13/08/2026
Najnowsze badanie, które wywróciło myślenie o przepuklinach szyjnych.
Grudzień 2025. Czasopismo Journal of Clinical Medicine publikuje pracę zespołu Azry Gül z Leiden University Medical Centre w Holandii. Współautorzy z Harvard Medical School w Bostonie.
Naukowcy zadali pytanie, które wydaje się oczywiste: czy wielkość przepukliny krążka międzykręgowego w szyi przekłada się na nasilenie objawów u pacjenta?
Czyli — czy im większa przepuklina widoczna na rezonansie, tym mocniej pacjenta boli?
Wzięli pod lupę 206 pacjentów z bólem promieniującym z szyi do ręki. To częsta dolegliwość. Boli kark, pieczenie i mrowienie schodzi do ramienia, czasem do palców. Klasyczny objaw ucisku korzenia nerwowego w odcinku szyjnym.
Dane pochodziły z dwóch holenderskich badań klinicznych:
→ NECK trial — 108 pacjentów leczonych chirurgicznie
→ CASINO trial — 98 pacjentów, część operowana, część leczona zachowawczo
Każdy z 206 pacjentów miał wyjściowy rezonans, na którym wielkość przepukliny została sklasyfikowana przez niezależnych neurochirurgów. Zastosowano cztery kategorie:
→ lekkie uwypuklenie
→ mała przepuklina
→ średnia przepuklina (zajmująca do 1/4 kanału kręgowego)
→ ciężka przepuklina (zajmująca więcej niż 1/4 kanału kręgowego)
Następnie każdy pacjent wypełnił kwestionariusze oceniające jego stan:
→ nasilenie bólu ręki w skali 0-100
→ nasilenie bólu szyi w skali 0-100
→ wskaźnik niepełnosprawności szyjnej (jak choroba ogranicza codzienne funkcjonowanie)
→ ogólną samoocenę zdrowia
Pomiary wykonano przed leczeniem i rok po leczeniu.
Hipoteza była oczywista. Większa przepuklina powinna oznaczać większy ucisk na nerw. Większy ucisk powinien oznaczać większy ból. A operacja, która usuwa większą przepuklinę, powinna dać większą ulgę.
Wyniki były zaskakujące.
Pacjenci z małymi przepuklinami zgłaszali ból ręki na poziomie średnio 61 punktów na 100.
Pacjenci z dużymi przepuklinami zgłaszali ból ręki na poziomie średnio 58 punktów na 100.
Praktycznie identycznie.
Pacjenci z małymi przepuklinami mieli wskaźnik niepełnosprawności szyjnej średnio 44 punkty.
Pacjenci z dużymi przepuklinami mieli średnio 43 punkty.
Również praktycznie identycznie.
Ten sam wzorzec we wszystkich pomiarach. Wielkość przepukliny na rezonansie nie miała związku z tym, jak bardzo pacjent cierpiał.
A potem zaczęło się leczenie.
Część pacjentów przeszła operację. Innych poddano leczeniu zachowawczemu — fizjoterapia, leki przeciwbólowe, edukacja, czas. Po roku zmierzono ich stan ponownie.
I tu drugie zaskoczenie.
Pacjenci po operacji z małymi przepuklinami mieli ból ręki spadający z 61 do 19 punktów.
Pacjenci po operacji z dużymi przepuklinami mieli ból ręki spadający z 58 do 17 punktów.
Pacjenci leczeni zachowawczo z małymi przepuklinami — z 50 do 13.
Pacjenci leczeni zachowawczo z dużymi przepuklinami — z 50 do 14.
Wszystkie cztery grupy poprawiły się znacząco. I wszystkie poprawiły się porównywalnie.
Innymi słowy — wielkość przepukliny nie przewidywała ani nasilenia bólu na początku, ani wyniku leczenia po roku. Niezależnie od tego, czy zastosowano operację, czy leczenie zachowawcze.
Autorzy w dyskusji formułują wniosek, który jest fundamentalnie ważny dla wszystkich pacjentów z bólem promieniującym z szyi:
„Wielkość przepukliny krążka międzykręgowego na wyjściowym MRI nie wykazała korelacji z nasileniem objawów ani wynikami klinicznymi po roku, co sugeruje, że mechanizmy zapalne, a nie sama mechaniczna kompresja, odgrywają kluczową rolę w radikulopatii szyjnej."
