27/07/2026
Ostatnio wróciła do mnie rozkmina, jak jako rodzice możemy wychować dzieci, żeby były dobrymi ludźmi i wniosły do świata jak najwięcej piękna. Dla niektórych nadzieja, że te dzieci w jakiś sposób uratują świat uspokaja lęk o koszty środowiskowe, jakie to jednocześnie generuje.
I tak sobie wywnioskowałam, albo umocniłam się w przekonaniu, że dziecko to nie jest projekt. Obecnie łatwo jest oceniać swoje rodzicielstwo pod kątem sukcesów i porażek, stopnia zaangażowania. I być w tym dla siebie bardzo surową.
Doszłam do wniosku, że dla mnie macierzyństwo jest o zaproszeniu dziecka. O zgodzie i zaszczycie bycia portalem, bazą dla tego człowieka, do wyruszenia w Świat i miejscem, gdzie zawsze może wrócić.
Dzieci już rodzą się genialne i adekwatne. Przynoszą ze sobą wszystko, co będzie potrzebne Światu, który odziedziczą. Wystarczy, że damy im bezpieczne i ciepłe środowisko do rozwinięcia tych darów. To jest ich przyszłość i ich Świat i widzę i wiem, że dokonają pięknych rzeczy.
Tak mi się to widzi teraz 🌍🧭