Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen"

Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen" Psychoterapia indywidualna w nurcie Gestalt dla dorosłych, dostępna stacjonarnie i online

Nie zawsze potrzebujesz wielkiej odpowiedzi na pytanie: „Po co żyję?”. Kiedy jesteś wyczerpana/y, przytłoczona/y albo od...
09/09/2026

Nie zawsze potrzebujesz wielkiej odpowiedzi na pytanie: „Po co żyję?”. Kiedy jesteś wyczerpana/y, przytłoczona/y albo od lat funkcjonujesz w trybie przetrwania, opowieści o życiowej misji mogą brzmieć jak coś przeznaczonego dla innych ludzi. Dla tych, którzy mają więcej siły, pewności i nadziei. Ty możesz nie widzieć przed sobą żadnego wielkiego celu. Możesz nie wiedzieć, dokąd zmierzasz. Możesz jedynie próbować przeżyć kolejny dzień — i to nie oznacza, że Twoje życie straciło znaczenie.

W takich momentach życie podtrzymują mniejsze rzeczy.

Kot, który rano usiądzie obok łóżka. Kawa wypita w ulubionym kubku. Wiadomość od jednej osoby, przy której nie musisz udawać, że wszystko jest w porządku. Roślina, którą trzeba podlać. Serial, którego kolejny odcinek pojawi się za tydzień. Pierwszy ciepły dzień po długiej zimie. Myśl, że być może jutro wydarzy się coś, czego dzisiaj nie jesteś jeszcze w stanie przewidzieć.

Z zewnątrz mogą wyglądać niepozornie, ale dla przeciążonego układu nerwowego stają się punktami orientacyjnymi. Przypominają, że rzeczywistość nie składa się wyłącznie z bólu, lęku i zmęczenia. Nadal istnieją w niej chwile, w których ciało mięknie choćby na kilka sekund, oddech staje się odrobinę swobodniejszy, a uwaga przestaje krążyć wyłącznie wokół tego, co boli.

To nie musi od razu przynosić ulgi. Nie musi zmieniać całego życia ani sprawiać, że nagle wszystko nabiera sensu. Wystarczy, że przez moment pojawia się doświadczenie: „Poza moim cierpieniem istnieje jeszcze coś”.

Człowiek nie zawsze zostaje przy życiu dzięki wielkiej nadziei. Niekiedy zostaje, ponieważ chce zobaczyć kolejną wiosnę, dokończyć książkę, nakarmić zwierzę, usłyszeć czyjś głos albo przekonać się, czy następny poranek będzie choć trochę lżejszy. Jeden drobny powód może nie rozwiązać niczego, ale może stworzyć pomost pomiędzy dzisiaj a jutrem. A kiedy jesteś na granicy swoich sił, nie potrzebujesz jeszcze znać całej drogi. Potrzebujesz kawałka gruntu, na którym możesz postawić następny krok.

Nie lekceważ tego, co małe, tylko dlatego, że nie przypomina życiowej misji. Sens rzadko przychodzi jako jedno wielkie olśnienie. Znacznie częściej powstaje powoli, z krótkich chwil połączenia ze światem, z drobnych zobowiązań, relacji i doświadczeń, które zaczynają układać się w coś większego.

Najpierw zostajesz dla jednej rzeczy. Później pojawia się druga. Po pewnym czasie zauważasz, że masz już kilka miejsc, ludzi, zwierząt, planów albo codziennych rytuałów, które wiążą Cię z życiem. I właśnie z tych niepozornych powodów może zacząć powstawać rzeczywistość, w której jest miejsce nie tylko na przetrwanie.

Jeżeli dziś nie potrafisz znaleźć wielkiego sensu, nie zmuszaj się do tego. Poszukaj najmniejszego powodu, dla którego warto dotrzeć do jutra. Nie musi być wzniosły ani imponujący. Musi być Twój.

