Jakub Półtorak Arteterapia

Jakub Półtorak Arteterapia Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Jakub Półtorak Arteterapia, Zdrowie i medycyna, Legionowo.

Absolwent Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego na kierunku terapia zajęciowa i arteterapia.Specjalizuję się w zajęciach z arteterapii, koncentrując się przede wszystkim na teatroterapii oraz bajkoterapii.

Od ponad roku mam przyjemność wykładać terapię artystyczną w Szkole Nauki i Biznesu ŻAK, prowadząc kursy dla dorosłych. ...
03/05/2026

Od ponad roku mam przyjemność wykładać terapię artystyczną w Szkole Nauki i Biznesu ŻAK, prowadząc kursy dla dorosłych. To doświadczenie daje mi ogromną satysfakcję i poczucie sensu – obserwowanie, jak uczestnicy odkrywają swoje możliwości poprzez sztukę, jest czymś naprawdę wyjątkowym.

W swojej pracy staram się, aby wykłady zawsze były przeplatane ćwiczeniami praktycznymi. Arteterapia to przecież nie tylko teoria, ale przede wszystkim działanie, doświadczanie i proces twórczy.

Choć prowadzenie zajęć online bywa wyzwaniem, współczesne technologie otwierają nowe możliwości i pozwalają skutecznie pracować również w tej formie. Dzięki nim możemy tworzyć przestrzeń do rozwoju, ekspresji i spotkania – nawet na odległość.

To dla mnie ważna i rozwijająca droga, którą z radością kontynuuję.
Zapraszam do zapisów :
https://zak.edu.pl/oferta-edukacyjna/kursy-online/arteterapia-kurs-online
:)

24/03/2026

„Czas, którego nie da się sprzedać.
Opowieść o króliku, który zgubił siebie w pośpiechu i nauczył się czekać, aż wróci"

W Baśniowej Krainie Zajączkowa czas nie płynął.

Czas był wydobywany.

Wydrapywano go spod korzeni drzew, wyciskano z marchewek, odsysano z popołudni i zagęszczano w kadziach. Miał różne konsystencje: poranki były lekkie i przezroczyste, wieczory ciężkie jak miód, a niedziele – jeśli się trafiły – miały zapach wilgotnej ziemi i coś w sobie, czego nie dało się sprzedać.

Więc niedziel prawie nie było.

W Fabryce Marchewkowych Cudów produkowano dni.

Nie całe – tylko te fragmenty, które nadawały się do użycia: odcinki wydajne, odtłuszczone z wahania, pozbawione zawieszeń. Resztę – spojrzenia bez celu, siedzenie bez powodu, ciszę między jednym zdaniem a drugim – odrzucano jako odpad.

Pan Królik był od przyspieszania.

Jeśli coś trwało zbyt długo, skracał to.
Jeśli coś się wahało, stabilizował.
Jeśli coś milczało – wypełniał.

Miał do tego talent.

W jego obecności nawet pauzy zaczynały się spieszyć.

W domu mówił „zaraz” z taką wprawą, jakby to było zaklęcie odraczające rzeczywistość.

– Tato, patrz – mówiła Kuleczka, unosząc coś kruchego i niedokończonego.

– Zaraz.

– Tato, posłuchaj – zaczynał Skoczek.

– Zaraz.

– Tato, pobądź – mówił najciszej Miękki Uszek.

– Zaraz.

„Zaraz” było cienkie i rozciągliwe. Można je było przeciągnąć przez cały dzień, a ono i tak się nie zrywało.

Dzieci nauczyły się nie zaczynać.

W pracy Pan Królik awansował na Kierownika Linii Rewitalizacji Czasu Zużytego.

Stare chwile – te zarysowane, nieefektywne, za długie – trafiały do niego. Mielił je na drobno, płukał, odwirowywał i nadawał im nową funkcję.

– Zobacz – mówił Dyrektor Lis, prowadząc go między zbiornikami, w których bulgotały czyjeś poranki. – To była kiedyś rozmowa. Teraz to trzy minuty produktywności.

– A to? – zapytał Królik.

– Oczekiwanie na kogoś. Bardzo drogi surowiec. Po obróbce świetnie działa jako motywacja.

Lis uśmiechał się uprzejmie, jak ktoś, kto nigdy nie czeka.

– Wkrótce ruszamy z nową linią – dodał. – Będziemy odzyskiwać dzieciństwo.

– Odzyskiwać?

– Oczywiście. Z tego, co zostało w dorosłych. Niewiele, ale wystarczy na limitowaną serię.

Pan Królik skinął głową. W jego głowie wszystko było na swoim miejscu. Miejsca było dużo, bo nie było w nim przerw.

Pewnego dnia coś się jednak nie zmieściło.

Kuleczka miała występ.

Nie główną rolę – drzewo. Stała nieruchomo, ćwiczyła tygodniami to nieruszanie się. Uczyła się, jak być obecnym bez działania.

Pan Królik miał przyjść.

Nie przyszedł.

W fabryce akurat kalibrowano nowy filtr do skracania ciszy.

Wieczorem Kuleczka zapytała:

– Byłeś?

– Zaraz – odpowiedział odruchowo.

I wtedy „zaraz” pękło.

Nie głośno. Bez huku. Raczej jak cienka warstwa lodu pod łapą.

Zobaczył w tym słowie coś, czego wcześniej nie widział: obietnicę bez ciała.

– Już było – powiedziała Kuleczka.

Nie płakała. To było gorsze.

Wyszedł z domu bez kierunku.

Biegł, jak zawsze – ale coś nie grało. Krok wpadał na krok, oddech wyprzedzał płuca, myśl potykała się o kolejną myśl.

Na rogu ulicy zobaczył swój cień.

Nie przystawał.

Skręcił wcześniej, jakby znał drogę lepiej niż on.

Pan Królik zwolnił.

Cień przyspieszył.

Jeszcze chwila i zniknął.

Został sam, bez siebie.

Plac był pusty jak niedziela, której nie ma.

Na środku siedziała Żółwica.

Nie patrzyła na niego. Zajęta była czymś, co wymagało całej uwagi: trzymała pusty słoik i bardzo powoli obracała go w palcach, jakby sprawdzała, czy pustka ma kształt.

Królik chciał zapytać, którędy wrócić do siebie.

Nie zapytał.

Żółwica odwróciła słoik do góry dnem.

Nic się nie wysypało.

– Za szybko nalany – powiedziała do nikogo.

Usiadła.

Czekała.

Czekanie miało ciężar. Osiadało na łapach, wchodziło pod futro, zaglądało pod powieki.

– Ja… – zaczął Królik.

Nie wiedział, co dalej.

Usiadł obok, jak ktoś, kto się potknął i jeszcze tego nie rozumie.

Najpierw słyszał tylko brak.

Brak zadań. Brak powiadomień. Brak kolejnego.

To było nieprzyjemne, jak cisza po hałasie, kiedy uszy jeszcze dzwonią.

Potem zaczęło się coś zbierać.

Nie wydarzenie. Raczej drobne fakty, które wcześniej nie miały prawa się wydarzyć:

Wiatr nie pchał – dotykał.
Liść nie przeszkadzał – opadał.
Oddech nie był środkiem – był czymś samym.

Zorientował się, że trzyma marchewkę.

Nie pamiętał, skąd.

Odgryzł.

Chrupnięcie było głośne.

Smak – nie.

Smak był powolny. Przychodził z opóźnieniem, jakby musiał nadrobić lata.

Żółwica nic nie mówiła.

To pomagało.

– Ile to trwa? – zapytał w końcu.

– Tyle, ile przestajesz liczyć – odpowiedziała.

– A jeśli nic nie zrobię?

– To nic się nie stanie.

Zamilkła.

– I to jest właśnie to – dodała po chwili.

Kiedy wstał, nie był lżejszy.

Był cięższy o to, co zobaczył.

Świat nie zwolnił. To on przestał go pchać.

Zegary nadal tykały, ale jakby w głąb, nie w przód.

Na rogu czekał cień.

Spóźniony.

Poczekał na niego.

To było nowe: czekać na coś, co zawsze czekało na niego.

W domu dzieci budowały.

Wieża z marchewek miała własne zdanie. Przechylała się, wracała, upierała.

– Pomóc? – zapytał.

– Nie – powiedział Skoczek. – Bo ty wtedy kończysz.

Usiadł.

Ręce położył na kolanach, jakby nie były jego.

Patrzył.

To było trudne.

Nie poprawić, kiedy się da.
Nie przyspieszyć, kiedy można.
Nie wiedzieć lepiej.

Kuleczka spojrzała na niego krótko, jak sprawdza się pogodę.

Nic nie powiedziała.

Miękki Uszek przysunął się i oparł.

Ciężar był konkretny. Ciepło – niewydajne.

Wieża runęła.

Cisza po niej nie była pusta.

Królik chciał powiedzieć „spróbujmy jeszcze raz”.

Nie powiedział.

Skoczek powiedział to sam.

Następnego dnia Pan Królik poszedł do pracy.

Filtry działały. Linie szumiały. Lis uśmiechał się tak samo.

