kontaktach z mężczyznami, jeśli boisz się oceny albo ciągle czujesz, że musisz być „lepsza/y”, „silniejsza/y”, „bardziej” — to nie jest Twoja wada. To jest ślad dzieciństwa, w którym nie było miejsca na bycie sobą.

Trauma po narcystycznym ojcu jest realna.
Nawet jeśli nikt jej tak nie nazwał.
Nawet jeśli „przecież nic złego się nie działo”.

Czasem to, czego najbardziej zabrakło, boli najmocniej.

Adres

Krotoszyn
63-700

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Imago - Psychoterapia Małgorzata Maj umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij