BLOOM with Kasia Miko

BLOOM with Kasia Miko www.kasiamiko.com
mentoring & holistic bodywork I’m Kasia, a travelling therapist with over 10 years of experience in holistic bodywork.

RELAX INTO YOUR TRUE ESSENCE

Bloom is a space dedicated to women's experience of release, nourishments and empowerment. Using various healing arts, I assist women to relax into their true essence. Guided by my clients needs and feedbacks, I've created "Sacred Bloom" sessions – a signature combo of MENTORING TECHNIQUES and MASSAGE which remains the most popular of my offerings.


_________________

___________


ZRELAKSUJ SIĘ W SWOJEJ PRAWDZIWEJ ESENCJI

Bloom jest przestrzenią zadedykowaną kobiecemu doświadczeniu uwolnienia, odżywienia oraz mocy. Jestem Kasia, podróżująca terapeutka z ponad 10 letnim doświadczeniem w holistycznej pracy z ciałem. Korzystając z różnych sztuk uzdrawiania, asystuję kobietom aby mogły zrelaksować się w swojej prawdziwej esencji. Prowadzona potrzebami moich klientek, stworzyłam sesje "Sacred Bloom" – autorską kompilację technik mentoringowych i masażu, która pozostaje najczęściej wybieraną z moich usług.

🌿 Chciałam podzielić się z Wami pięknym tekstem astrolożki Fidy Fadel - każdy z nas mierzył się z poruszonymi przez nią ...
24/04/2026

🌿 Chciałam podzielić się z Wami pięknym tekstem astrolożki Fidy Fadel - każdy z nas mierzył się z poruszonymi przez nią tematami przez ostatnie osiem lat przebywania Urana w znaku B*ka. Widzę w tej astrologicznej opowieści, głęboką buddyjską mądrość. Bloomowo jest mi do niej blisko - wokół oswajania i celebrowania nietrwałości tkam swoją praktykę.

"WENUS W KONIUNKCJI Z URANEM.
OSTATNIA BŁYSKAWICA W OGRODZIE.

Wenus spotyka Urana w B*ku po raz ostatni.
Piękno doświadcza swojego ostatecznego wstrząsu w obrębie formy.
Poza zwrotem akcji w miłości, zmianą na rynku czy nastrojem, to moment, w którym dusza odkrywa, jak lekkomyślnie pomyliła wartość z trwałością.

B*k zawsze zadawał najbardziej uwodzicielskie pytanie:
Co można zatrzymać?
Co można utrzymać, posiadać, powtarzać,
uczynić na tyle pewnym, by uciszyć pradawny lęk przed utratą?

Wenus w B*ku wie, jak odpowiedzieć.
Odpowiada poprzez dotyk:
ciało, dom, posiłek, ciężar ukochanej osoby obok ciebie we śnie, ogród, który pamięta twoje dłonie, miękka ciągłość tego, co powraca, powraca i powraca.

Uczy, że wartość musi być odczuwalna,
że piękno musi wejść do krwiobiegu,
że miłość to tekstura, ciężar i ciepło - obecność, na której można się oprzeć.

Wtedy Uran wchodzi do winnicy jak błyskawica. Jest tu, by uwolnić piękno od iluzji posiadania.

Od 2018 Uran w B*ku poruszał się przez skorupę przywiązania, przez nasz system wartości, układ nerwowy, nasze pragnienie stabilności i prywatne ołtarze „moje”.

A teraz Wenus spotyka go właśnie tam, w komnacie, gdzie psychika zdecydowała, że to, co cenne, mierzy się tym, jak długo może być zachowane.

Większość ludzi kocha to, co pomaga im zapomnieć, że wszystko, co piękne, przemija.
Kurczowo trzymają się ukochanych, splatając czułość z lękiem.
Gromadzą bogactwo, by targować się z pustką.
Czczą stałość, bo materia wydaje się bezpieczniejsza niż niebo.

Wenus w B*ku staje się wyrafinowaną teologią zatrzymywania - wiarą, że jeśli coś jest wystarczająco wartościowe, musi pozostać.