Co to znaczy w języku pacjenta?
Przez dziesięciolecia medycyna tłumaczyła ból promieniujący do ręki jako mechaniczne zjawisko. Przepuklina uciska nerw, nerw boli, większa przepuklina to większy ucisk, większy ucisk to większy ból. Logika prosta i intuicyjna.
Tylko że niezgodna z tym, co widać u realnych pacjentów.
Dziś coraz więcej badań wskazuje na zupełnie inny mechanizm.
Wokół nerwu, który styka się z fragmentem wypadniętego krążka, uruchamia się stan zapalny. Komórki układu odpornościowego uwalniają substancje chemiczne — cytokiny zapalne — które uwrażliwiają nerw na bodźce. Nerw zaczyna „krzyczeć" nie dlatego, że jest fizycznie zgnieciony, ale dlatego, że chemicznie podrażniony.
To jest neuroinflamacja. Zapalenie tkanek nerwowych. I to ona jest dziś coraz częściej wskazywana jako prawdziwy mechanizm bólu w radikulopatii.
Dlaczego to ma znaczenie dla ciebie, jeśli czytasz to z bólem promieniującym z szyi do ręki?
Bo zmienia decyzje terapeutyczne.
Jeśli ból wynika głównie z mechanicznego ucisku, logiczne wydaje się usunąć źródło ucisku chirurgicznie. Wyciąć fragment przepukliny, odbarczyć nerw.
Ale jeśli ból wynika głównie ze stanu zapalnego, operacja może być niepotrzebna. Stan zapalny przechodzi sam w ciągu tygodni i miesięcy — pod warunkiem, że ciało dostanie czas i odpowiednie wsparcie.
Badanie holenderskie pokazuje to bardzo konkretnie. Pacjenci leczeni zachowawczo mieli wyniki niemal identyczne jak pacjenci po operacji. Po roku obie grupy miały ból na poziomie minimalnym. Obie grupy wracały do funkcjonowania.
Co ważne, badanie nie mówi, że operacja jest niepotrzebna w każdym przypadku.
Są sytuacje, w których operacja szyjki jest absolutnie uzasadniona:
→ postępujące osłabienie siły mięśniowej w ręce
→ objawy mielopatii (problem z chodzeniem, zaburzenia czucia w nogach, problemy z koordynacją)
→ ból, który nie ustępuje po wielu tygodniach intensywnego leczenia zachowawczego
W tych sytuacjach decyzję trzeba podjąć szybko.
Ale dla większości pacjentów z bólem promieniującym z szyi do ręki, bez tych alarmujących objawów, decyzja nie powinna być podejmowana w pośpiechu.
W moim gabinecie wielokrotnie widziałem pacjentów, którzy dostawali skierowanie na operację szyjki w oparciu o sam obraz z rezonansu. „Ma pan dużą przepuklinę C5-C6. Trzeba operować."
Bez sprawdzenia, jak pacjent funkcjonuje. Bez próby leczenia zachowawczego. Bez wytłumaczenia, że dwie identyczne przepukliny mogą u dwóch różnych pacjentów dawać zupełnie różne objawy.
To badanie z grudnia 2025 daje ci do ręki konkretny argument.
Jeśli usłyszysz w gabinecie ortopedy lub neurochirurga, że „skoro przepuklina jest duża, trzeba operować", masz prawo zapytać:
→ czy są u mnie objawy bezwzględnie kwalifikujące do operacji (postępujące osłabienie ręki, problemy z koordynacją, objawy mielopatii)?
→ czy próbowano u mnie leczenia zachowawczego przez co najmniej 6 do 12 tygodni?
→ czy jest pan świadomy badania zespołu Gül z grudnia 2025, które pokazało, że wielkość przepukliny szyjnej nie przewiduje ani nasilenia bólu, ani wyniku leczenia?
To ostatnie pytanie zabrzmi może odważnie. Ale masz do niego pełne prawo.
Twoje ciało nie jest mechanizmem do naprawy. Jest organizmem, który ma własne mechanizmy gojenia stanów zapalnych. W większości przypadków potrzebuje czasu, wsparcia i właściwej fizjoterapii — nie skalpela.
---
Gül A. et al. J Clin Med 2025