Sylwia Zielińska - Terapie Somatyczne

Sylwia Zielińska - Terapie Somatyczne Terapia w pracy z ciałem metodami:
- czaszkowo - krzyżową
- Somatic Experiencing
przeznaczona zarówno dla dorosłych jak i dzieci.

Mam dla Was nową ofertę skierowaną do przedszkoli, nauczycieli, wychowawców, opiekunów oraz dyrektorów placówek.Coraz wi...
24/05/2026

Mam dla Was nową ofertę skierowaną do przedszkoli, nauczycieli, wychowawców, opiekunów oraz dyrektorów placówek.

Coraz więcej dzieci ma dziś trudność z:

- regulacją emocji,
- funkcjonowaniem w grupie,
- koncentracją,
- adaptacją,
- wytrzymywaniem napięcia i frustracji.

Zaczyna docierać do nas, że to nie może być wyłącznie zła wola dziecka, brak konsekwencji ze strony rodziców czy zaburzenie.

Że za tym zachowaniem kryje się coś bardziej namacalnego i że nie jest to coś co podlega kontroli zachowania (na poziomie umysłu) lecz leży głęboko w fizjologii.

Mowa o dzieciach, które są impulsywne, nadpobudliwe, wycofane, agresywne albo sprawiają wrażenie „niegrzecznych”.

I bardzo często próbujemy pomagać im głównie poprzez:

* konsekwencje,
* granice,
* systemy motywacyjne,
* trening emocji,
* współpracę wychowawczą z rodzicem.

To ważne i potrzebne.
Ale czasami to wciąż nie wystarcza.

Bo problem nie zawsze zaczyna się na poziomie zachowania.
Czasem zaczyna się dużo głębiej - w przeciążonym układzie nerwowym dziecka.

Dziecko może funkcjonować w chronicznym pobudzeniu, stresie, walce, wycofaniu albo zamrożeniu i często… zupełnie tego po nim nie widać.

Za trudnym zachowaniem mogą stać m.in.:

⚡️doświadczenia okołoporodowe,
⚡️traumy medyczne,
⚡️hospitalizacje,
⚡️przeciążenie sensoryczne,
⚡️przewlekły stres,
⚡️trudności regulacyjne,
⚡️doświadczenia rodzinne i relacyjne.

I właśnie o tym są moje szkolenia.

To nie jest kolejne szkolenie psychologiczno-pedagogiczne o emocjach dziecka.
To spojrzenie na dziecko przez pryzmat najnowszej wiedzy o neurofizjologii, funkcjonowaniu układu nerwowego oraz mechanizmach stresu i przetrwania.

Podczas szkoleń pokazuję m.in.:

✅ jak czytać zachowanie dziecka przez pryzmat układu nerwowego,
✅ czym różni się regulacja emocji od regulacji układu nerwowego,
✅ jak rozpoznawać pobudzenie, walkę, ucieczkę, zamrożenie i wycofanie,
✅ co może kryć się pod zachowaniem dziecka,
✅ jak wspierać dziecko adekwatnie do jego aktualnego stanu fizjologicznego,
✅ jak budować większe poczucie bezpieczeństwa i współregulacji w grupie,
✅ jak rozmawiać z rodzicami bez oceniania i zawstydzania.

To wiedza, która od kilku lat bardzo mocno zmienia podejście do dzieci na świecie i coraz szerzej wchodzi również do placówek edukacyjnych.

Szkolenia mają charakter praktyczny i doświadczeniowy.
Łączę wiedzę neurofizjologiczną z wieloletnią praktyką nauczycielską, terapeutyczną oraz codzienną współpracą z przedszkolem integracyjnymi i dziećmi o różnych potrzebach rozwojowych.

Jeśli chcecie zorganizować takie szkolenie w swojej placówce, zapraszam do kontaktu prywatnego.
Chętnie omówię szczegóły współpracy i możliwości realizacji spotkania w Waszym przedszkolu.