Ale Uran nie pozwala, by piękno stało się zakładnikiem. Uderza w ołtarz, by ujawnić, że blask rzeczy wynika z jej przemijania,
a nie z trwałości.

Kwiat jest święty, ponieważ opada.
Ciało jest święte, ponieważ się zmienia.
Posiłek jest święty, ponieważ znika.
Ukochana osoba jest święta, ponieważ jej oddech nigdy nie był obiecany.

Ta koniunkcja to Afrodyta spotykająca boga nieba w sadzie i przypominająca sobie swoje narodziny - że sama zrodziła się z przemocy,
z naruszonego porządku niebios,
z piany morskiej unoszącej się wokół tego, co zostało na zawsze odcięte.

Piękno u swojego źródła było wyłonieniem się ze straty - że to, co najcenniejsze, można w pełni dotknąć
bez przemocy zawłaszczania.

To ostateczna inicjacja tej koniunkcji:
Czy potrafisz kochać, nie zamieniając miłości w posiadanie?
Czy potrafisz cieszyć się, nie żądając trwałości?
Czy potrafisz zamieszkać w ciele, nie oczekując, że rozwiąże problem śmiertelności?

B*k w swoim cieniu wierzy:
Jestem, bo posiadam.

A Wenus w koniunkcji z Uranem odpowiada:
Jesteś, bo potrafisz odczuwać to, co przez ciebie przepływa, nie zaciskając na tym pięści.

To inicjacja głębiej w materię:
chleb, który zniknie do wieczora,
światło, które zgaśnie o zmierzchu,
piękno, które rani właśnie dlatego, że jest na tyle pełne, by się skończyć.

Wenus spotyka Urana w B*ku i coś w ciele przyjmuje ten ślad:
Dotknij tego, co jest.
Uwielbiaj to, co jest.

Potem pozwól temu odejść - czysto,
bez zamieniania błogosławieństwa w klatkę.

Ogród nigdy nie był twój.
Złoto nigdy nie było twoje.
Ciało nigdy nie było twoje.
Nawet piękno nigdy nie było twoje.

Ale przez jedną świętą chwilę zostało ci dane.
I to zawsze było większym cudem."

Z miłością,
Kasia
www.kasiamiko.com

🌿 Halo, Kochane ♡ Mogę Was wreszcie zaprosić na SESJE W POLANICY - TERMINY na końcu postu, a najpierw kilka słów o TERAZ...
18/04/2026

🌿 Halo, Kochane ♡ Mogę Was wreszcie zaprosić na SESJE W POLANICY - TERMINY na końcu postu, a najpierw kilka słów o TERAZ.

Dzisiaj pierwszy wiosenny nów, siedem planet w Baranie, razem z rozkwitającą naturą wszystko nowe, a jednak jakoś gęsto i ciężko. Takie głosy słyszę od niemal wszystkich kobiet, z którymi ostatnio rozmawiam. Stary grunt już usunął się spod stóp, nowy wciąż jest niepewny.

Słyszę o pomiędzystości, sama też jej doświadczam. Wydaje się, że to czas, kiedy nie da się już zawrócić do znanej strefy komfortu (lub dyskomfortu), a to przecież spore wyzwanie dla systemu nerwowego.
Samoregulacja i czułe zaufanie swojej wizji, swoim potrzebom, kompasowi, są teraz jakościami na wagę złota.

Kumulacja w ognistym, baranim Marsie, a do tego świat w kryzysie - to zaproszenie do odwagi, działania i wdrażania planów, ale również do głębokiego oddechu i otwarcia się na wsparcie.

Niezależnie od tego, czy zmiany, które się dokonują, dotyczą tematów zawodowych, relacyjnych, systemowych czy zdrowotnych - jesteśmy teraz zanurzeni w transformacji ognia, indywidualnie i kolektywnie. Przemienia się, klaruje lub wzmacnia nasz system wartości, wyjaskrawia się to, czego nie chcemy.

