10/06/2026
Niedawno w żurnalu naukowym "Frontiers in Neuroscience" opublikowano ciekawą pracę, gdzie pacjentce z zaawansowaną demencją (choroba Alzhheimera) podano jednorazowo dużą dawkę grzybów psylocybinowych, a następnie również wysoką drugą dawkę dla podtrzymania efektu, ze względu na spektakularną poprawę po dawce pierwszej.
Publikacja o której mowa to: Lago et al. pt. "Transient multidomain functional improvement in advanced Alzheimer’s disease following high-dose psilocybin-containing mushroom administration: a case report"; Źródło: https://www.frontiersin.org/journals/neuroscience/articles/10.3389/fnins.2026.1813281/full
Jest to studium przypadku o tyle ciekawe, że podano wysoką dawkę psylocybiny (co rzadko zdarza się w badaniach klinicznych), pacjentce powyżej 80 roku życia w zaawansowanej demencji. Dotychczasowe badania psylocybiny ustabilizowały jej działanie neurofarmakologiczne jako substancji zdolnej do indukowania neurogenezy, gliogenezy, modulacji dynamiki sieci mózgowych, wzbudzania neuroplastyczności i hiperłączności, a także obniżania aktywności m.in. ciała migdałowatego (mocno aktywnego w depresji i chronicznym stresie). Jednak badań pod kątem użycia psylocybiny w zaawansowanej demencji brakuje, stąd ta praca jest szczególnie cenna.
Pacjentka to kobieta powyżej 80 roku życia z 10-letnią diagnozą choroby Alzheimera, z czego ostatnie 5 lat świadczyło już o zaawansowanym stadium choroby: monosylabiczna mowa i bełkot, brak kontroli nad pęcherzem, brak samodzielnej mobilności, dysfagia (zaburzenia połykania), płaski afekt (brak zewnętrznego okazywania emocji), ciężkie ograniczenie spontanicznej komunikacji. Pacjentka była pod ciągłą opieką rodziny i terapeutów.
Podczas pierwszej sesji kobiecie podano pojedynczą, doustną dawkę 5g grzybów psylocybinowych (szczep Enigma). Po upływie miesiąca podano drugą dawkę 3g tych samych grzybów ze względu na to, że pacjentka tak dobrze zareagowała na pierwszą dawkę.
Po pierwszej sesji z wysoką dawką nastąpiła aktywacja autonomiczna, obfite pocenie się i bardzo głęboki, długi sen. Pacjentka po upływie 19 godzin i wybudzeniu z głębokiego snu, rozpoczęła autobiograficzną rozmowę na temat swojego życia, która trwała kilka godzin. Ponadto nastąpiło: odzyskanie kontroli nad pęcherzem (po ponad 5 latach nietrzymania moczu), samodzielne ubieranie się, poprawa chodu, powrót reaktywności emocjonalnej, utrzymana interakcja społeczna, przywoływanie pamięci kontekstowej, zachowana ciągłość pamięci roboczej w interakcjach społecznych oraz spontaniczne zaangażowanie w rozmowy.
Po 12h głębokiego snu i spontanicznemu przebudzeniu po 19h od podania substancji aktywnej oraz autobiograficznej rozmowy o swoim życiu, już w 1 dniu po sesji klinicznej pacjentka zaczęła rozpoznawać rodzinę i była czujna na otoczenie. W 2-3 dniu nastąpiła wyraźna poprawa funkcji motorycznych, skutkująca samodzielnym ubieraniem się i spontanicznym zaangażowaniu w rozmowy. Również w 2-3 dniu zatrzymało się nietrzymanie moczu (także w nocy). W 6-7 dniu pacjentka wykazywała funkcjonalną pamięć roboczą i kontekstową, prawidłowo nawet rozpoznawała marki samochodów, a także utrzymywała kontakt wzrokowy i odwzajemniała uśmiechy.
Po miesiącu od sesji klinicznej pacjentka wykazywała nadal poprawę w każdym aspekcie w stosunku do stanu wyjściowego, w tym również nadal kontrolowała swój pęcherz oraz funkcje wydalnicze jelit. Przy tak znaczącej poprawie, badacze zdecydowali się podać pacjentce w drugiej sesji klinicznej kolejne 3g grzybów psylocybinowych dla podtrzymania efektu terapeutycznego. Pacjentka po drugiej sesji stała się jeszcze bardziej ekspresywna werbalnie podczas całego trwania doświadczenia, opisywała pozytywne obrazy emocjonalne (np. surfowanie z synem na spokojnej wyspie). Zauważono znaczną poprawę mimiki twarzy, odwzajemniania emocji, spontanicznego humoru i zwinności chodu.