📨 Napisz do mnie: [email protected]
☎️ Zadzwoń: 507 187 335

Sylwia Zielińska
pedagog | terapeutka somatyczna | psychotraumatolog

Ja wiem że wy wiecie, ale i tak postanowiłam to opublikować ponieważ wierzę, że to, co jest gdzieś z tyłu głowy to nie t...
23/05/2026

Ja wiem że wy wiecie, ale i tak postanowiłam to opublikować ponieważ wierzę, że to, co jest gdzieś z tyłu głowy to nie to samo co wybrzmienie w postaci słów.

TERAPIA NIE DZIAŁA

To chyba jedno z najtrudniejszych zdań, jakie może usłyszeć terapeuta.
I jednocześnie jedno z najbardziej naturalnych.

❌Bo terapia somatyczna nie jest tabletką przeciwbólową.
❌Nie jest usługą typu: przyszłam, naprawiono mnie, wyszłam
❌Nie jest też magią ani zestawem technik, które zawsze uruchomią ten sam efekt.
( A terapii czaszkowo - krzyżowej wciąż jeszcze przypisuje się aspekty magiczne)

🔄 To proces.

A proces terapeutyczny nigdy nie zależy wyłącznie od jednej osoby.

⏩️ Oczywiście po stronie terapeuty leży bardzo dużo: wiedza, doświadczenie, umiejętność regulowania siebie, obecność, uważność, intuicja, zdolność zauważenia, gdzie naprawdę znajduje się człowiek, który przychodzi po pomoc. Czasami nazywam to po prostu dobrym okiem diagnostycznym - takim wyczuciem, co w tym konkretnym momencie ma szansę zostać przyjęte przez układ nerwowy, a co jeszcze nie.

⏩️ Ale druga część procesu dzieje się po stronie klienta.
I bardzo często są to rzeczy kompletnie nieświadome.

Ktoś przychodzi z objawem i chce go rozwiązać. To jasne. Tylko że sam objaw może znajdować się na bardzo różnych poziomach.

Czasami jest już gotowy do pracy - układ nerwowy ma zasoby, ciało jest względnie bezpieczne, człowiek ma w sobie choć odrobinę otwartości i zgody na zmianę.

Wtedy proces bywa zaskakująco prosty.
Ciało odpuszcza.
Napięcie się zmniejsza.
Objaw cichnie.
Czasami po jednej sesji dzieje się naprawdę bardzo dużo.

🧶 Ale czasami problem jest głęboko obudowany strategiami przetrwania.
I to nie dlatego, że ktoś nie chce wyzdrowieć.
Po prostu układ nerwowy przez lata nauczył się, że kontrola, napięcie, odcięcie, czuwanie albo zamrożenie są potrzebne do życia.

Nawet jeśli dziś już męczą to jednak kiedyś pomagały przetrwać. Więc ciało nie odda ich tylko dlatego, że bardzo tego chcemy.

🤎 Bezpieczeństwo też jest niezwykle subiektywne.
Terapeuta może zrobić wszystko najlepiej jak potrafi, a więc stworzyć spokojną przestrzeń, być uważny, delikatny, nie naciskać, a mimo to jakiś fragment człowieka nadal będzie czuwał.

I to też jest część procesu.

Ogromne znaczenie ma również zaufanie.

Do terapeuty.
Do metody.
Do samego procesu.

Jeżeli ktoś przychodzi z silnym sceptycyzmem, z nastawieniem: „sprawdzę, czy to w ogóle działa”, to układ nerwowy bardzo często pozostaje w obserwacji zamiast wejść w doświadczenie.
Mózg analizuje, ocenia, kontroluje. Trudno wtedy o głębsze puszczenie.

I nie ma w tym nic złego. To też jest forma strategii przetrwania.

Czasami przychodzą osoby bardzo gotowe.
Takie, które już naprawdę nie chcą dalej żyć w określonym napięciu, bólu czy objawie.
Mają w sobie otwartość, zasoby, ciekawość siebie.
Nie oczekują cudu tylko są gotowe uczestniczyć w procesie. I wtedy często dzieją się rzeczy piękne, głębokie, a jednocześnie bardzo proste.