Na ten moment naprawdę wystarczy 🤍

Tekst : Joanna I I hear YOU

Pada deszcz.Wstaję do okna,jakby mnie coś wołało.Otwieram je szerzej.Staję na palcach,wychylam się mocniej.Wyciągam rękę...
05/09/2026

Pada deszcz.
Wstaję do okna,
jakby mnie coś wołało.
Otwieram je szerzej.
Staję na palcach,
wychylam się mocniej.
Wyciągam rękę na zewnątrz.
Czuję chłód,
krople deszczu,
ruch wiatru.
Obracam dłonią,
całą ręką.
Krople spływają po skórze.
Dotykam deszczu.
A może to on dotyka mnie?
Słyszę jednostajny, kojący szum.
Odgłos kół samochodów
na mokrym asfalcie
i dźwięk tysiąca kropel
uderzających w dachówki.
To trochę jak muzyka.
Mocniej staję na palcach.
W świetle latarni widzę zacinający deszcz,
jak smugi meteorytów.
Oddycham głębiej.
Czuję zapach wilgoci,
czegoś świeżego.
Wyciągam drugą rękę.
Rozkładam palce.
Patrzę na nie
i poza nimi.
Bliżej...
Dalej...
Ja w oknie mojego domu.
Wyciągająca ramiona
w stronę deszczowej nocy,
rozmytych świateł,
pulsujących dźwięków,
oddechu wiatru.
Kładę stopy na podłodze,
a ręce opuszczam w stronę dachówek.
Najpierw opuszki
wchodzą w lekki poślizg.
Potem całe dłonie
opieram o mokrą, zimną powierzchnię.
Tutaj krople stają się taflą .
Zamykam oczy.
Mam w sobie ciężar podłogi,
otwarte skrzydło okna,
plecy mojego domu.
Ruch w przód.
Ruch w tył.
Jestem nocą
i zarazem jej tłem.
Deszczem.
Jego melodią.
Poruszeniem.
Oknem.
Jestem domem.

Zmiana wydarza się powoli.Nie wtedy, kiedy już o niej wiemy. Częściej zaczyna się dużo wcześniej — w miejscu, którego je...
03/09/2026

Zmiana wydarza się powoli.

Nie wtedy, kiedy już o niej wiemy. Częściej zaczyna się dużo wcześniej — w miejscu, którego jeszcze nie potrafimy nazwać, w drobnej zmianie reakcji, w chwili zawahania przed tym, co dawniej robiliśmy automatycznie. Dlatego w psychoterapii tak ważne jest rozumienie, że zmiana zwykle nie wygląda jak przełom. Czasami przez długi czas wygląda jakby było do niej jeszcze bardzo daleko.

Człowiek biorący udział w procesie terapii może przez miesiące mówić o tym samym, wracać do tych samych relacji, popełniać podobne błędy i mieć poczucie, że terapia nie przynosi żadnego rezultatu. A potem któregoś dnia wydarza się coś pozornie niewielkiego. Zamiast natychmiast jak to miał w zwyczaju przepraszać, zatrzymuje się i przygląda temu, co się wydarzyło. Zamiast uciekać z relacji po pierwszym rozczarowaniu, zostaje i sprawdza, co naprawdę czuje. Zamiast uznawać własną złość za coś niewłaściwego, zaczyna się nią zaciekawiać. Niewiele się wydarzyło na zewnątrz, a jednak wewnątrz przesunęło się coś bardzo istotnego.

Psychika potrzebuje czasu, ponieważ nasze sposoby wewnętrznego organizowania się, przeżywania, reagowania powstawały latami. Zostały zapisane w pamięci, w relacjach, w ciele, w sposobach regulowania napięcia. Niektóre z nich pojawiły się bardzo wcześnie i przez długi czas pełniły funkcję ochronną. Jeśli ktoś nauczył się, że bliskość oznacza ryzyko zranienia, samo powiedzenie sobie „powinnam bardziej ufać ludziom” niewiele zmieni. Wiedza może pojawić się w jednej chwili. Poczucie bezpieczeństwa potrzebuje doświadczenia. Wielokrotnie powtarzanego doświadczenia.

Zmiana bywa podobna do uczenia się nowej ścieżki. Stara jest dobrze wydeptana. Prowadzi przez znane miejsca, nawet jeśli nie prowadzi w dobre miejsce. Nowa na początku jest ledwie widoczna. Trzeba przejść się nią wiele razy, zanim stanie się łatwiejsza do odnalezienia, przemierzania, poruszania się po niej.

Czy dzisiaj, choćby to było coś niepozornego, zauważyłam/zauważyłem w sobie jakąś zmianę?

Jakie to dla mnie było/jest?

Jak to jest doświadczać siebie w tych wydawałoby się drobnych, acz znaczących, poruszeniach?

Tekst: Katarzyna Sidorowicz

... kładzie delikatnie swoje dłonie na głowie i ją trzyma.Żeby głowa mogła doświadczyć, że nie jest sama, że nie musi sa...
28/08/2026

... kładzie delikatnie swoje dłonie na głowie i ją trzyma.
Żeby głowa mogła doświadczyć, że nie jest sama, że nie musi sama wszystkiego nieść.
Wciąż szukać, obmyślać, przewidywać.
Jestem przy Tobie - szepcze. - Możesz się na mnie oprzeć. Jestem przy Tobie.

Czasem układa dłonie od dołu głowy.
Przytrzymuje ją.
Jakby chciała dać jej kołyskę, obecność i pomieszczanie.
Żeby głowa mogła powierzyć się jej, złożyć się i odpocząć.

Z początku dla głowy, która wiele niesie i wciąż czuwa, to dziwne uczucie być trzymanym.
Może temu nie ufać.
Może wzmocnić czuwanie.
Rozumiem Cię - szepcze. To trudne tak po prostu puścić i odpocząć. Nic od Ciebie nie chcę. Po prostu pragnę przy Tobie być.

Czasem układa swoje dłonie na ramionach.
Lewa dłoń na prawym ramieniu. Prawa na lewym.
Oplata je wokół swego ciała.
Jakby chciała wziąć siebie w swoje niczego - nieoczekujące ramiona, które przychodzą tylko i aż po to, by być.
Czy mogę Cię potrzymać w swoich ramionach? - pyta.

Czasem poklepuje się delikatnie po ciele.
Jak wystarczająco dobra Matka, która daje roztrzęsionemu Dziecku znak, że jest.

Czasem kładzie dłonie na Sercu.
Czuje jak jej żywe Serce bije.
Czasem czuje, jak jej klatka piersiowa jest ściśnięta.
Jakby w środku zamieszkał ciężki głaz.
Jestem przy Tobie - szepcze.
Czy mogę coś zrobić dla Ciebie?
Oddycha.
Tu nie ma nic do naprawy.
Po prostu pragnę przy Tobie być.

Czasem obejmuje swój brzuch.
To tu często lokuje się lęk.
Robi jej się wtedy niedobrze.
Jestem przy Tobie - szepcze.
Może zabiorę nas dziś na spacer?
Tak, możemy iść.
Ruch pozwala obniżyć lęk.

Czasem kładzie dłonie na udach.
To pozwala ciału poczuć oparcie.
Dać punkt odniesienia. Ustabilizować się.

Czasem wstaje i chodzi.
Wsłuchuje się w rytm swojego ciała.
Ono nadaje kierunek. Prowadzi.
Ona tylko słucha.
Honoruje to.
Czuje jak powoli napięcie opuszcza jej ciało.
Klatka piersiowa Może wziąć głębszy wdech.

A jeśli byłoby inaczej?
Wciąż coś by ściskało? Kurczyło się? Przeżywało lęk?

W porządku.
Po prostu jestem przy Was.


To nie jest o naprawianiu.

To jest o uważnym, dostrojonym, uwzględniającym byciu.

Byciu ze swoim... naszym... przejawiającym się w wielobarwnych impresjach Człowieczeństwie.


Tekst: Katarzyna Sidorowicz

Mam nadzieję, że Twoja kawa smakuje magią,Że Twoja playlista sprawia, że chce Ci się tańczyć.Nieznajomi się do Ciebie uś...
25/08/2026

Mam nadzieję,
że Twoja kawa smakuje magią,
Że Twoja playlista sprawia,
że chce Ci się tańczyć.
Nieznajomi się do Ciebie uśmiechają.
A nocne niebo dotyka Twojej duszy.

Mam nadzieję, że żyjesz życie jakie chcesz żyć...

Dbaj o siebie codziennnie,
Mimo trudności, absurdów, niezrozumienia.

Nie odkładaj na bok rozmowy, spotkania, wyjazdu, pocałunku, ani tego, co zawsze chciałaś zrobić.

Czasami w życiu ważne są minuty,
których nie warto przegapić.

Przegapiamy zbyt wiele szans.
Odpuszczamy fajnych ludzi, cudne spotkania,
chwile, które się już nie powtórzą.
Zapominamy o sobie.
Nie zapomnij o sobie...

/Gabriela Gargaś/

Kiedy bliskość zamienia się w czuwanie.Świadomość siebie, zrozumienie swoich schematów,  znajomość historii własnego dzi...
21/08/2026

Kiedy bliskość zamienia się w czuwanie.

Świadomość siebie, zrozumienie swoich schematów, znajomość historii własnego dzieciństwa, nie zawsze daje nam stabilność i poczucie bezpieczeństwa w relacji. Pomimo tych zasobów, czasem możemy zauważyć, że znowu zaczynamy skanować drugiego człowieka.
Czy jest inny niż wczoraj.
Czy odpisuje inaczej.
Czy jest bardziej zdystansowany.
Jak długo był dostępny.
Jaki miał wyraz twarzy.
Jak powiedział jedno zdanie.
Dlaczego nie napisał.
Czy coś się zmieniło.
Czy jest ktoś inny.
I nawet jeśli rozum mówi:
„Przecież nic się nie wydarzyło”,
ciało już jest w gotowości.

Skąd bierze się skanowanie?

Często z doświadczeń, w których bezpieczeństwo nie było czymś oczywistym.
Jeśli jako dziecko trzeba było obserwować dorosłego, żeby wiedzieć, w jakim jest nastroju, kiedy można podejść, a kiedy lepiej się wycofać, kiedy będzie blisko, a kiedy się odsunie — dziecko uczy się, że bezpieczeństwo zależy od umiejętności odczytywania drugiej osoby.
Zaczyna więc zauważać szczegóły.
Ton głosu.
Milczenie.
Kroki.
Wyraz twarzy.
Sposób zamykania drzwi.
Zmianę nastroju.
To nie jest wtedy przesadna wrażliwość.
To jest sposób przystosowania się.
Dziecko nie może powiedzieć:
„Potrzebuję przewidywalnego, bezpiecznego dorosłego”.
Może natomiast nauczyć się:
„Muszę wiedzieć, co się z nim dzieje, zanim coś się wydarzy”.
I tak powstaje czuwanie.
Dorosły człowiek może już nie być dzieckiem, ale jego układ nerwowy pamięta tę strategię.
Dlatego później wystarczy kilka godzin ciszy, zmiana tonu wiadomości, mniej ciepła, brak reakcji albo niejasne zachowanie bliskiej osoby i uruchamia się stare pytanie:
„Co się dzieje?”
A za nim kolejne:
Czy zrobiłam coś nie tak?
Czy on się oddala?
Czy coś przede mną ukrywa?
Czy jest ktoś inny?
Czy nadal mu zależy?
I zaczynamy szukać odpowiedzi.
W telefonie.
W wiadomościach.
W aktywności online.
W spojrzeniu.
W pojedynczym słowie.
W zachowaniu, które jeszcze wczoraj nic nie znaczyło.
Problem w tym, że skanowanie daje poczucie kontroli, ale bardzo rzadko daje spokój i co więcej, powoduje też wzrost lęku i napięcia w ciele.
Bo kiedy znajdziemy jedną odpowiedź, pojawia się następne pytanie.
Czy na pewno?
I zaczynamy sprawdzać jeszcze raz.
Czuwanie może wyglądać bardzo różnie.
Nie zawsze jest widoczne.
Czasem to ciągłe sprawdzanie telefonu.
Czasem analizowanie, dlaczego ktoś nie odpisał.
Czasem obserwowanie jego aktywności w mediach społecznościowych.
Czasem wyczuwanie nastroju partnera, zanim jeszcze cokolwiek powie.
Czasem dostosowywanie siebie, żeby nie wywołać jego wycofania.
Czasem czekanie na jego ruch.
Czasem odwrotnie — odcięcie się pierwszej, żeby nie zostać odrzuconą.
Czasem potrzeba wyjaśnienia wszystkiego natychmiast.
A czasem pozornie nic nie robimy, ale wewnętrznie cały czas jesteśmy zwróceni w stronę drugiego człowieka. To tak jakbyśmy byli w niewypowiedzianym, ciągłym dialogu.
To właśnie może być najbardziej wyczerpujące.
Bo ciało odpoczywa, ale psychika nadal pełni dyżur.
I tutaj pojawia się ważne rozróżnienie.
Skanowanie nie jest intuicją.
Intuicja może powiedzieć:
„Coś mi tutaj nie pasuje.”
Czuwanie mówi:
„Muszę wiedzieć, co się dzieje, bo inaczej nie będę bezpieczna.”
Intuicja nie potrzebuje zwykle dwudziestu kolejnych sprawdzeń.
Lęk potrzebuje.
Dlatego warto czasem zapytać siebie:
Czy właśnie czegoś się dowiaduję, czy próbuję się uspokoić poprzez zdobywanie kolejnych informacji?
To bardzo różne rzeczy.
Jak zacząć wychodzić z czuwania?
Nie poprzez zmuszanie się do tego, żeby przestać czuć.
I nie poprzez przekonywanie siebie:
„Nie powinnam się tym przejmować”.
To zwykle nie działa.
Pierwszym krokiem jest zauważenie momentu, w którym uruchamia się skanowanie.
Można powiedzieć sobie:
„Widzę, że zaczynam sprawdzać.”
„Nie mam teraz nowych faktów. Mam napięcie.”
„Mój organizm próbuje zdobyć pewność.”
„Nie muszę rozwiązać tego napięcia informacją.”
Potem warto zrobić coś bardzo prostego: odłożyć sprawdzanie.
Nie na zawsze.
Na dziesięć minut.
Na pół godziny.
Do wieczora.
Bo układ nerwowy potrzebuje doświadczenia:
„Mogę nie wiedzieć i nadal być bezpieczna.”
To jest nowe uczenie.
Można też wracać do rzeczywistości.
Zamiast:
„Nie odpisał, więc pewnie się odsuwa.”
spróbować:
Fakt: nie odpisał.
Interpretacja: pewnie mu nie zależy.
Lęk: może jest ktoś inny.
To, czego naprawdę potrzebuję: poczucia bezpieczeństwa i bliskości.
Taki podział pozwala odzyskać kontakt z tym, co rzeczywiście wiemy.
Bo nie wszystko, co czujemy, jest informacją o drugim człowieku.
Czasami jest informacją o naszej historii.
I jeszcze jedna rzecz jest bardzo ważna.
Wyjście z czuwania nie oznacza, że mamy ignorować sygnały ostrzegawcze.
Jeżeli ktoś rzeczywiście jest nieprzewidywalny, przekracza granice, manipuluje, znika, wraca, rani albo tworzy chroniczne poczucie zagrożenia — problemem nie jest wyłącznie nasz układ nerwowy.
Dlatego dojrzewanie nie polega na tym, żeby nauczyć się nie zauważać.
Chodzi o coś innego: zauważać, ale nie żyć w ciągłej gotowości.
Widzieć drugiego człowieka, ale nie monitorować go.
Słuchać intuicji, ale nie mylić jej z lękiem.
Pozwalać sobie nie wiedzieć.
I przede wszystkim coraz częściej wracać z pytania:
„Co on robi? Co on czuje? Co oznacza jego zachowanie?”
do pytania:
„Co dzieje się teraz ze mną?”
Bo kiedy całe życie nauczyliśmy się patrzeć na innych, żeby poczuć się bezpiecznie, jednym z najważniejszych doświadczeń staje się nauczenie siebie czegoś nowego:
Nie muszę cały czas obserwować drugiego człowieka, żeby móc być przy sobie.
I może właśnie wtedy czuwanie powoli przestaje być potrzebne.
Nie dlatego, że przestajemy kochać.
Tylko dlatego, że coraz bardziej ufamy sobie, że poradzimy sobie również z tym, czego nie wiemy.

Grafika : Yuval Robichek

"Chcąc żyć życiem znaczącym, musimy porzucić fantazję o życiu bezbolesnym. Pełne spektrum człowieczeństwa obejmuje zarów...
18/08/2026

"Chcąc żyć życiem znaczącym, musimy porzucić fantazję o życiu bezbolesnym. Pełne spektrum człowieczeństwa obejmuje zarówno euforię, jak i bezsilność. I tylko zgoda na przeżywanie obu tych biegunów chroni nas przed staniem się emocjonalnym zombie w świecie wymuszonego szczęścia."

Tekst Anna Czarnecka

"Znam setki ludzi, którzy czekają na to, aż ktoś przyjdzie: terapeuta, matka, Bóg, trener, ukochana, i zmieni ich życie....
13/08/2026

"Znam setki ludzi, którzy czekają na to, aż ktoś przyjdzie: terapeuta, matka, Bóg, trener, ukochana, i zmieni ich życie.

