Dieta Misja Możliwa

Dieta Misja Możliwa Pomagam całym rodzinom zmienić nawyki żywieniowe. 15 lat doświadczenia w procesach indywidualnych i rodzinnych. Od 2017 r. Napisz lub zadzwoń 721 400 666

Czy zdrowa dieta może być Misją Możliwą do realizowania przez całe życie?Może. Trzeba tylko wiedzieć jak to zrobić.Pomaganie ludziom w zakresie odżywiania jest moją prawdziwą Misją, dlatego dzielę się wiedzą i doświadczeniem. Od 2010 roku prowadzę indywidualne poradnictwo dietetyczne udoskonalając swoje metody. praktykuję pracę w systemie coachingowym oraz psychodietetycznym. Specjalizuję się w zm

ianie nawyków żywieniowych całych rodzin. Jestem współautorką "Standardów żywienia dzieci chorych" Pediatrii Praktycznej.Prywatnie mama Jakuba, opiekunka buldoga Borysa. Zawodowo dietetyk kliniczny, biochemik, diet coach. Jestem absolwentką Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ukończyłam dodatkowo dwie roczne szkoły podyplomowe związane z odżywianiem człowieka oraz akredytowany przez IC program Diet coachingu, Staż szkoleniowy z Psychodietetyki, a także wiele innych kursów, szkoleń i konferencji związanych z dietetyką i psychologią. Posiadam wykształcenie pedagogiczne, jestem certyfikowanym Konsultantem Kryzysowym. Do odżywiania podchodzę w ujęciu interdyscyplinarnym, motywuję, wspieram, pomagam.Potrzebujesz więcej informacji?

Opowieść z natury Mina niewyraźna, czyli jak ja buduję nawyki —————————Zwykle na początku zawieram ze sobą umowę, a nawe...
28/08/2026

Opowieść z natury
Mina niewyraźna, czyli jak ja buduję nawyki
—————————
Zwykle na początku zawieram ze sobą umowę, a nawet pakt.. I on nie jest byle jaki bo znam siebie i wiem, że mój wewnętrzny urwis szuka natychmiast wytrychów/ wymówek. A może by tak o! I o! No więc musiałam ustalić sobie plan, a w nim obowiązkowo plan minimum na tzw. wszelki wypadek. Wymyśliłam tez motto przewodnie tego projektu. Z racji tego, że syn od którego się wszystko zaczęło zaproponował pół godziny, to ja dodałam jedynie coś od siebie : „ pół godzinki dla słoninki”. Zaczęło się nieźle, wybiegłam jak z procy, opisywałam swój przypadek, bo najłatwiej opisuje się siebie w początkowej fazie euforii. Gdy emocje już opadły jak po wielkiej bitwie kurz, skręciłam kostkę. I wróciłam do ulubionych dla słoninek aktywności, odpoczynek stateczny i niczym nie zmąconą ciszę i to też było ok. Do czasu. A wydarzyło się wielkie nic. Gdy tak leżałam to przypomniałam sobie, że pozycja horyzontalna nie jest tą która kojarzy mi się dobrze. Możecie sobie wyobrazić co zrobiły moje nogi! Zerwały się jak koń wyścigowy na równe i wyrwały z ów pozycji, wsadziły wprost w ulubione buty, buty do biegania rzecz jasna, na miękkiej podeszwie. Run Aga, run, słyszałam w myślach i wyobrażałam sobie, że biegnę przynajmniej po złoty medal. Wszędzie nieme oklaski, ale to wciąż oklaski. Minęła mnie starsza Pani która kciukiem skierowanym w górę pokazała że to lubi. Lubi to! Dacie wiarę? Biegłam więc ile tchu, co sił w nogach. Tak minęły mi już cztery dn… tfu razy. Run Aga, run! Pół godzinki! I tylko ten Pan, ten Pan który widząc mnie purpurową, może nawet sino zieloną złapał się za głowę, zaszedł mi drogę. To nic to nic, ominęłam go i biegłam dalej, sina siną w dal… i tylko smugę uśmiechu zostawiłam po sobie. Mina niewyraźna. Pół godzinki dla słoninki.

Z pozdrowieniami
Aga

To nie jest jeszcze Uniwersytet Trzeciego Wieku ———————————-Pani w rejestracji przez dłuższą chwilę patrzyła na moje dyp...
25/08/2026

To nie jest jeszcze Uniwersytet Trzeciego Wieku
———————————-
Pani w rejestracji przez dłuższą chwilę patrzyła na moje dyplomy i suplementy do tych dyplomów, potem spojrzała na mnie:

– To… które to już studia? – zapytała.
– Trzecie – odpowiedziałam.
-Dużo tu u Pani będzie kserowania, nie wiem czy mieliśmy tu kiedykolwiek taką studentkę.
Zrobiła wielkie oczy i tylko pokręciła głową. 😅

I wiecie co? Sama jeszcze kilka lat temu nie powiedziałabym, że kiedyś będę w tym miejscu.

Ale psychologia pojawiała się w moim życiu właściwie od dawna. Najpierw były książki, potem specjalistyczne kursy, NVC, konsultant kryzysowy, coaching, staż z psychodietetyki, kolejne szkolenia, ćwiczenia, rozmowy i przede wszystkim… ludzie.

Przez te dziesięć lat miałam wrażenie, że dużą częścią mojej pracy było właśnie słuchanie, rozumienie i próba zobaczenia tego, co kryje się za czyimś zachowaniem, emocjami czy trudnością.

Kiedy powiedziałam mamie, że idę na kolejne studia, złapała się za głowę! Dziecko, przecież Ty już jesteś psychologiem! 😂 Koleżanka też próbowała mnie przekonać. Po co Ci psychologia? Zrób od razu szkołę psychoterapii. Przecież jesteś już na takim poziomie pracy!

A ja zrobiłam coś, co chyba najlepiej opisuje mnie od lat. Wybrałam trudniejszą drogę.
Zapisałam się na normalne studia magisterskie. Od początku. Od podstaw.

Chcę zobaczyć, czym naprawdę jest psychologia kliniczna. Chcę mieć solidne fundamenty, a nie tylko wiedzę zdobytą na kursach i szkoleniach.

Robię to dla siebie, bo po prostu lubię się uczyć. W dietetyce doszłam do momentu, w którym kolejne szkolenia coraz rzadziej dawały mi coś naprawdę nowego. A ja potrzebuję nowych wyzwań, nowych pytań i nowych obszarów do odkrywania.

Ale robię to również dla Was.
Dla tych, którzy od dawna mówią do mnie:
„Jesteś moim psychologiem”.

Chcę być wobec Was w porządku. Chcę być fair. Chcę mieć szerokie, rzeczywiste kompetencje i solidne przygotowanie do pracy w obszarze zdrowia psychicznego.

Nie chcę być „prawie psychologiem”.
Nie chcę opierać się wyłącznie na doświadczeniu, kursach i intuicji.

Chcę wiedzieć. Rozumieć. Uczyć się. I robić to dobrze.

Czy dam radę połączyć studia z tym wszystkim, co już robię? Czy wystarczy mi czasu, energii, zdrowia i… cierpliwości? 😅

Tego jeszcze nie wiem.

Ale wiem jedno.

Spróbuję.

A skoro przede mną kolejna długa droga, to trzymajcie za mnie kciuki. ❤️

Bo wygląda na to, że właśnie zaczynam swoją kolejną, bardzo ważną przygodę. 🎓🧠

Z pozdrowieniami
Aga

21/08/2026

Mijają trzy lata od tych wydarzeń, które przeniosły mnie w krainę mroku. Na tym zdjęciu siedzę w pełnym blasku i absolutnie nic nie zwiastuje tego co ma nastąpić i rozwalić mi życie jak za jednym dotknięciem rozwala się domek z kart. Nie ma najmniejszego choćby ostrzeżenia, żadnych zapowiedzi tego nieszczęścia. Gdyby chociaż czarny kot przebieg drogę …
Pamiętam to jak dziś kiedy z sekundy na sekundę w moim życiu nastała ciemność. Okropnie bałam się mroku w którym się znalazłam ze sparaliżowanym ciałem i duszą. Oddychaj, prosili. Więc oddychałam najlepiej jak potrafię. Wdech i wydech. Wdech i wydech. Otwórz oczy, prosili. Ale gdy tylko otwierałam oczy widziałam czarne chmury, zwiastuny burzy której pioruny roztrzaskiwały mi głowę.
Bałam się dosłownie wszystkiego, hałasu, słów, telefonu. Mrok z każdym dniem mnie wciągał, ssał, jakby chciał wydoić z resztek światła. Leżałam i czekałam na koniec, myślałam że to już, to tak wygląda przedsionek drugiego życia. I gdy tak tkwiłam w ciemnych zakamarkach coś z czasem zobaczyłam nawet w tym mroku. Nie wiedziałam ile dni mi zostało, ale skoro ktoś mnie tu jednak zostawił, to przecież po coś. Zaczęłam w to wierzyć. Jeśli tylko wystarczało mi sił mocniej trzymałam się tej myśli aż przyczepiła się do mnie jak rzep do psiego ogona. Teoretycznie dużo wiedziałam o tym jak wychodzi się z ciemności ale teoria to nie praktyka. Wiedziałam też, że tym co mam to jest ten moment, ta chwila, jaka by nie była. Rozejrzałam się, odwróciłam głowę w lewo, potem w prawo i zobaczyłam łunę nadziei. Był to mały wąziutki przesmyk niewielkiego światła, który każdego dnia zaczął mnie odwiedzać. Mrok z każdym dniem stawał się jaśniejszy. Aż cumulonimbus ustąpił miejsca błękitowi. Minęła burza, która wydawała się wówczas niekończącą katastrofą. Wyszło słońce. Póki co świeci, a ja razem z nim.
——————————————-
Dziś w tym Dniu, Dniu Optymisty, życzę wszystkim tym, którzy z jakiegoś powodu znajdują się w mroku by pamiętali że istnieje światło. Rozejrzyjcie się. Na zdrowie ☺️

Z pozdrowieniami
Wdzięczna za dar życia Aga

Bój się i waż 😉☺️———„Ja nie wchodzę na tą wagę”- te słowa słyszę najczęściej po powrotach w urlopów/ wakacji. A przecież...
20/08/2026

Bój się i waż 😉☺️
———
„Ja nie wchodzę na tą wagę”- te słowa słyszę najczęściej po powrotach w urlopów/ wakacji. A przecież to co już się stało to się nie odstanie. Jak się coś zjadło to już jest to zjedzone.

Dlaczego warto wchodzić na wagę?
Bo dwa kilogramy na plusie łatwiej zrzucić niż pięć.

Najgorsze co można zrobić to odkładać moment ważenia. Ani mi się waż ☺️ osoby które regularnie sprawdzają swoją masę ciała łatwiej ją utrzymują, to jest już udowodnione.
Więc hops na wagę!

PS. Wiesz ile ważysz?

Z pozdrowieniami
Aga

  Nie wiem czy Wy jesteście już po czy przed urlopem, mam nadzieję, że przywieźliście coś z tych wakacji. A jeśli są to ...
14/08/2026


Nie wiem czy Wy jesteście już po czy przed urlopem, mam nadzieję, że przywieźliście coś z tych wakacji. A jeśli są to dodatkowe kilogramy to pamiętajcie, że zawsze można je zamienić np. na kilogramy szczęścia. Misja możliwa 😎😀
——————
Ja oprócz pierścionka nastroju, który ewidentnie barwą wskazywał, że ciało mam zrelaksowane i spokojne, kilku małych muszelek z ciemnozabarwionym noskiem przywiozłam też mnóstwo radości. Dużo spacerowaliśmy, tańczyliśmy i śmialiśmy się aż do rozpuku. To był pyszny wspólny czas. Będę wracać myślami do nadmorskich gofrów, najlepszych lodów porzeczkowych i dorsza zapiekanego w porach.

PS. Niczego nie żałuję 😁

😁
——————————————-

Tłi dip tłi di ti bum di
Tłi dip tłi di ti bum di
Czas relaksu relaksu relaksu to czas

Z pozdrowieniami
Aga

Jeśli próbujesz sama schudnąć na restrykcyjnych dietach ale i tak nic z tego nie wychodzi zainspiruj się tą historią ☺️1...
07/08/2026

Jeśli próbujesz sama schudnąć na restrykcyjnych dietach ale i tak nic z tego nie wychodzi zainspiruj się tą historią ☺️

1. Jaki był powód zgłoszenia się do dietetyka?
Od kilku lat sama próbowałam schudnąć i niekiedy się to udawało ale nie potrafiłam utrzymać tego efektu i okresy jesienno zimowe zawsze rujnowały moje efekty jakie uzyskałam mimo tego, że dietę i aktywność utrzymywałam na podobnym poziomie.

2. Czy podejmowałaś jakieś próby pracy z tym problemem wcześniej? Jeśli tak to jakie?
Próbowałam restrykcyjnych diet i dużo intensywnych treningów (rowerek stacjonarny), kolejne próby to dieta która sama sobie układałam i bieganie ale to też nie dawało takich efektów jakich oczekiwałam.

3. Czym ten proces różnił się od pozostałych.
Był dużo bardziej przemyślany i przede wszystkim musiałam się trzymać założeń bo wiedziałam że nie jestem w tym sama i na moich efektach zależy też komuś innemu i jak coś się zmienia na plus to możemy się obie cieszyć. (ja i dietetyk)

4. Które momenty były najtrudniejsze i jakie wsparcie od dietetyka otrzymałaś
Najcięższe są dla mnie okresy jesienno zimowe bo spada mi wtedy motywacja do działania i nie mam siły na jakiekolwiek aktywności ale mimo to dietetyk starał się zaproponować jakieś rozwiązania tego problemu czy to zmiana kaloryczności czy propozycja ćwiczeń w domu aby jednak mieć jakąś aktywność w ciągu dnia. Zawsze dietetyk motywował mnie do robienia kroków.

5. Co było największym zaskoczeniem/ odkryciem
Że mimo redukcji można jeść dosyć sporo i nie chodzić głodnym, czasami porcje jakie miałam rozpisane w jadłospisie były większe niż moje standardowe obiady przez redukcją.

6. Czego się nauczyłaś podczas procesu
Nauczyłam się że mimo "trzymania michy" ale nie jedząc dużo warzyw efekty są dużo mniejsze niż jak do jadłospisu dołoży się te warzywa. Dodatkowo jedzenie które wcześniej jadłam częściej (fast foody) nie sprawiają mi tyle radości co wcześniej i po ich zjedzeniu nie czuje się najlepiej i dzięki temu staram się nie jeść takich rzeczy.

7. Komu poleciłbyś tego dietetyka
Każdemu kto potrzebuje wsparcia i motywacji do działania a mimo starań nie widzi efektów bądź nie potrafi ich utrzymać.

——————

Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Przychodzi do mnie piękna kobieta i mówi, że nie może schudnąć. Rozmawiam z nią i juz na wstępie rozpoznaję jej ogromną wiedzę żywieniową. Pokazuje mi co je, bo wszystko skrupulatnie notuje. Coś mnie zaczyna zastanawiać. Proponuję że tym razem ja jej ułożę menu. Dodaję tam więcej warzyw i owoców, zwracam uwagę na białko.To jest osoba niezwykle zdyscyplinowana i skrupulatna, zaczyna więc tak jeść. Pojawiają się pierwsze efekty. Trochę się z tego śmiejemy, że to jakiś cud. Potem przychodzi jesień, wreszcie zima. Zaczynają się schody. Ma sporo stresu. Rozmawiamy o tym. Wprowadza aktywność i to pomaga. Wreszcie schodzi z menu, zaczyna odważniej sama komponować posiłki. Ma więcej swobody i luzu. Przychodzą wakacje, a ona wreszcie czuje się dobrze w swoim ciele. Wyjeżdża na wakacje, zakłada bikini, odczuwa radość i satysfakcję. W procesie wspiera ją narzeczony który jest dzielnym kompanem i towarzyszem zdrowego stylu życia. Co w niej podziwiam? Determinację, szczerość, ambicje. Doceniam odwagę, terminowość. Mam nadzieję, że te efekty zostaną z nią na długie lata.

PS. Jeśli od jakiegoś czasu odchudzasz się sama i ciągle nie widzisz efektów, przyjdź. To dodatkowa para oczu, która czasem zobaczy to czego Ty obecnie nie widzisz. Razem jest o niebo lepiej . 😁

Z pozdrowieniami
Aga

Super, że mamy taką super-żywność pod ręką ❤️Borówki to jeden z tych produktów, których naprawdę nie trzeba się bać. Są ...
02/08/2026

Super, że mamy taką super-żywność pod ręką ❤️

Borówki to jeden z tych produktów, których naprawdę nie trzeba się bać. Są pełne błonnika, witamin i antyoksydantów, to żywność funkcjonalna. Wspiera m.in pracę mózgu, serca, oczu. Możesz dodać je do owsianki, koktajlu, jogurtu… albo zjeść prosto z miseczki. Ta ostatnia forma jest dziwnym trafem najpopularniejsza. 😅

PS. Szczęśliwi Ci, którzy mogą zjeść prosto ze swojego krzaczka 🥰

Na zdrowie!

Z pozdrowieniami
Aga i Borys, fani borówek

- Wie Pani jak to jest - Jak to jest? - Nie schudłem - A czy Pan wie co się takiego wydarzyło, że Pan nie schudł?- No wi...
31/07/2026

- Wie Pani jak to jest
- Jak to jest?
- Nie schudłem
- A czy Pan wie co się takiego wydarzyło, że Pan nie schudł?
- No wiem, stres
- I?
- I nic, stresowałem się
- I?
- I nie schudłem
- Bo?
- Nie wiem dlaczego
- A co wpływa na to czy kilogramy spadają, rosną czy się utrzymują
- Kalorie
- Co z tego wynika?
- No cóż zjadłem te kalorie, a teraz próbuje Panią oszukać
- Kogo próbuje Pan tak naprawdę oszukać?
- Raczej siebie
- Po co to Panu?
- Sam nie wiem, chyba chce dobrze wypaść
- Przed kim?
- Przed Panią
- A przed sobą?
- Przed sobą to i tak wypadam strasznie źle
- A o kogo chodzi w tym procesie?
- No chyba o mnie!
- Tak, chodzi przede wszystkim o Pana. Co może Pan zrobić by wypaść przed sobą dobrze?

—————————

„Ruch, ruch, język to ruch” Duchy, Fisz Emade
We dwoje jest łatwiej. Człowiek przegląda się w drugim człowieku. A już gdy ma możliwość usiąść na przeciw, powiedzieć a ten uszami żyrafy ( NVC) wysłucha to okazuje się, że można wtedy wyrazić dosłownie wszystko, nawet to co się ukrywało przez lata, przed czym się uciekało, czego nie widziało. Jest możliwe zwyczajne wyjęcie tego co przez całe lata było owiane słodką tajemnicą, która potrzebowała ciągle tej samej słodyczy by przetrwać w tych warunkach. Gdy to się wypowie na głos i ktoś to przyjmie, nie wyśmieje, nie ośmieszy, to wtedy jakby kilogramy rozpływały się same. Tajemnica ulokowana w komórkach własnego ciała przestaje być tajemnicą. Wyłazi z kryjówki i zaczyna wędrówkę jako coś innego, na początku obcego. A w zmianie interesuje nas powstanie właśnie tego nowego.

Tego nam wszystkim życzę.
Wychodźmy jak najczęściej ze swoich skorupek.

Z pozdrowieniami
Aga

Siga siga! Wszystko tu toczy się na tyle powoli, że powoli przestaję myśleć o pracy. Zwalniam też korę nową ze wszystkic...
24/07/2026

Siga siga!

Wszystko tu toczy się na tyle powoli, że powoli przestaję myśleć o pracy. Zwalniam też korę nową ze wszystkich form liczenia. Kalorie tu zwyczajnie nie istnieją, zapewne za sprawą greckich bogów. Nakładam na talerz oliwki, sery, tzatziki, a w szklance króluje woda z winem. O Dionizosie, miej mnie w opiece!

Czytam artykuły o zmieniających się kanonach piękna, o ciele obecnym w sztuce. Od dawna idę drogą sztuki zwanej życiem, ale od niedawna dopiero dostrzegam piękno ludzkiego ciała, jakby nie wyglądało. Afrodyto nie obrażaj się, ale prawdziwym pięknem jest czuć ciało w całości, móc ciałem przeżywać świat, mieć ciało sprawne. W tej sztuce po raz kolejny zataczam hermeneutyczne koło i wracam do ciała na nowo.

Yia mas!

Z pozdrowieniami
Aga

Adres

Okólna 43A/43B
Marki
05-270

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 20:00
Wtorek 10:00 - 20:00
Środa 10:00 - 20:00
Czwartek 10:00 - 20:00
Piątek 10:00 - 20:00

Telefon

+48721400666

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dieta Misja Możliwa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Dieta Misja Możliwa:

Skróty

Udostępnij