Dobra terapia somatyczna wcale nie musi być spektakularna.
Nie musi oznaczać rozgrzebywania wszystkiego do dna.
Wręcz przeciwnie - często najpiękniejsze procesy są spokojne, łagodne i bardzo cielesne.
Bez retraumatyzowania.
Bez przemocy wobec układu nerwowego.

👀 Ale są też osoby, które przychodzą głównie z ciekawości.
Bo ktoś polecił.
Bo koleżance pomogło.
Bo warto spróbować.

I wtedy też czasami wydarza się coś niezwykłego bo ciało nagle przypomina sobie starą operację, dawną kontuzję albo dawno zapomniany stres.

A czasami… nie wydarza się nic spektakularnego.
Ktoś po prostu leży na stole, terapeuta trzyma dłonie, sesja się kończy i tyle.

I to również nie musi oznaczać, że to nie działa.

🔒Być może układ nerwowy nie był gotowy.
🔒Być może problem już dawno się zintegrował.
🔒Być może objaw nie miał już w sobie energii do pracy.
🔒Być może ciało potrzebowało najpierw zbudować zaufanie.
🔒A być może to po prostu nie był ten moment, ta metoda albo ten terapeuta.

—-

Myślę, że bardzo trudno dziś zaakceptować fakt, że terapia nie jest produktem z gwarancją efektu.

W końcu pracujemy z żywym człowiekiem.

Z jego historią,
biologią,
doświadczeniami,
strategiami przetrwania,
gotowością i lękiem.

Dlatego kiedy ktoś mówi: „nie działa” to ja coraz częściej myślę nie o porażce, tylko o złożoności.
Szanuję to.
I daję mu prawo odejść, szukać innych rozwiązań lub dać sobie więcej czasu.

To w porządku 😊

Być jak Charizard 🐦‍🔥 [praca z traumą medyczną]—————————————————-Dzisiaj na sesji pięcioletnia dziewczynkaDrugi raz u mn...
21/05/2026

Być jak Charizard 🐦‍🔥 [praca z traumą medyczną]
—————————————————-
Dzisiaj na sesji pięcioletnia dziewczynka
Drugi raz u mnie

Z wywiadu z mamą wiedziałam,
że ciało małej jest po bardzo wielu interwencjach medycznych.

Za pierwszym razem była jakby
na trybie oszczędzania energii.

Pracowałam w skupieniu i uważności.
Powoli
Badawczo

Ruch płynów znacznie spowolniony,
delikatny, oszczędny,
jakby chciała zatrzymać resztki siły w sobie.



Dzisiaj położyła się ze swoją ulubioną książeczką. Przewracała kartki, obracała ją.
Raz czy dwa, książka spadła na podłogę.

Słowotok od pierwszej minuty.
Jedno zdanie za drugim, jak potok.

I nagle w tym potoku przebijają się jakby wyraźniej takie słowa:

„Jak umrę, i potem się urodzę
to będę Charizardem.
I spalę wszystkie panie,
które chcą mi zrobić zastrzyk”.

Zapytałam, co jeszcze zrobi ten Charizard ?

A ona: że walnie je z całej siły skrzydłami.

I wtedy zaczęła machać rękami.
Najpierw lekko, potem mocniej.

Pomogłam jej usiąść i zachęciłam
by pokazała mi jeszcze
jak może się bronić.

Uderzała w stół,
odpychała ścianę
przy której stał stół.

Mięśnie napięły się mocno, ciało wydawało się teraz bardziej angażować. Moc Charizarda była tym paliwem odwagi i siły.

A ja ją dopingowałam.
Żeby poczuła, że ma siłę.
Że to już nie tamta bezradna dziewczynka…



A potem… przyszło rozluźnienie.
I śmiech.
Śmiała się głośno i całą sobą.

