12/06/2026
To takie pół żartem, pół serio.
Na co dzień spędzam długie godziny przed komputerem. Towarzyszy mi milion bodźców, powiadomień, decyzji i wieczne skupienie. I właśnie dlatego co jakiś czas pakuję sakwy, wsiadam na rower i ruszam w najlepszym towarzystwie przed siebie.
To takie wakacje z elementami survivalu ;) ale z prostym założeniem, chcemy jechać, podziwiać i odpoczywać psychicznie. Wszystko dzieje się na bieżąco, mamy zaplanowaną trasę, ale nie mamy zaplanowanych noclegów, a te potrafią przemile zaskoczyć! (dobrze, że kwatera jedzie w sakwie ;) ). O pożywienie czasem trzeba się pomartwić. Czasem wydarzy się coś czego nie przewidzimy (jak utopienie roweru w Adriatyku). Jedna wielka przygoda!
Trasy które wybieramy są naprawdę wspaniałe. Ja najbardziej lubię te które prowadzą przez odludne miejsca, bez ruchu samochodowego, dużej ilości turystów i kramów. Ktoś powiedziałby, że nudy, ale dla mnie to zbawienne.
Już za tydzień czeka nas kolejna wyprawa. Plany zmieniały się kilka razy, ale zapowiada się przepięknie! Pojedziemy niemieckim wybrzeżem, a jednym z najpiękniejszych punktów będzie Rugia. Tak myślę, a pewnie jak zwykle się zaskoczę.
Także jeszcze kilka jadłospisów, egzamin na studiach przez weekend, zakończenie pracy nad projektem dla Bonduelle i mogę jechać ;) to zawsze tak wygląda przed urlopem, nic nie zrobię.
Żeby była jasność, rower jako terapeuta to tylko żart. Rower potrafi poprawić nastrój i pięknie pomóc się wyciszyć, ale nie zastąpi terapii ani specjalisty, jeśli ktoś naprawdę tego potrzebuje.
A Wy? Macie swoją rzecz, która pomaga Wam wrócić do siebie?
Rower | bikepacking | wyprawa rowerowa | zdrowie psychiczne | aktywność fizyczna | odpoczynek |regeneracja | work-life balance | przebodźcowanie | natura | podróże rowerowe | reset głowy | styl życia | mindfulness | ruch to zdrowie |