Generalnie osiągnięto obiektywną poprawę we wszystkich domenach: autonomicznej, motorycznej, afektywnej, wykonawczej, pamięciowej i społecznej. Jako wyjaśnienie tak znacznej poprawy, autorzy odwołali się do nowoczesnych badań nad psylocybiną i neuroobrazowaniem mózgu, które wykazały desynchronizację i reintegrację sieci mózgowych po tej substancji. Autorzy sugerują, że taki profil działania psylocybiny, pozwala na "odblokowanie" zachowanych, lecz niewykorzystywanych funkcjonalnych zdolności kognitywnych w zaawansowanej neurodegeneracji.
Ta praca ma oczywiste ograniczenia, ponieważ zawiera tylko n=1 przypadków oraz nie twierdzi, że psylocybina odwraca patofizjologię Alzheimera. Póki co badacze skupiają się na tym, że psylocybina zdaje się przejściowo umożliwiać dostęp do niewykorzystywanych zdolności funkcjonalnych w mózgu, pomimo zaawansowanej patologii neurodegeneracji.
Jednak jeśli efekt zostanie potwierdzony na większej grupie pacjentów, to powinna to być w neurofarmakologii, neuropatofizjologii i generalnie w neuronaukach duża sprawa.
Teraz czy mnie to dziwi? Nie dziwi mnie, ponieważ znam właściwości biochemiczne i neurofarmakologiczne psychodelicznych tryptamin. Nawet najbardziej podstawowe w biologii organicznej psychodeliczne tryptaminy wykazują silne powinowactwo do krajobrazu receptorów serotoninowych: 5-HT1A, 5-HT1B, 5-HT1D, 5-HT2A, 5-HT2B, 5-HT2C, 5-HT5A, 5-HT6, 5-HT7 oraz receptorów sigma-1 i receptorów amin śladowych TA (TAAR). Indukują również neurogenezę u dorosłych osobników, gliogenezę i przebudowują sieci neuronalne w kierunku wzrostu globalnej funkcjonalnej łączności w mózgu. Związki takie jak endogenne tryptaminy w fizjologii kręgowców (DMT, 5-MEO-DMT) oraz zawarte w grzybach pochodne tych związków (4-PO-DMT) mają wysokie powinowactwo do tych części mózgu, których stymulacja wydaje się kluczowa z perspektywy ewolucji ontogenetycznej mózgu, procesów uczenia się/pamięci, języka, nieszablonowego procesowania kognitywnego. Psychodeliczne tryptaminy zdają się odgrywać bardzo starą i kluczową funkcję ewolucyjną w historii życia na Ziemi, ponieważ biologia zadbała, aby złożone organizmy miały cały niezbędny biochemiczny oręż (prekursory, substraty, receptory, enzymy), aby wykorzystywać ewolucyjnie pożądane funkcje tych tryptamin, ale jednocześnie również tłumić/rozbrajać/przekstzałcać te tryptaminy, ponieważ są one bardzo proste w budowie, a jednocześnie charakteryzują się potężną siłą działania. DMT i 5-MEO-DMT występują nawet w rodzinie traw, gdzie odpowiadają za procesy ochronne tkanek rośliny na skrajne warunki środowiska (np. stres suszy, nadmiernej wilgoci) oraz pełnią istotne funkcje podczas wczesnego rozwoju rośliny. U zwierząt i ludzi obserwowano ten sam efekt ochronny na tkanki przy ich niedokrwieniu, co obecnie próbuje się wykorzystać w celu opracowania leków oraz terapii przeciwudarowych i antyneurodegeneracyjnych. Związki takie jak DMT, 5-MEO-DMT i psylocybina (4-PO-DMT) promują wzrost neurytów w neuronach nawet u muszek owocowych (Drosophila), co wskazuje, że te właściwości i funkcje są ewolucyjnie uniwersalne, bardzo stare i jednocześnie bardzo ważne.
Moim zdaniem sukces ewolucyjny organizmów żywych na Ziemi był ściśle związany z optymalizacją amfipatyczną tryptamin i zarządzaniu tym systemem w jego bardzo wczesnej fazie (formowanie się pierwszych sprawnych układów chemicznych i genetycznych w zupie pierwotnej) oraz na poziomie biochemii coraz bardziej złożonych organizmów biologicznych. Nie bez powodu substancje te tworzą układy chemiczne, których główne funkcje to procesowanie "przyjemności", czyli sygnałowania chemicznego, które organizmy żywe uznają za "przyjemne" (serotonina, dopamina, tryptofan, DMT, 4-PO-DMT, L*D są wszystkie molekułami amfipatycznymi). Z jakiś względów geometria pewnych układów chemicznych (czyli indolowe i benzenowe pierścienie aromatyczne z polarnymi ogonkami, które stały się rusztowaniem dla DNA, RNA, neuroprzekaźników, endorfin i endogennych euforantów), była promowana ponad inne w toku ewolucji, ze względu na swoją funkcjonalność i prawdopodobnie dlatego, że nadawała jakąś "motywację" dla samolubnych genów i było to być może "bardziej przyjemne" niż inne układy. Jest to na tyle silne uczucie/efekt chemiczny/biologiczny, że nawet u charakteryzującego się biologicznym ADHD pantofelka, jedyny moment, w którym staje się spokojny (nieruchomy), to moment kopulacji z innym pantofelkiem, który zdaje się być jakimś ekwiwalentem "przyjemności" dla takiego organizmu.
Dlatego nie dziwię się, że oralnie aktywna pochodna DMT - psylocybina, jest w stanie wywoływać takie niezwykłe efekty. Tego należało się spodziewać po molekułach, które prawdopodobnie miały duży wpływ na ewolucje mózgu u Homo sapiens i jego przodków, kiedy ci natykali się w naturze na dzikie populacje grzybów z rodzaju Psylocybe spp., które zawierały psylocybinę. Do tego prostsze od psylocybiny molekuły jak DMT, organizm zwierzęcia i człowieka jest w stanie wytwarzać sam i zwiększać ich koncentracje w skrajnych stanach (np. zatrzymanie akcji serca, stres umierania), zupełnie jak robią niektóre gatunki traw w odpowiedzi na skrajny stres suszy lub wilgoci. W związku z tym nie dziwią mnie właściwości takich psychodelicznych tryptamin jak psylocybina, opisywana we wspomnianej publikacji. Te proste naturalne związki i ich prekursory nazywam agentami ewolucji, które wydają się być wysoce wyspecjalizowaną technologią biochemiczną, optymalizującą i stabilizującą procesy ewolucyjne w organizmach wyższych oraz w dogodnych warunkach, potrafiąca te procesy akcelerować. Związki te w kontakcie z organoidami mózgowymi pochodzącymi z ludzkich embrionalnych komórek macierzystych, modulowały ścieżki molekularne zaangażowane w neuroplastyczność, a podane wewnątrzczaszkowo in vivo zwierzętom DMT i 5-MEO-DMT stymuluje neuroplastyczność, neurogenezę, gliogenezę oraz architekturę dendrytyczną (np. zwiększa gęstość kolców dendrytycznych). To jak oglądanie bardzo zaawansowanej technologii/algorytmów procesów ewolucjnych w akcji. Fakt, że są to jednocześnie związki powodujące tak silne efekty psychodeliczne, jest tym bardziej ciekawe, bo może sugerować, że doświadczenie rzeczywistości i świadomości ma wiele poziomów głębi i złożoności, a stany psychodeliczne doświadczane przez człowieka odsłaniają czy rzucają światło na tę głębszą architekturę, tego co jest pod powierzchnią wyładowań elektrycznych w sieciach neuronalnych oraz procesach, które zdają się biologię przekraczać lub kotłować pod biologią i pod materią, a z których wyłania się materia i biologia w określonym porządku.
Co jeśli efekty psychodeliczne tych prostych tryptamin to nie skutek uboczny, a raczej wskazówka, że rzeczywistość to w istocie wielki psychodeliczny i ustrukturyzowany sen, który nasz Wszechświat "śni", a który nasz mózg próbuje w układach nerwowych tłumaczyć według możliwości swojej architektury i dawać nam przebłyski tego, co się pod spodem tej symulacji wydarza i jest to o wiele bardziej złożone, zaawansowane i tajemnicze niż cokolwiek o czym wcześniej myśleliśmy. Być może dlatego biologia próbuje dostrajać się i obracać wokół właśnie tych struktur i funkcji, ponieważ to kontakt z tym psychodelicznym snem, kłębowiskiem fluktuacji kwantowych i czarną materią, daje chemii organicznej, biologii i świadomości zaktualizowane współrzędne do nawigacji, które nadają procesom biologicznym kształt (np. przez procesy nieklasyczne wewnątrz mikrotubul i określone układy pól bioelektrycznych wokół komórek - polecam w tym temacie badania naukowe Dr Michaela Levina).
Liczę na kolejne badania na większej próbie pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi z psylocybiną, ibogainą czy DMT. Obecnie trwają prace badawcze próbujące wyjaśnić i zrozumieć również czym jest sam efekt psychodeliczny i fenomenologia stanów świadomości, które on wzbudza. Mam też nadzieję, że badania te pozwolą nam zbliżyć się do zrozumienia czym jest sama świadomość i jak te psychodeliczne tryptaminy wpływają na struktury subneuronalne w mózgu, czyli wewnątrz i na zewnątrz m.in. sieci mikrotubularnych w neuronach piramidalnych.
BackgroundAdvanced Alzheimer’s disease (AD) is generally regarded as a stage of irreversible functional decline. Psilocybin is known to transiently alter lar...