Śmiała się i mówiła: „Pani, już nie mogę, brzuch mnie boli ze śmiechu !”

I to był ten moment.
Moment, kiedy ciało odpuszcza,
a napięcie wreszcie schodzi.



Bo czasem,
żeby odzyskać siebie,
trzeba najpierw

być jak Charizard

Rozłożyć skrzydła, zionąć ogniem…

i poczuć, że można decydować,
jak blisko ktoś może podejść.



Siedziałam przy niej ze łzami w oczach i z ogromnym wzruszeniem.

A po wszystkim jeszcze otuliłam ją kocykiem i chwilę tak siedziałyśmy. Bez słów. W ciszy.

——————————————————

🔗💉Traumy medyczne u dzieci to nie tylko wspomnienia z zabiegów.

💡To też napięcia, nadpobudliwość, trudności ze snem, lęk przed dotykiem, przerwane granice.
Czasem niektóre objawy mylone z ADHD (nadruchliwość, słowotok, rozkojarzenie, fantazje)

Ich ciało wciąż trzyma coś, co kiedyś musiało przetrwać.
Dlatego tak ważne jest, by dawać ciału przestrzeń przez dotyk, ruch, zabawę i swobodę,
żeby mogło dokończyć to, co kiedyś zostało przerwane.

🗝️A kluczem jest zawsze POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA

To ono otwiera ciało i pozwala na rozładowanie.

Bo kiedy ciało czuje się bezpiecznie, zaczyna samo wracać do życia.
————————————————————
ℹ️ Ta historia została opisana za zgodą mamy.
Dziękuję jej za zaufanie i gotowość, by ta opowieść mogła komuś pomóc.

———————————————————-
Moja praca z dziećmi opiera się na metodach, do których mam formalne uprawnienia i doświadczenie. Towarzyszy mi etyka, superwizja i uważność na granice małych ludzi.

Zapraszam na sesje somatyczne pracy z ciałem zarówno dzieci jak i dorosłych.

Do zobaczenia 🤍

Kiedy relacja z ciałem nie jest bezpieczna…Bo nie zawsze jest tak, że możemy tak sobie po prostu budować relację ze sobą...
21/05/2026

Kiedy relacja z ciałem nie jest bezpieczna…

Bo nie zawsze jest tak, że możemy tak sobie po prostu budować relację ze sobą, podążać za szerzącym się nurtem wokół ciała.
Nie raz jest i tak, że po praktyce medytacji angażującej czucie ciała, sesjach oddechowych, czy nawet lekkiej pracy indywidualnej poczułaś/eś niepokój czy blokadę

I dziś trochę tym
——————————————-

Może kiedyś lepiej było za bardzo nie czuć.

Może jako dziecko nauczyłaś/eś się, że odczucia płynące z ciała są problemem.
Że lepiej nie czuć złości.
Nie czuć lęku.
Nie czuć smutku.
Nie czuć zmęczenia.
W ogóle nie chcieć za dużo.

Może lepiej było się nie odzywać.
Nie sprzeciwiać.
Nie mówić NIE.
Nie pokazywać, że coś boli, przeraża albo przytłacza.

Może trzeba było być grzecznym.
Silnym.
Spokojnym.
Dostosować się.



W takich momentach ciało bardzo często uczy się,
że lepiej się odciąć. Nie czuć.

I dziś, już w dorosłości możemy zauważać, że kontakt z ciałem nie zawsze przynosi ulgę.

Czasami ktoś nam mówi:
- Weź głęboki oddech.
- Skup się na ciele.
- Poczuj, co dzieje się w środku.

A organizm reaguje lękiem.
Napięciem.
Złością.
Blokadą.
Albo nagłą potrzebą ucieczki 🏃‍♂️‍➡️

Robi się po prostu za dużo…

————————

W terapiach somatycznych szczególe w podejściu SE mamy ogromną uważność na te momenty.

Dlatego nie wchodzimy od razu głęboko w ciało i intensywne odczucia.

Bo jeśli układ nerwowy jest w stanie silnego pobudzenia, to zbyt szybkie kierowanie uwagi do środka może człowieka jeszcze bardziej zalać.

🐌 Dlatego robimy to powoli.
🧩 Po kawałku.

Czasami dosłownie przez sekundę dotykamy jakiegoś odczucia w ciele i znowu wychodzimy do czegoś bardziej bezpiecznego, spokojnego, neutralnego.

Tak, by organizm mógł stopniowo nauczyć się, że kontakt ze sobą nie musi już oznaczać przytłoczenia.

Nie odbudujemy relacji z ciałem tak raz dwa.
Nie ma też sensu zmuszać się do czucia wszystkiego naraz.

Potrzeby jest czas, zaufanie, zgoda na to, że wcześniej się nie mogło… nie było dostępu… był utrudniony lub przeszkadzał.

Bądź dla siebie ŁAGODNA/Y 🧡

🪶Sylwia Zielińska

Terapeutka somatyczna | Psychotraumatolog | Praktyk Somatic Experiencing | Terapeutka Czaszkowo -
Krzyżowa | Pedagog | Pasjonatka teorii poliwagalnej

Słuchanie ciała jest proste, wiecie ?Nie wymaga żadnych zdolności ani wiedzy. Mamy naturalną umiejętność odbierania sygn...
20/05/2026

Słuchanie ciała jest proste, wiecie ?

Nie wymaga żadnych zdolności ani wiedzy.
Mamy naturalną umiejętność odbierania sygnałów jakie nam nasze ciała nieustannie wysyłają.
Od dziecka, od pierwszych dni życia.

Wiemy kiedy jesteśmy głodni,
kiedy jest nam zimno,
kiedy chce nam spać czy oddać mocz.
Wiemy kiedy nas coś boli i gdzie dokładnie.

Ciało komunikuje się z nami jedynym znanym sobie językiem - są to wrażenia fizyczne:

Napięcie, drżenie, mrowienie, pulsowanie, ciągnięcie, skurcze, ciepło, zimno, pełno, pusto lekko, ciężko itp.

Tylko nauczyliśmy się z czasem trochę automatyzować potrzeby:

▫️Jemy nie czując głodu (bo teraz jest czas na obiad)
▫️Nie pijemy czując pragnienie (nie ma czasu)
▫️Powstrzymujemy fizjologię (a potem są zaparcia)
▫️Na ból bierzemy tabletkę
▫️Na bezsenność i napięcie - pijemy alkohol.

Mamy tak wiele sposobów by tłumić te sygnały.
A ciało?

Czasem nie ma innego wyjścia jak nasilać komunikaty.
📣
I gdy już na prawdę zwala nas z nóg, boli przewlekle, wybija nas z rytmu dnia i pracy - orientujemy się, że coś jest nie tak.

Jak często mówisz do ciała:
⛔️ NIE TERAZ

A ono czeka. Zawsze.

Ciało mówi też na głębszym poziome, nie tylko domagając się dbania o podstawy, ale często też nam podpowiada lub nas ostrzega:

- tu nie czuję się bezpiecznie
- nie ufam tej osobie
- to dobry wybór pracy
- ciągnie mnie do tego zajęcia
- na myśl o tym spotkaniu coś mnie ściska w żołądku
- przy nim/niej mogę się rozluźnić

Te doznania z trzewi to pewnego rodzaju nasz wewnętrzny barometr, tylko czasami musimy go w sobie skalibrować - odbudować komunikację i otworzyć na słuchanie i podążanie 😊

Ale warto 🧡

Dotyk to o wiele więcej niż kontakt fizyczny. To subtelny, uniwersalny język bez słów, który niesie w sobie najgłębszą f...
19/05/2026

Dotyk
to o wiele więcej niż kontakt fizyczny.

To subtelny, uniwersalny język bez słów,
który niesie w sobie najgłębszą formę ludzkiej
o b e c n o ś c i

W swojej najczystszej postaci
dotyk jest aktem czułości i bezwarunkowej akceptacji.

