25/08/2026
A na początku września jeszcze rozmowy z rodzicami podczas zebrań w przedszkolach (bo prognozy są takie, że mogą być zaskoczeni 😶).
Idę o zakład, że będzie o tym w wieczornych wiadomościach w tv, zobaczycie.
Kto bilansuje dietę planetarną wg narodowych upodobań, ten w cyrku się nie śmieje.
Wrzucić zupę ogórkową, i już sól jest "przewalona". Wędlina w ten dzień nie przejdzie.
Trzeba dobrze znać definicję smażenia, ładnie bilansować białko i tłuszcze (mięso 2 razy w tyg. na obiad, w pozostałe dni trzeba ryby, strączki a dokłądniej 100% roślinny obiad i wybrane danie bezmięsne, czyli zbilansowane pierogi/naleśniki).
Przy czym naleśniki i jajecznica to dania smażone, zrób te dwa w 1 tygodniu, a przekroczysz limity.
Warzyw ma być więcej, niż owoców. Produkty mleczne lub zamienniki (mieszczące się w limitach cukru wg rozporządzenia) min. 2 razy dziennie.
Na koniec raport dekadowy, czyli kaloryczność jadłospisu i rozkład białka, tłuszczów, węglowodanów pokrywające 70-75% średniej ważonej liczonej dla placówki.
To rzeczywistość intendentów pracujących w przedszkolach (w szkołach dla obiadów jest podobnie). Albo dietetyków, którym to zlecono (patrz przykład u mnie, odpowiadam za merytoryczne ułożenie jadłospisów w kilku placówkach, i moja praktyka bardzo tu pomaga).
Macie dzieci w przedszkolach lub szkołach? A może sami pracujecie w żywieniu zbiorowym?