02/10/2026
Piękna historia, zaczęła się wtedy. Znacie ją już w całości. Dzieliłam się z Wami dobrym i niedobrym. Ci z Was, z którymi jestem do końca pytacie mnie jak się żyje potem. Żyje się do końca już z dziurą w sercu ale dla mnie nigdy to nie oznacza, że mam mniej tego serca dla innych zwierząt. Zrobiło się miejsce to wiem, że Bulion wybrał dla nas Pana U. I idę za tym. Pan U już po zębach. Po analizie jego paszczaka ten kot ma ledwo rok. Jest Bulionski pod wieloma względami. I jest w nim dużo smutku, który rozumiem. Uczy się jednak, że nawet najgorsze emocje z jego strony są akceptowane i są dla nas informacją, jak dalej z nim pracować. Jak mu pomóc. Jak uważa, że coś nam zagraża to potrafi zaatakować go co uważa za zagrożenie. Bo nie zna wielu rzeczy ale uczy się mega szybko. Pan B też taki był - najpierw tłukł łapa na oślep wroga a potem myślał co to było. I nikt nie mógł na mnie krzyczeć bo kończył z pędzącą na niego kulą futra. Czemu U też tak robi nie wiem ale się domyślam. Czemu pilnuje mnie w łazience jak pan B robił. I przychodzi w nocy się wtulić. Mamy tak mało czasu, żeby uratować jakieś włochate zycko i mało czasu razem, że trzeba łapać każdy dzień.