Uważny, życzliwy dotyk to bezpieczna przystań, w której możemy odsłonić swój ból, lęk i cierpienie, mając poczucie, że zostaniemy w pełni przyjęci tacy, jacy jesteśmy.

Kiedy brakuje słów, by ukoić drugiego człowieka,
pełne empatii i wsparcia uściśnięcie dłoni,
położenie ręki na ramieniu
czy ciepły uścisk
potrafią przynieść upragnioną ulgę.

W tym cichym porozumieniu kryje się niezwykła moc uzdrawiania i koregulacji.
Dwa układy nerwowe dostrajają się do siebie:
oddech zwalnia,
bicie serca się uspokaja,
a ciało puszcza napięcie.

Dotyk staje się wtedy kotwicą,
która daje fundamentalne poczucie bezpieczeństwa, przypominając nam w chwilach największego zagubienia, że nie jesteśmy w swoim cierpieniu sami. To potężne narzędzie bliskości, które potrafi posklejać to, co wewnętrznie pęknięte.

————————

W wielu jeszcze terapiach, moim zdaniem zbyt wielu, dotyk wciąż jest czymś niewskazanym czy niewłaściwym. Rodzi się wokół terapeutycznego dotyku wciąż tak wiele obaw, z których większość to raczej formalne zabezpieczenie niż faktyczna przeszkoda. A przecież dotyk jest dla nas pierwotną i naturalną potrzebą jak jedzenie czy spanie.
Bez dotyku niemowlęta umierają, dzieci zapadają w marazm, a dorośli stają się samotni czy wyizolowani.

Kiedyś na superwizji, w której uczestniczyłam, padło pytanie, jak najlepiej dotykać pacjenta/ klienta.

Odpowiedź dr Soni Gomez, (doświadczonej psychoterapeutki, terapeutki rolfingu, uzdrowicielki) była taka:
„Dotykaj jak mama. Mama zawsze dotyka, tuli czy głaszcze zupełnie intuicyjnie, z serca (nie z techniki)”

💫Sylwia Zielińska

Wiecie co najbardziej motywuje mnie do dzielenia się swoją pracą i spostrzeżeniami klinicznymi?Wy! 👍❤️💬 Wasze reakcje!Ży...
16/05/2026

Wiecie co najbardziej motywuje mnie do dzielenia się swoją pracą i spostrzeżeniami klinicznymi?
Wy!
👍❤️💬 Wasze reakcje!
Żywe ślady tego, że ktoś się tu zatrzymał.

To, czym dla Was jest czasem tylko jedno kliknięcie, dla mnie jest komunikatem:
„Hej! Widzę Cię. Widzę co robisz i fajnie, że to pokazujesz. Dzięki !”

I odwrotnie.
Niestety 🙃

Pokażcie się czasem 🫶
To będzie taki kopniak motywacyjny 😊

Objawy somatyzacji u dziecka—————————————————Nie zawsze somatyzujemy uraz fizyczny. Poniżej opisuję przypadek chłopca i ...
16/05/2026

Objawy somatyzacji u dziecka
—————————————————
Nie zawsze somatyzujemy uraz fizyczny.
Poniżej opisuję przypadek chłopca i jego mamy, który pokazuje, że (szczególnie w przypadku dzieci), możemy przechowywać uraz psychiczny będący jednocześnie urazem fizycznym bliskiej osoby.

————

- Gdzie dokładnie boli cię głowa? – zapytałam chłopca.
Przyłożył paluszek do czoła.
- Tutaj.

Miał może sześć, siedem lat. Mama opowiadała, że byli już u wielu specjalistów. Bóle głowy wracały, a badania właściwie niczego konkretnego nie pokazywały.

- Uderzyłeś się kiedyś mocno w to miejsce? zapytałam.

- Nie - odpowiedział od razu.

Mama też pokręciła głową.
- Ja też nie kojarzę.