– Musimy przyspieszyć – powiedział. – Popyt rośnie.

Królik skinął głową.

I na moment się zatrzymał.

Nie demonstracyjnie. Nie na pokaz.

Na trzy oddechy, których nie odsprzeda.

Potem ruszył dalej.

Czasem zapominał.

Czasem przypominał sobie, kiedy było już za późno.

Czasem mówił „zaraz”.

A potem wracał i mówił:

– Już.

Nie zawsze mu wierzono.

To też było nowe: że zaufanie ma własny czas.

W Zajączkowie nadal wydobywano czas.

Ale zdarzało się, że ktoś zostawiał go gdzieś przypadkiem:

na krawędzi stołu, w połowie zdania, w spojrzeniu, które nie prowadziło do niczego.

Nie dało się go wtedy zważyć ani zapakować.

Nie nadawał się do obróbki.

Nie był do użycia.

Był.

Jakub Półtorak

23/03/2026

Chciałbym się z Wami tutaj dzielić moimi bajkami terapeutycznymi dla dzieci o to pierwsza z nich:

„Kapitan Bonifacy Cacy-Cacy. Opowieść o tym, że nie trzeba być idealnym”

Na krańcu świata, tam gdzie morze marszczy się jak zasłona ze snu, żył kapitan, który nie znosił krzywych rzeczy.

Nazywał się Bonifacy Cacy-Cacy.

Bo wszystko u niego musiało być cacy.

Statek Bonifacego błyszczał tak bardzo, że ryby podpływały, żeby sprawdzić, czy to nie drugie słońce. Liny były zwinięte tak równo, że jeden marynarz kiedyś próbował je mierzyć linijką (i zgubił linijkę, bo była „za mało równa”). Pokład był tak wyszorowany, że dwóch majtków poślizgnęło się na nim i wpadło do beczki z ogórkami.

– Za mało cacy! – powiedział kapitan… i kazał wyszorować beczkę.

A potem ogórki.

A potem jeszcze raz pokład.

I jeszcze raz.

I jeszcze…

Najbardziej patrzył na to wszystko mały majtek Staś.

Staś miał kieszenie pełne skarbów: kawałek muszli, guzik, który „na pewno należał do pirata”, i sznurek, który – jego zdaniem – kiedyś był wężem morskim.

Staś nie lubił idealnych rzeczy.

Bo idealne rzeczy nie miały historii.

Wieczorami siadał na burcie i patrzył w dal.

Wyobrażał sobie wyspy, gdzie drzewa rosną krzywo, bo chcą lepiej widzieć morze.
Wyobrażał sobie fale, które nie są równe, ale każda opowiada inną opowieść.

– Kapitanie… – zapytał kiedyś cicho – a jeśli coś będzie… trochę nieidealne?

Bonifacy zamarł.

– Trochę… co?

– No… krzywe. Albo niedokończone.

Kapitan powoli odłożył szczotkę.

– Wtedy to trzeba poprawić.

– A jeśli się nie da?

– To trzeba się bardziej postarać.

Staś skinął głową.

Ale w środku zrobiło mu się jakoś ciasno.

Bo pomyślał, że może on sam też jest „nie dość cacy”.

Minął dzień.
Potem drugi.
Potem trzeci.

Statek stał.

Staś przestał opowiadać o wyspach.

Zaczął układać swoje skarby w równe rządki.

I pierwszy raz w życiu wyrzucił coś do morza, bo było „krzywe”.

Aż pewnego ranka…

Do portu wpłynął statek, który wyglądał jakby powstał z przygód i śmiechu.

Skrzypiał.
Był porysowany.
Miał żagle łatane w tylu miejscach, że wyglądały jak mapa.

Na pokładzie stała dziewczynka.

Miała włosy rozwiane przez wiatr i kieszenie pełne rzeczy jeszcze dziwniejszych niż Staś.

– Płyniemy na Wyspę Kolorowych Muszelek! – zawołała. – Tam każda muszelka jest inna!

Staś aż zrobił krok do przodu.

– Inna? – szepnął.

– Najpiękniejsze są te pokrzywione! – odpowiedziała dziewczynka. – Bo tylko one potrafią śpiewać.

Kapitan prychnął.

– Nie ma nic pięknego w krzywiźnie.

I wtedy…

Przyleciała mewa.

Usiadła między nimi i zaczęła czyścić pióra.

Jedno było trochę nastroszone.

Nie poprawiła go.

– Wiesz, kapitanie – powiedziała spokojnie – czasem to, co wystaje, jest właśnie najważniejsze.

– To nieprawda – odburknął Bonifacy.

