Psycholog Ewa Szczybelska

Psycholog Ewa Szczybelska Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Psycholog Ewa Szczybelska, Zdrowie i medycyna, Ulica Wojska Polskiego 16, Pilawa.

17/08/2026
17/08/2026

"Długo nad tym myślałam i dotarło do mnie, że relacja z małym dzieckiem jest tak szczególna, że na pewien czas całkowicie definiuje życie rodziny. I przede wszystkim zmienia życie kobiety. Jeśli my, feministki rozkażemy się tym kobietom „ogarnąć” i iść do pracy a dzieci oddać do żłobków, to te kobiety nas po prostu znienawidzą. Takie rzeczy czasami kobieta słyszy od jakiejś „zorganizowanej” sąsiadki i naprawdę nie chce już potem z nią gadać. Ja nie chcę być tą sąsiadką. Chcę usłyszeć, co kobiety myślą, czują i czego potrzebują.
Są kobiety, które funkcjonują na pełnych obrotach, i ja je szanuję, ale to nie jest mój model macierzyństwa.
Dziś uważam, że posiadanie dziecka powinno uprawniać do różnych rzeczy a jak nie miałam dzieci to uważałam, że to jest jakaś bezczelność - dlaczego kobiety, które mają dzieci mają mieć łatwiej? A dziś myślę, że tak, że mają mieć łatwiej, bo wykonują pracę na rzecz całego społeczeństwa. Pracę, której ludzie bezdzietni nie wykonują. Przyzwoitość i solidarność powinna nas zobowiązywać do wspomagania ludzi na tym etapie życia."

Agnieszka Graff w rozmowie z Justyną Dąbrowską
Jeszcze więcej na ten temat w trakcie naszej Letniej Konferencji. Agnieszka Graff, Wojciech Śmieja i Robert Kowalczyk wystąpią w panelu prowadzonym przez Justynę Dąbrowską
Zapraszamy!

fot David Veksler

10/08/2026

- Czy mówić sobie wszystko?
- Nie. Przychodzi do terapeuty mężczyzna strapiony tym, ma fantazje seksualne na temat innej kobiety niż żona. „Czy to znaczy, że jej nie kocham?" — pyta. I po chwili: „Czy powinienem jej uczciwie wyznać, że mam takie myśli?”.

- Powinien?
- Po pierwsze, takie fantazje nie znaczą, że nie kocha swojej żony. Biologicznie jesteśmy poligamiczni, dopiero seksualność zagarnięta w kulturę czyni nas monogamicznymi i wiernymi. Nie znajduję też powodu, żeby o tym mówił żonie. „A po co chce pan mówić o tych fantazjach? Jaki to miałoby odnieść skutek?".

- No jak to? Mam z żoną tak dobrą i bliską relację, że wszystko sobie mówimy.
- Nie podzielam tego poglądu. Teza „prawda nas wyzwoli" może dotyczyć wydarzeń metafizycznych, ale nie fantazji seksualnych. Przyjemnie myśleć o swojej wzajemnej wyłączności, nawet jeśli to nieprawda. Gdyby żona mi powiedziała, że miała fantazje seksualne na temat innego mężczyzny, tobym się tym strapił i pewnie przyłożył do tego większą wagę niż ona. Dla niej to była przelotna myśl, coś zabawnego w gruncie rzeczy, a ja co wieczór z tym obrazem wyolbrzymionym i rozbudowanym kładłbym się spać i może nawet nie zasypiał.

- Czyli w sferze fantazji lepiej być dalej niż bliżej?
- Mieć tajemnice. Nie domyślałbym się dobrego związku, który miałby polegać na pełnej wymienialności. Intymność, odrębność i nawet pewien poziom samotności ma swój sens. Wymienialność byłaby niebezpieczną iluzją. To można dobrze opisać na przykładzie relacji matki z dzieckiem. Kobieta mówi mi o swojej dziesięcioletniej córce: „Panie doktorze, jeszcze Kasia się nie odezwie a już wiem, co ona powie". I mówi to z dumą, a ja tego słucham z niepokojem. Coś analogicznego między dorosłymi ludźmi byłoby już bardzo niepokojące. Oczywiście, są chwile zakochania, uniesienia, bliskości, gdzie „ja to ty, a ty to ja". Takie jednoczące momenty mają swój urok. Natomiast gdyby to miało dotyczyć wszystkich obszarów byłoby zastanawiające. Mam jakieś troski, które udźwignę sam i nie mówię o tym żonie. Po co ma się martwić? To może być też chronienie partnera. Wyobrażam sobie, że ona też mi pewnych rzeczy nie mówi. I nie czuję, żeby mnie tym zdradzała, obrażała czy unieważniała, Ma swoje sprawy.

- Z tego wynika, że trzeba mieć tajemnice w związku.
- Tajemnica spełnia też funkcję tożsamościową. Buduje mnie. Bywam sam na sam ze swoimi egzystencjalnymi lękami, mogę oczywiście porozmawiać o tych trwogach z żoną, ale gdybym robił z tego towar na wymianę, tobym coś tracił. Moje lęki też mnie stwarzają. Hartują. Muszę umieć z nimi pobyć. Wydaje mi się ślepą uliczką naszej kultury ten pomysł, wszystko jest na sprzedaż.

"Czując" Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński w rozmowie z profesorem Bogdanem de Barbaro, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2015
fot Grażyna Makara

Profesor Bogdan de Barbaro będzie komentował wystąpienia na Letniej Konferencji:)

10/08/2026

… Kiedy widzimy, jak bardzo pacjent musi nienawidzić, żeby nie widzieć siebie. Kiedy atak chroni i osłania przed spojrzeniem. Kiedy ostatecznie czujemy, że nienawiść jest jedyną formą miłości, która może zaistnieć w relacji terapeutycznej.

Mroczne lustro jest lepsze niż ślepe, zawieszone, nieobecne lustro, gdyż obiekt mroczny jest bardziej żywy niż otchłań pustki i próżni. Taki rodzaj obiektualności jest śmiercią zarówno obiektu, jak i poczucia „Ja”,

co pięknie i doskonale mrocznie ukazuje w swoim wierszu „Zwierciadła” Jorge Luis Borges:

Ja, który lękałem się zwierciadeł,
Nie tylko nieprzeniknionego kryształu,
W którym kończy się i zaczyna niemożliwa
Przestrzeń odbić, nie do zamieszkania,

Bałem się przejrzystej wody, która naśladuje
Ten inny błękit w swym niebie głębokim,
Które czasami przekreśla lot złudny
Odwrotnego ptaka lub przebiega drżenie,

Bałem się też milczącej powierzchni
Subtelnego hebanu, którego połysk
Powtarza niby sen białość marmuru
Zmiennego i nietrwałej róży,

Dziś, u kresu tylu lat niepewnych
Włóczęgi pod niestałym księżycem,
Zapytuję siebie, jaka kolej losu
Sprawiła, że lękam się luster.

Lustra metalowe, lustra w masce
Z mahoniu, które we mgle
Swym rudym zmierzchem cieniują
Tamtą twarz patrzącą, na którą się

Widzę je nieskończone, to elementarni
Wykonawcy antycznego paktu,
Którzy mnożą świat niby akt
Rozrodczy, bezsenni i fatalni.

Przedłużają ten próżny świat niepewny
Swą zawrotną pajęczyną;
Czasami o zmierzchu je oplata
Oddech człowieka, który jeszcze żyje.

Śledzi nas kryształ. Jeśli wśród czterech ścian
Mojej alkowy jest zwierciadło,
Nie jestem sam. Jest tu inny. Odbicie,
Co uzbraja o brzasku dyskretny teatr.

Wszystko się zdarza i nic się nie pamięta
W tych kryształowych komnatach,
Gdzie niby fantastyczni rabini
Czytamy książki z prawa na lewo.

Klaudiusz, król jednego wieczoru, król ze snu,
Nie czuł, że był snem aż po dzień,
W którym jakiś aktor odkrył jego zdradę
Sztuką milczącą mima na deskach estrady.

Sny są rzadkie, więcej jest zwierciadeł,
W swoim zwyczajnym, zużytym rejestrze
Dzień każdy nosi w sobie złudny
Świat głęboki, co knują odbicia.

Bóg (można sądzić) jest sprawcą pokątnym
Całej tej znikliwej architektury,
Która buduje światło z blasku
Kryształu i cień z marzeń sennych.

Bóg stworzył noce, które się zbroją
We sny i kształty zwierciadeł,
Aby człowiek poczuł się odbiciem
I próżnością ledwie. Dlatego nas trwożą.

Maja Stefaniec-Muchorowska, BAZYLISZEK - BRAT ŚNIEŻKI, CZYLI PRZYCZYNEK O ZAGMATWANYCH LOSACH RELACJI Z LUSTREM W LITERATURZE I PSYCHOANALIZIE, fragment artykułu zamieszczonego w Psychoanaliza i Sztuka, zachęcamy do przeczytania całości, zamieszczamy ją w komentarzu.

07/08/2026

Nieograniczony dostęp do drugiej osoby to najgorsze, co spotkało współczesną miłość.

Zanim istniały telefony satelitarne z pełnym zasięgiem, podróżnicy żyli listami. Pisało się je
z wyprzedzeniem, wiedząc, że dotrą tygodnie po wysłaniu, albo czekało się na wieści,
które były już nieaktualne, zanim dotarły na miejsce.

Ta forma komunikacji uczyła cierpliwości, jakiej dzisiejszy świat już prawie nie zna. Trzeba
było zaufać, że uczucie przetrwa lukę czasową, że słowa napisane tydzień temu wciąż
będą prawdziwe, kiedy w końcu dotrą do adresata.

Dziś tęsknię czasem za tą formą bliskości. Nie za brakiem kontaktu, tylko za jakością tego,
co się w nim zawierało. Kiedy wiadomość przychodzi raz na tydzień, każde słowo waży
więcej. Kiedy można pisać bez przerwy, łatwo o słowa, które nic nie znaczą.

Miłość, która przetrwała epokę listów, miała w sobie coś, czego brakuje relacjom
karmionym stałą dostępnością. Miała przestrzeń na tęsknotę, a tęsknota, jak się okazuje,
jest jednym z najsilniejszych spoiw uczucia.

Czy twoja relacja miałaby dość siły, żeby przetrwać tydzień bez wiadomości?

Wasz,
Marek

06/08/2026

😴 DLACZEGO DAWNIEJ CHODZILI SPAĆ PRZED 22:00?

Jeszcze przed erą telefonów, telewizji i sztucznego oświetlenia lekarze powtarzali jedno zalecenie: „Nie odkładaj snu na późne godziny.”

📖 Podkreślano, że sen rozpoczęty przed późnym wieczorem najlepiej sprzyja regeneracji organizmu.

Dlaczego?

🌙 Uważano, że najwartościowszy odpoczynek przypada na pierwsze godziny nocnego snu.

🧠 Regularne zasypianie miało wspierać sprawność umysłową, pamięć i koncentrację.

❤️ Wierzono również, że odpowiednia ilość snu pomaga utrzymać organizm w dobrej kondycji i zmniejsza podatność na choroby.

Co ciekawe, współczesna nauka również pokazuje, że regularny rytm snu oraz odpowiednia jego długość mają duże znaczenie dla zdrowia. Nie chodzi jednak o magiczną godzinę 22:00, lecz o zachowanie stałych pór zasypiania i dostatecznej ilości snu.

📚 Tak wyglądały zalecenia zdrowotne sprzed lat - część z nich przetrwała próbę czasu.

📚 Materiał ma charakter edukacyjny i nie stanowi porady medycznej.

📖 Ilustracja jest stylizacją graficzną inspirowaną dawnymi podręcznikami i nie jest autentycznym skanem historycznej publikacji

💬 O której godzinie najczęściej kładziesz się spać?

Adres

Ulica Wojska Polskiego 16
Pilawa
08-440

Telefon

503744208

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psycholog Ewa Szczybelska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij