20/09/2024
Kolejny etap redukcji za mną, więc pora na tak zwany ostatni szlif. Lubię końcówki, bo mimo, że robi się już ciężko to zachodzące zmiany w formie dają sporo satysfakcji. Na najbliższe dni planuję rotacje w węglowodanach. Na razie schodzę nisko, żeby później odbić do góry i znów zejść w dół. Takie manewry pomagają mi utrzymać chociaż delikatne nabicie i moc na treningach. Myślę, że jeszcze 2-3 tygodnie i dojdę do poziomu z formą, który będzie dla mnie zadowalający.
Wciąż nie wiem ile waże, bo waga leży w piwnicy. Po prostu obserwuję co się dzieje z wyglądem sylwetki. Po ubraniach czuję, że mocno się skurczyłem, ale to u mnie norma na redukcji. Wrócą kalorie, wróci rozmiar. Nie przejmuję się tym i tnę dalej.
Z powodu urazu mięśnia czworogłowego drugi tydzień nie mogę robić cardio i nie trenuję nóg. Widzę dużą poprawę w porównaniu do zeszłego tygodnia, więc może za kilka dni uda się lekko przetrenować uda. Obawiam się, że na deficycie i bez treningu, wiele z nich nie zostanie. Pewnych rzeczy nie przeskoczę, więc po prostu czekam, aż wszystko wróci do normy. Mój tydzień treningowy bez dwóch treningów nóg stracił swój sens i czuję się jakbym był na roztrenowaniu. Nadrobię zaległości jak wszystko wróci do normy i trening wróci do swojego normalnego wymiaru.
Pozdro!