– A twój statek? – zapytała mewa. – Dlaczego jeszcze nie płynie?

Kapitan zamilkł.

Staś spojrzał na swoje ręce.

Na pustą kieszeń po wyrzuconym skarbie.

I nagle poczuł coś bardzo wyraźnie:

że czekanie na „idealny moment” zabrało mu radość.

Podszedł do kapitana.

– Ja już nie chcę być cacy – powiedział cicho. – Ja chcę płynąć.

To zdanie było jak mała fala.

Ale trafiło prosto w serce kapitana.

Bonifacy spojrzał na statek.

Idealny.

Cichy.

Nieruszony.

Spojrzał na drugi.

Krzywy.

Głośny.

Żywy.

I wtedy coś w nim pękło.

Nie głośno.

Nie dramatycznie.

Cicho.

Jak węzeł, który w końcu puszcza.

– Załogo – powiedział.

Tym razem spokojnie.

– Odpływamy.

– Ale lina—
– Niech będzie krzywa.

– Pokład—
– Niech skrzypi.

– Żagle—
– Niech będą… takie, jakie są.

Staś uśmiechnął się szeroko.

I zanim statek odbił od brzegu, wyjął z kieszeni ostatni skarb.

Krzywą muszelkę.

I tym razem…

nie wyrzucił jej.

Włożył ją z powrotem.

Bo zrozumiał coś ważnego:

to, co niedoskonałe, często jest najbardziej jego.

Statek ruszył.

Wiatr śmiał się w żaglach.

Morze opowiadało historie.

A Staś słuchał ich wszystkich.

Kapitan Bonifacy stał na dziobie.

I po raz pierwszy niczego nie poprawiał.

Bo zrozumiał:

że nie trzeba być idealnym, żeby zacząć.

I nie trzeba być równym, żeby być pięknym.

A jeśli coś jest trochę krzywe…

to może właśnie dlatego ma swoją opowieść.

koniec

Jakub Półtorak

Teatroterapia zawsze trafiała do dzieci i młodzieży, dzieję się tak też i teraz na przykładzie tych warsztatów:
19/12/2025

Teatroterapia zawsze trafiała do dzieci i młodzieży, dzieję się tak też i teraz na przykładzie tych warsztatów:

🎭 Zapraszam młodzież do Teatru Zygzak! 🎭Udostępniam z radością informację o bezpłatnych grudniowych zajęciach teatralnyc...
04/12/2025

🎭 Zapraszam młodzież do Teatru Zygzak! 🎭

Udostępniam z radością informację o bezpłatnych grudniowych zajęciach teatralnych dla młodzieży w wieku 11–18 lat, które poprowadzę w Przystani Lokalnych Inicjatyw.

Teatr to nie tylko scena i role — to także przestrzeń do wzmacniania pewności siebie, rozwijania samoświadomości, wyrażania emocji oraz budowania relacji. Podczas spotkań wykorzystuję elementy improwizacji, storytellingu i technik dramaterapeutycznych, aby wspierać młodych ludzi w ich rozwoju.

📅 Soboty, godz. 10:00–12:00
📍 Przystań Lokalnych Inicjatyw
🎟 Udział bezpłatny

Zapraszam młodych uczestników, którzy chcą odkryć swoje możliwości twórcze i w bezpiecznej atmosferze eksplorować to, co w nich żywe.

👉 Informacje i zapisy:
📧 [email protected]

📞 518-891-423
📘 priv

Do zobaczenia — niech teatr stanie się przestrzenią rozwoju i rozmowy. 💛🎭

🎭 Zapraszamy do młodzieżowej sekcji Teatru Zygzak! 🎭

Lubisz wcielać się w różne role? Chcesz rozwinąć swoją kreatywność, pewność siebie i świetnie spędzić czas w inspirującym gronie? Dołącz do Teatru Zygzak dla młodzieży!

✨ W grudniu spotykamy się w soboty, w godz. 10:00–12:00
📍 Przystań Lokalnych Inicjatyw

Bezpłatne zajęcia są skierowane do młodzieży w wieku 11–18 lat, a poprowadzi je Jakub Półtorak twórca filmowy i teatralny - reżyser i scenarzysta, od lat związany z edukacją artystyczną i rozwojem młodzieży. Absolwent Warszawskiej Szkoły Filmowej, specjalizuje się w reżyserii i storytellingu. Ukończył również kurs dramaterapii oraz szkolenie z improwizacji teatralnej.