Po chwili jednak zatrzymała się i dodała:
- Chociaż nie, właściwie był taki moment kiedyś.
Zaczyna opowiadać.

Za moment chłopiec przypomniał sobie kolejne uderzenie w kość czołową.
- A, i jeszcze wtedy się uderzyłem, pamiętasz mamo?

Potem mama dorzuciła następne wspomnienie z jego dzieciństwa.

Słuchałam ich i miałam poczucie, że ciało chłopca próbuje nas gdzieś zaprowadzić. Trochę dużo się tego zrobiło.

W takich multiurazach zwykle pytam, który z nich był najtrudniejszy.

Chłopiec chwilę milczał.

- Jak mama uderzyła się w głowę i leciała jej krew…

Mama od razu spojrzała na niego z zaskoczeniem.
- Ty to pamiętasz?

Pamiętał. Bardzo dokładnie.

Był wtedy malutki. Mama otwierając szafkę, mocno uderzyła się w czoło. Skóra pękła, pojawiła się krew spływająca po twarzy. Dla dorosłego nieprzyjemne zdarzenie. Dla małego dziecka - ogromne przerażenie.

I właśnie wtedy pomyślałam o czymś, co w psychosomatyce i neurobiologii jest niezwykle ważne:

ból nie zawsze jest sygnałem uszkodzenia tkanki.
Czasem jest sygnałem zagrożenia zapisanego w układzie nerwowym.

To nie był wymyślony ból.
Ten chłopiec naprawdę cierpiał na bóle głowy.

Ale jego organizm mógł zapamiętać tamten moment tak silnie, że okolica czoła stała się miejscem związanym z alarmem i lękiem.

Małe dzieci są niezwykle mocno związane z układem nerwowym rodziców. Kiedy rodzic doświadcza bólu, strachu albo nagłego urazu, dziecko często przeżywa to całym sobą.

Dla dziecka bezpieczeństwo mamy lub taty jest jednocześnie jego własnym bezpieczeństwem.
Dlatego czasami ciało opowiada historie, których umysł już nawet świadomie nie pamięta.

💫Sylwia Zielińska

ALERGIA a układ nerwowy ———————————————-Czasami trafiają do mnie dzieci, których rodzice mówią, że martwią się bo one ci...
09/05/2026

ALERGIA a układ nerwowy
———————————————-
Czasami trafiają do mnie dzieci, których rodzice mówią, że martwią się bo one ciągle się rozpraszają, trudno im się skupić, jakby coś ich cały czas nosiło od środka.
Nie ma diagnozy, ale zachowanie w niektórych momentach mogą przypominać ADHD.

Rozmawiamy sobie jak zawsze na początku sesji.
Dziecko siedzi obok lub się bawi.

Czasem jest spokojne.
Czasem też trochę nieobecne.
A jeszcze kiedy indziej zupełnie w normie.

To dla mnie czas aby obok wywiadu popatrzeć na zachowanie i reakcje, które mogą dać jakiś mały obraz.

Ale na tym etapie nic jeszcze nie przesądza.

Dopiero kiedy zaczynam pracę z ciałem
i kładę ręce na dziecku, rozpoznaję już znany mi może nie schemat, ale pewnego rodzaju normę, chociaż za każdym razem sprawdzam z rodzicem czy to, co dostrzegam, pokrywa się z ich doświadczeniami.

I tak jak w wielu takich przypadkach już widzę, że ciało nie jest spokojne.

Jest (jak ja to mówię) jak woda gazowana.
Jakby w środku było bardzo dużo ruchu, drżenia, impulsów.
Jakby układ nerwowy pracował na wysokich obrotach jednak bez wyraźnego pokazania tego na zewnątrz.

I dopiero wtedy pojawia się u mnie pytanie:

Czy dziecko przyjmuje leki na alergię?

No i odpowiedź pada taka, której się już spodziewam.
– Tak. Codziennie. Od dłuższego czasu.

Czyli jesteśmy w domu.

To, co często interpretujemy jako nadpobudliwość - nie wygląda tak, jak się jej spodziewamy, bowiem nie zawsze dziecko biega, skacze i nie usiedzi w miejscu.

Czasem to jest dziecko:
👉 z zewnątrz dość spokojne albo przygaszone
👉 a w środku bardzo pobudzone

Jak to może wyglądać na co dzień?

- trudność z koncentracją, jakby coś od środka ciągle odciągało uwagę
- napięcie w ciele, które czasem wychodzi w postaci tików nerwowych
- rozdrażnienie albo tendencja do szybszych przeciążeń
- zmęczenie połączone z trudnością w wyciszeniu
- stłumione pobudzenie

I ważna rzecz:

Leki przeciwhistaminowe (na alergię)
działają nie tylko na objawy alergii,
ale też na układ nerwowy.

Nie zawsze po prostu tylko wyciszają alergię.

Ich działanie jest nieco bardziej złożone:
👉 zmniejszają widoczne pobudzenie
👉 ale jednocześnie mogą utrudniać jego naturalną regulację

A wtedy energia zostaje w środku, w ciele.

Oczywiście nie mówię, że tak jest zawsze.
I nie mówię, że to jedyna przyczyna.

Ale w gabinecie widzę pewną powtarzalność.

Dlatego jeśli Twoje dziecko:
✔️ przyjmuje długotrwale leki na alergię
✔️ a jednocześnie ma trudności z koncentracją, napięciem lub tikami

warto spojrzeć na to szerzej.

Nie tylko przez pryzmat zachowania,
ale też tego, co może dziać się w jego układzie nerwowym.

Czasem chcemy pomóc dziecku, co zrozumiałe, i szukamy różnych terapii czy innego rodzaju wsparcia, nie biorąc pod uwagę, że leki, które zażywa mogą wpływać na funkcjonowanie układu nerwowego, a co za tym idzie - zachowania.

——-
Kochani, to co tu publikuję pochodzi z moich doświadczeń, od tej strony, która jest mi znana i praktykowana. Temat jest szeroki, na pewno nie ogranicza się tylko do jednej sfery.

Sylwia Zielińska

Zmysł smaku 🍰————————————Jak każdy zmysł - nie lubi pośpiechu.Potrzebuje chwili,uwagi,i odrobiny ciekawości.smak się spł...
07/05/2026

Zmysł smaku 🍰
————————————
Jak każdy zmysł - nie lubi pośpiechu.

Potrzebuje chwili,
uwagi,
i odrobiny ciekawości.

smak się spłyca gdy jesteśmy w napięciu
a w biegu - niemal znika.

A przecież nie zawsze musi chodzić
tylko o to, żeby się nasycić.

Czasem fajnie jest tak zwyczajnie
się zdziwić
że coś jest jednocześnie słodkie i kwaśne,
że coś ma więcej barw i nut, niż się spodziewaliśmy.

W życiu podobnie.

Kiedy zwalniamy, zaczynamy naprawdę je czuć.
Nie tyle jakie ono jest
ale też jakie ma odcienie.

To pojawia się
lekka radość odkrywania.

Jakbyśmy pierwszy raz
naprawdę poczuli jego smak.

🪶Sylwia Zielińska

„Samoregulacja zależy od posiadania przyjacielskich relacji z własnym ciałem. Bez niej musisz polegać na regulacji zewnę...
02/05/2026

„Samoregulacja zależy od posiadania przyjacielskich relacji z własnym ciałem. Bez niej musisz polegać na regulacji zewnętrznej - lekach, alkoholu, narkotykach, ciągłym pocieszaniu się albo kompulsywnym wypełnianiu życzeń innych ludzi.
Wielu moich pacjentów nie reaguje na stres poprzez dostrzeżenie i nazwanie go - zamiast tego dostają migreny albo ataku astmy.”

- Bessel van der Kolk

Adres

Kanta 17/19
Olsztyn
10-691

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Sylwia Zielińska - Terapie Somatyczne umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij