16/04/2026
Ostatniej niedzieli odszedł Hemi Hoani Fox.
Człowiek, którego nie spotkałam osobiście, ale który jest obecny w mojej pracy. W dotyku, w ruchu, w sposobie słuchania ciała.
Jego nauka przyszła do mnie przez moją nauczycielkę – Justynę Rychlewską-Suską – która ma za sobą lata praktyki, spotkań, bycia bardzo blisko tego przekazu.
To ona jest uczennicą Hemiego i przez wiele lat współtworzyła miejsce - 4 Wiatry , w którym ten przekaz mógł być żywy i przekazywany dalej, z ciała do ciała, z obecności do obecności.
Praktyka polinezyjskiego bodyworku, którą dziś mam zaszczyt wykonywać, ma swoje korzenie m.in. w MA-URI® Healing Arts - metodzie współtworzonej przez Hemiego i Katję Fox.
I choć nie używam tej nazwy w swojej pracy, to czuję wyraźnie, że ta jakość we mnie żyje. Jego nauka nie była czymś, co można przeczytać czy zrozumieć głową. Była czymś, co przechodziło przez ciało z nauczyciela na ucznia i dalej.
Jestem częścią tej linii. I czuję dziś za to ogromną wdzięczność.
Zachęcam Cię do poczytania, jak pięknie o swoim nauczycielu napisała Justyna Rychlewska-Suska. Spotkania z Justyną uczą mnie głębokiej pracy z ciałem, ale też odpuszczania i odpinania tego, co już nie służy. I czuję, że są w tym także jakości, które niósł Hemi.
W tym samym czasie jestem świeżo po spotkaniu z kolejną linią pracy z ciałem, zakorzenioną w tradycji hawajskiej. Ostatni tydzień uczyłam się od Susan Pa'iniu Floyd i to właśnie od niej usłyszałam o odejściu Hemiego.
To było dla mnie bardzo poruszające. Jakby te dwie ścieżki, polinezyjskie – różne i jednocześnie podobne – spotkały się w jednym momencie.
I spotykają się w ruchu, który staje się modlitwą. W dotyku, który nie naprawia, tylko przypomina. W oddechu, który łączy. A zaplotły się także wcześniej, w przestrzeniach nauk i spotkań wokół nauczyciela, który nauczał duchowej, głębokiej pracy z ciałem - Abrahama Kawai'i.
Pisze to z miejsca szacunku i ogromnej wdzięczności, za wszystkie moje spotkania i za spotkania moich nauczycieli.
Za Hemiego.
Za moją nauczycielkę Justynę Rychlewską-Suską.
Za linię, która płynie dalej.
Za to, co zostało przekazane.
Za to, co żyje dalej w mojej pracy, w moich dłoniach.
I za to, że mogę iść swoją drogą, niosąc w sobie te spotkania.
A moja praktyka stała się moją drogą, którą idę w pokorze i którą stale pogłębiam.
A jednocześnie uczę się dalej. Słucham, obserwuję i praktykuję.
Pozwalam, żeby kolejne jakości delikatnie się we mnie układały.
Jeśli byłaś/byłeś kiedyś u mnie na sesji polinezyjskiego bodyworku, to w pewien sposób również znasz jakość linii przekazu Hemiego Foxa.
Natomiast jeśli czujesz, że to Cię woła, zwolniły się dwie przestrzenie na sesje 22 kwietnia (17.00 i 19.00).
Możesz przyjść i doświadczyć tego, co płynie dalej przez moje dłonie.
Arohanui 🌺