👉 Zgłoszenia i informacje:
📧 [email protected]
📞 518-891-423
📘 priv

Dołącz do nas i odkryj magię teatru! 🎭💛

🎓✨ Właściwy etap! Już oficjalnie! :)Z radością mogę się pochwalić, że ukończyłem studia podyplomowe na kierunku Terapia ...
29/08/2025

🎓✨ Właściwy etap! Już oficjalnie! :)

Z radością mogę się pochwalić, że ukończyłem studia podyplomowe na kierunku Terapia zajęciowa z arteterapią w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego. 🖌️🎭

To był czas intensywnej nauki, nowych doświadczeń i inspiracji. Teraz z jeszcze większą świadomością mogę łączyć sztukę z terapią – pomagając innym wyrażać emocje, budować relacje i odnajdywać spokój w twórczości. 💙

Sztuka ma moc. A arteterapia pozwala tę moc przekładać na realne wsparcie w codzienności.

Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali w tej drodze 🙏
Teraz czas wykorzystać tę wiedzę w praktyce w całej okazałości! 🌱

Polecam te zajęcia jako instruktor teatralny kierujący tą grupą i zachęcam do udziału! :)
10/08/2025

Polecam te zajęcia jako instruktor teatralny kierujący tą grupą i zachęcam do udziału! :)

🎭 Lubisz teatr? Marzysz, żeby stanąć na scenie?
To Twoja szansa! 😍

Zapraszamy osoby od 11 roku życia z Gminy Wołomin do udziału w bezpłatnych warsztatach teatralnych 🎬.
Razem stworzymy prawdziwy spektakl, w którym… TY możesz zagrać! 🌟

📩 Zgłoszenia i informacje:
✉️ e-mail: [email protected]
📞 tel.: 518-891-423
📌 facebook.com/teatrzygzak

Projekt realizowany w ramach programu . Zadanie publiczne finansowane ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego.

🎭 Arteterapia to moja pasja i droga, którą idę świadomie – z szacunkiem do procesu, uważnością na drugiego człowieka i w...
03/07/2025

🎭 Arteterapia to moja pasja i droga, którą idę świadomie – z szacunkiem do procesu, uważnością na drugiego człowieka i wiarą w siłę sztuki.

Jestem absolwentem Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego na kierunku terapia zajęciowa i arteterapia. Od dłuższego czasu prowadzę zajęcia arteterapeutyczne – głównie w nurcie teatroterapii, czyli pracy poprzez teatr, improwizację, działania sceniczne i ekspresję ciała. Chętnie łączę tę metodę z innymi formami arteterapii: filmoterapią, bajkoterapią, plastykoterapią, muzykoterapią i terapią ruchem.

Mam doświadczenie w pracy z młodzieżą, dorosłymi i osobami w spektrum autyzmu. Prowadziłem warsztaty teatralne m.in. w Gminnym Ośrodku Kultury w Klembowie, Teatrze Zygzak w Wołominie oraz w liceum im. Salvadora Dalego w Warszawie. Współpracuję też z Warszawską Szkołą Reklamy jako nauczyciel przedmiotów filmowych oraz wykładowca.

📍Nie prowadzę działalności gospodarczej – realizuję projekty na podstawie umów o dzieło, zleceń, itp. Chętnie podejmę współpracę z:

domami kultury,

GOK-ami,

szkołami,

fundacjami,

organizacjami społecznymi,

oraz instytucjami edukacyjnymi i terapeutycznymi.

Jeśli szukasz kogoś, kto z pasją i empatią poprowadzi autorskie warsztaty z teatroterapii, filmoterapii, działań plastycznych czy ekspresji twórczej – zapraszam do kontaktu.

📩 [email protected]
📞 603 032 883
🌐 linkedin.com/in/jakub-półtorak

✨ Zapraszamy na DZIEŃ ALCHEMII! ✨Już 13 kwietnia 2025 czeka na Was dzień pełen inspirujących spotkań, warsztatów i muzyc...
24/03/2025

✨ Zapraszamy na DZIEŃ ALCHEMII! ✨

Już 13 kwietnia 2025 czeka na Was dzień pełen inspirujących spotkań, warsztatów i muzycznych doznań. To wyjątkowa okazja, by zgłębić tajniki alchemii ciała i duszy, doświadczyć niezwykłych rytuałów oraz poczuć magię dźwięku mis alchemicznych.

📅 Kiedy? 13 kwietnia 2025
📍 Gdzie? Odkryj Siebie - Klub Mistrzów
🎟 Cena biletu: 80 zł

Zobaczcie plakat i dołączcie do nas!

🔗 Link do biletów w komentarzu! ⬇️

Adres

Legionowo

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jakub Półtorak Arteterapia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Jakub Półtorak Arteterapia:

Udostępnij