22/04/2026
Za każdym razem, gdy wchodzę na profil Gucia, Facebook zachęca mnie do podzielenia się nowościami, pytając wprost: „Co słychać?”.
I za każdym razem zaczynam pisać, po czym zacinam się z palcami nad klawiaturą... No bo co u nas właściwie „słychać”?
Bardzo chciałbym dzielić się z Wami wyłącznie dobrymi wieściami z życia naszego małego wojownika. Czasami jednak po prostu się nie da, a głowę wypełnia jedynie potrzeba, by wypłakać się w bezkresną otchłań internetu.
Tak jest i tym razem. Od ponad tygodnia jesteśmy z Guciem w Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie. Syn czuł się bardzo źle i padło najgorsze podejrzenie – na nieprawidłowo funkcjonującą zastawkę komorowo-otrzewną. A to już naprawdę poważna sprawa.
Jak sami widzicie... niewiele w tym na razie pozytywów.
Chociaż muszę przyznać, że w tym całym naszym rodzinnym „dramacie” ogromnie dużo pozytywnych emocji i energii wnosi personel szpitala, który się nami tutaj opiekuje. Ilość empatii i szczerej, profesjonalnej chęci pomocy ze strony tych ludzi jest niesamowita. Dziękujemy im przy każdej możliwej okazji, a ja wciąż czuję, że to za mało, bo robią naprawdę wszystko, żeby tylko pomóc Guciowi.
Żeby tego było mało, w czasie naszej hospitalizacji do szpitala trafił również młodszy brat Gucia – Stefan. Mieliśmy więc za sobą tydzień ekstremalnie ciężki pod względem stresu. Kiedy patrzę w lustro, wyraźnie widzę to po swoich włosach: jest ich jakby więcej (tych siwych) i jednocześnie mniej (tak ogółem).
Na całe szczęście Stefan jest już z powrotem w domu, ale my z Guciem zostajemy na dalszą obserwację. Choć udało się wykluczyć te najpoważniejsze powody gorszego samopoczucia, to Guciowi wciąż daleko do formy i tego radosnego chłopca, którego wszyscy znamy.
Trzymajcie za nas kciuki. Mam ogromną nadzieję, że niebawem Gucio znów zawita w progach swojej szkoły, uśmiechnięty od ucha do ucha – tak, jak to przystało na niego. :)
Pozdrawiam Was ciepło,
Tata Miłosz