W terapii lubię nazywać to miejsce poczekalnią. Tak określam sytuację, w której tkwi wielu moich pacjentów, bliskich a czasem ja sama. W poczekalni czeka się na lepsze życie.

Znam setki ludzi, którzy czekają, aż coś się wydarzy i nagle wszystko pójdzie ku lepszemu: znajdą miłość, wygrają fortunę, albo w sposób magiczny obudzą się pewnego dnia odmienieni i będą szczupli, zdrowi i wysportowani.

W oczekiwaniu na przełom można umilać sobie czas, scrollując social media, oglądając słabe filmy, czytając przypadkowe książki, kibicując ludziom, których podziwiamy, upijając się w piątki, środy, poniedziałki.

W poczekalni czas płynie szybko, ale większość z nas tego nie widzi, bo nie zmienia się krajobraz życia. Poczekalnia wciąż wygląda tak samo. Tylko my stajemy się coraz starsi, coraz bardziej zmęczeni, rozgoryczeni, znudzeni.
Z mojego doświadczenia wynika, że nikt do poczekalni nie przychodzi, żeby ratować tych, którzy tam utknęli w oczekiwaniu na magiczne “coś”. Z poczekalni wychodzi się samemu. Albo nie wychodzi się wcale

W dorosłości nikt nie przyjdzie nas uratować. Brzmi mało optymistycznie, ale to odkrycie sprawia, że prawdziwie zaczynamy czuć odpowiedzialność za samych siebie. Za to jak nasze życie wygląda, za to jak dalece się w nie angażujemy, do czego wykorzystamy czas, który jest nam na tej Ziemi dany. Nie ma nikogo, bardziej odpowiedzialnego za to jak ci się żyje, niż ty. To ty decydujesz, jak wyglądają twoje poranki, popołudnia i wieczory. Co jesz, czytasz i z kim się spotykasz. (...) To ty decydujesz, czy doświadczysz czegoś nowego, czy pozostaje ci jedynie kisić się w tym co znasz”.

Tekst: Joanna Flis

Świat Cię nie porzucił.Jesteś w drodze.Nie musisz żyćtym samym tempem,smakiem,kolorem.Co dziś Ciebie ożywi?Poruszy?Co w ...
10/08/2026

Świat Cię nie porzucił.
Jesteś w drodze.
Nie musisz żyć
tym samym tempem,
smakiem,
kolorem.

Co dziś Ciebie ożywi?
Poruszy?
Co w Tobie może drgnąć.
Choć odrobinę...

Możesz nie znać pełnej odpowiedzi

Możesz się zatrzymać...

Co dziś jest Twoje?

Jaki rytm
Jaki krok
Jaki ruch
Może „tak”
A może „nie”

Twoje życie… jest Twoje

''Powoli umiera ten, kto nie podróżuje, kto nie czyta,ten kto nie słucha muzyki, ten kto nie obserwuje.Powoli umiera ten...
08/08/2026

''Powoli umiera ten, kto nie podróżuje, kto nie czyta,
ten kto nie słucha muzyki, ten kto nie obserwuje.

Powoli umiera ten, kto niszczy swą miłość własną,
ten kto znikąd nie chce przyjąć pomocy.

Powoli umiera ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia,
ten kto odtwarza codziennie te same ścieżki, ten kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia, ten kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru, ten kto nigdy nie porozmawia z nieznajomym.

Powoli umiera ten, kto unika pasji i wielu emocji,
które przywracają oczom blask i serca naprawiają.

Powoli umiera ten, kto nie opuszcza swojego przylądka,
gdy jest nieszczęśliwy w miłości lub pracy,
ten kto nie podejmuje ryzyka spełnienia swoich marzeń,
ten kto chociaż raz w życiu nie odłożył na bok racjonalności.''

Tekst Pablo Neruda

Adres

Ulica Złotoryjska 140/1
Legnica
59-220

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 21:00
Wtorek 09:00 - 21:00
Środa 09:00 - 21:00
Czwartek 09:00 - 21:00
Piątek 09:00 - 21:00

Telefon

+48665177708

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen" umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii "Twój Fenomen":

Skróty

Udostępnij