12/09/2026
NA DRODZE Z MARZEŃ
Zastanawiam się, jak napisać, żeby nie było sztampowo. I nie wiem. Będzie zatem po prostu prawdziwie.
Już od kilku lat marzyło mi się, by tworzyć (a właściwie to wspołtworzyć) miejsce poza miastem (na wsi, najzwyczajniej), w którym będę masować. Takie, do którego można przyjechać i w nim pobyć, ze sobą pobyć, tak prawdziwie, bez innych obowiązków, bez spieszenia się gdziekolwiek...
I choć myśl ta wracała wielokrotnie, puszczałam ją, czując, że to już się spełniło. Pamiętam bardzo dokładnie, kiedy i gdzie puściłam to marzenie wolno (nie że powoli). Teraz wraca, w innej formie, jako - w dużej już części - spełnione.
Takie miejsce już istnieje, więc nie potrzebuję go tworzyć. A współtworzyć w jakimś niewielkim stopniu mogę, wnosząc swój dotyk i jakości, które on niesie.
ATMA Agroturystyka, miejsce w sercu warmińskich pól i łąk, nieopodal lasu i niewielkich jezior. Miejsce, w którym można odetchnąć, przypomnieć sobie o pięknie prostoty życia. Odkryć bogactwo wegetariańskiej kuchni indyjskiej - ba czasem nawet poznać jej tajniki (naprawdę od kuchni). Spacerować, leżakować, jeździć konno, wygrzewać się w saunie, odprężać w jacuzzi, na leżaku pod gołym niebem, czy dumać przy kominku. Po prostu doświadczać sielanki, bez pośpiechu, być.
W takim miejscu, już od nadchodzącej jesieni, będę mogła masować (i też się nim delektować).
Ostatnio wykonywane tam masaże wypełniły mnie radością i dały poczucie spełnienia.
W bliskim połączeniu z żywiołami - tak, jak lubię. Najbliżej, wewnątrz towarzyszył mi żywy ogień, dając ciepło i wspierając swoją transformującą mocą. Żywioł wody co jakiś czas delikatnie pukał w okno i liście sąsiadującej śliwy. Żywioł powietrza wzdychał, szumiał, a czasem bujał zaglądającym przez okno topinamburem. Ziemia wspierała wszędzie dookoła, rodziła owoce i otulała swoim zapachem.
Naprawdę czuję, że spełnia się coś, o czym snułam wizje, nie wiedząc jak może się zrealizować i jak dokładnie ma wyglądać. Mam ogromną wdzięczność za tę pojawiającą się okazję. I polecam odwiedziny w Atmie. Na weekend, na tydzień, na chwilę. Na koncert, warsztaty, bez planu.