Akceptacja, uważność, powrót do siebie - to teraz najważniejsza medycyna. Czego potrzebuję, pragnę, na co mam zasoby… Co potrzebuję sobie odpuścić, jakie kawałki siebie i swojego życia… Co zostawiam w kręgu ognia, żeby spłonęło… Na co ufam poczekać…

Radość na nowe? Smutek straty? Wszystko naraz? Być może. Tak też jest w porządku.
Nowe, wiosenne życie nie zastanawia się, czy zimowe formy były właściwsze i czy jest sens uwolnić kolejny płatek. Warto teraz medytować te proste prawdy. Czule i czujnie ufać.

W medycynie chińskiej wiosną dają o sobie znać wszystkie toksyny, ukazują nam się zaburzenia i zastoje - to czas diagnozowania, oczyszczania i regeneracji. Wiosna nie jest tylko o pięknie, jest opowieścią o ożywieniu i stawaniu się. Przemocną manifestacją medycyny świata roślin.

Od grudnia często wraca do mnie wers T. S. Eliota: Aby stać się tym, kim nie jesteś, musisz przejść drogą, na której ciebie nie ma.

Może Was też zainspiruje.

Z miłością posyłam pierwsze tegoroczne terminy sesji w Polanicy:
🌿🙌🏼 31.05–2.06.
Zapraszam do zapisów.

Sesji we Wrocławiu na razie nie planuję - resetuję się od lat wyjazdowej logistyki i pakowania praktyki do walizki. Być może uda się w drugiej połowie roku przy dłuższym pobycie w Polsce.

Czule, czule w Waszą stronę,
Kasia ♡
www.kasiamiko.com

🌿 Witajcie w 2026, Kochane.To mój pierwszy bloomowy post od niemal czterech miesięcy. Jest kilka powodów, dla których mo...
28/01/2026

🌿 Witajcie w 2026, Kochane.
To mój pierwszy bloomowy post od niemal czterech miesięcy. Jest kilka powodów, dla których moja częstotliwość bywania tutaj powoli się zmniejszała.

Po pierwsze i przede wszystkim, miałam i mam w sobie niezgodę na supermarketowe podanie duchowości. Zmęczyły mnie greckie boginie z Instagrama i coachowie channelujący z wanny pełnej lodu uniwersalne recepty na życie.

Jestem starą duszą. Nie męczy mnie samotna pielgrzymka przed siebie ani medytowanie od czwartej rano. Nie męczy mnie dzielenie się bez filtra tym, co chce powiedzieć moje serce - kiedy chce coś powiedzieć.
Męczy mnie natomiast montowanie treści, które mają się sprzedać według szablonów Zuckerberga.
Miewam momenty, kiedy ten świat w ogóle znika z mojej matrycy, a tym samym ja też znikam z niego. Słucham wtedy tylko astrologów i ulubionych nauczycieli.

Po drugie, od 2013 roku próbowałam dzielić się swoją praktyką, regularnie wracać do Polski, dbać o kontakt z klientkami, terminy i przestrzeń - choć przez wszystkie te lata tkałam życie pomiędzy różnymi krajami. W 2023, kiedy moja geograficzna ścieżka zawęziła się do Holandii i Polski, przestało mnie cieszyć nieustanne przepakowywanie oraz przygotowywanie przestrzeni do życia i pracy jednocześnie w dwóch krajach.

Kocham swoją praktykę i to, co przynosi innym oraz mnie samej. A jednocześnie gdzieś w zeszłym roku poczułam, że czas dla mnie odpocząć chwilę od tkania na trzech wrzecionach naraz (trzech, bo w kalendarzu zawsze próbowałam zmieścić jeszcze kawałek życia na Kanarach).

Po trzecie, przez ostatnie lata - poza praktyką stacjonarną i online - przepracowałam kilka tysięcy godzin jako pracownik socjalny, wspierając kobiety cierpiące na Alzheimera i demencję. Często czułam, że ten prosty, nieinstagramowy serwis jest miejscem, w którym czuję się najbardziej ludzko.

Cudownie jest eksplorować zaułki psyche, relaksować i uzdrawiać ciała, oferować healingowe usługi luksusowe. Być mistyczną przewodniczką kobiet. I pięknie też trzymać za rękę kogoś, kto nie pamięta, dokąd pójść - być kompanem samotności i zapasową pamięcią dla przepięknych podróżniczek życia u kresu ich drogi.

W obu moich ścieżkach zawodowych, tak jak w vipassanie, większość pozostaje niewypowiadalna. Czasem próbuję. Kiedyś próbowałam bardziej. Teraz czuję, że wolę pójść na jogę albo zaszyć się na chwilę w naturze, niż próbować nazwać coś, co i tak największą wartość ma w chwili stawania się - w spotkaniu.

Po czwarte, 2025 był dla mnie trudnym przejściem od współtworzenia życia z mężczyzną do nawigowania w pojedynkę. Naprawdę sama nigdy nie jestem, bo otaczają mnie piękni ludzie i globalna rodzina, którą podarowały mi podróże. Jednak jestem stworzona do miłości i rozpad domu-relacji na progu czterdziestki był dla mnie ciosem poniżej pasa, po którym nawet nie chciało mi się udawać, że świetnie sobie radzę.

Mieszkam głównie w Holandii, gdzie kobiety są samodzielne i silne - dźwigają fizycznie i psychicznie, czują się obrażone, kiedy mężczyzna chce pomóc, niewartościowe, kiedy nie potrafią poradzić sobie same. Ja tak nie mam. Nie chcę. I od lat oczyszczam się z pozostałości programów Zosi Samosi - nawet jeśli ceną za to jest poczucie zagubienia od czasu do czasu.

Po piąte, ostatnie miesiące były hiper dynamiczne. Zaczęłam pracę dla nowego pracodawcy, spędziłam grudzień w pociągach między Amsterdamem a Rotterdamem. Moja wewnętrzna leśna pielgrzymka naśmiewała się z tego na głos, a wewnętrzna nastolatka marząca o życiu w tętniącej życiem stolicy podskakiwała z ekscytacji.
Cokolwiek to było, szybko przypomniało mi, dlaczego dawno temu wypisałam się z systemu i nigdy nie tęskniłam za podbijaniem świata szkła, betonu i żetonów.

Jesienią dałam sobie czas do marca na większe życiowe decyzje. Przez najbliższe tygodnie ważą się okoliczności, które pokażą, czy ja i moje bloomowe działania mogłybyśmy naprawdę - na dłuższą chwilę - mieć tu dom. Na swoich, czułych warunkach. Bo o to "jak", a nie "czy" we wszystkim chodzi. Niestety już tak mam, że jeśli nie mogę w jakościach, które cenię - często wybieram poczekać. Kwiaty kwitną kiedy warunki są sprzyjające.

No i po szóste - wskakuję tu, ponieważ astrologicznie rozpoczynamy nowy rozdział. Neptun po 14 latach w Rybach właśnie przeszedł do Barana, zamykając jogowy, ajahuaskowy cykl, w którym duchowość i uzdrawianie stały się częścią codzienności, ale też idealnym miejscem ucieczki. Baran nie chce być marzycielem - chce być bohaterem. Neptun w Baranie musi wdrożyć duchowe mądrości w życie.

Jedna z moich ulubionych astrolożek napisała, że to tak, jakby nagi, bosy Neptun wyszedł z morza, które zapłonęło. Po 165 latach podróży na nowo rozpoznaje swoją formę, która rozlała się w kolektywnej nieświadomości, kiedy pływał w rybim oceanie bez granic.

Może ja też trochę z niego wychodzę - choć temat wewnętrznego, jogicznego ognia akcji stał się w moim życiu bardzo obecny już na początku zeszłego roku. Z intencją reaktywowania w sobie archetypu nauczycielki i działaczki wybrałam się wtedy na nauczycielski kurs jogi. Tymczasem zanurkowałam tam jeszcze głębiej w morze miłości i jedności - może dlatego, że Neptun i Saturn dopiero ocierały się o gorące brzegi Barana.

Wyszłam z tych ashramowych głębin, strzepałam syrenie łuski i wyruszyłam w bardzo intensywną podróż ku nowemu.
Wydarza się ona dla nas wszystkich.
Podróż ku nowemu. Niech dzieje się.
Podróż bohatera. Bohaterki...

To nie są jeszcze ogłoszenia, najwcześniej w marcu uda mi się zaplanować coś w Polsce. Wcześniej mam nadzieję na spotkanie w kobiecym kręgu w Holandii.
Nie wiem jaki będzie teraz bloom. Czy zostanę przy spotkaniach 1:1 w takiej formie jak do tej pory. Czym Wy potrzebujecie się zająć, co i jak objąć.

Chciałam się tylko połączyć na progu tej transformacji, w prawdzie na teraz, na głębszym oddechu, w czułej tęsknocie za Wami i w ciekawości nowego.

Z miłością,
Kasia ♡

🌿 Halo Kochane, odchorowałam już przeskok kwantowy ostatnich tygodni i dni, więc w przypływie sił loguję się tutaj żeby ...
01/10/2025

🌿 Halo Kochane, odchorowałam już przeskok kwantowy ostatnich tygodni i dni, więc w przypływie sił loguję się tutaj żeby napisać kilka słów.

Po pierwsze wdzięczność. Ta jakoś nigdy mi się nie nudzi, nie przejada, kiedy myślę o naszych spotkaniach 🪷 Zresztą, wdzięczność nie nudzi mi się tak w ogóle, każdy dzień zaczynam i kończę od spisywania, za co jestem wdzięczna. A więc - dziękuję za nasz wspólny czas i piękne transformacyjne podróże we wrześniu 🙌🏼 ♡

Po drugie piszę do Was z nowej dla mnie linii czasu, 9.9 zakończyłam współpracę z dotychczasowym pracodawcą z Holandii, podsumowując pięcioletnią podróż przez wydmowe wybrzeża aż po serce Amsterdamu, która oczywiście była podróżą przez ludzkie serca przede wszystkim, włączając moje własne.

Początkowo okazjonalne, kilkumiesięczne pobyty w tym kraju zamieniły się w rzeczywistość zasilającą wizje, rzeczywistość inspirującą (albo triggerującą) do zmian, którą z czasem zaczęłam nazywać domem. Jednak zawodowe, a raczej papierologiczno-systemowe wyzwania ostatniego półrocza mocno pokazały mi, że czas wyjść ze strefy semikomfortu i inaczej się tutaj zainstalować.
Nie wiem, czy Holandia to mój docelowy kraj. Kto mnie trochę zna, ten wie, że moja definicja domu jest szeroka, a słonecznym, dzikim zaułkom Kanarów ostatecznie zawsze udaje się mnie jakoś do siebie zwabić. Wiem za to, że najbliższe miesiące zamierzam zainwestować w rozpoznawanie, co i jak jest jeszcze dla mnie możliwe w tym kraju i czy jest to spójne z prawdą, której pragnę służyć.

Na przełomie ostatnich lat Amsterdam - z którego się teraz rozpisuję, zagapiona w portową namiastkę horyzontu - stał się jednym z moich miejsc mocy i ważnych relacji. Moje przywiązanie do niego jest wciąż mocno ambiwalentne i zdarza mi się zaliczyć mini atak paniki, jeśli jakimś niefartem znajdę się w zatłoczonym centrum w weekend. Mimo że moja przyjaźń z tym miastem tkała się wokół relacji z ludzmi, przyjmuję ją jako jeden z nieoczekiwanych darów relacji z życiem, bo to, że epizodycznie zaszywam się w komercyjnie zorientowanej stolicy, jest dla mnie równie surrealistyczne, jak byłoby usłyszeć, że zostanę jaskiniową nomadką 20 lat temu, kiedy byłam pewna, że Wrocław to mój jedyny dom i nigdy nie zawoła mnie potrzeba, by z niego wyjechać.

Nie skaczę ze spadochronu, nie eksperymentuję z substancjami, nie fascynuje mnie podróż dookoła świata ani radykalna zmiana aparycji, nie szukam sensacji, atrakcji, adrenaliny, ale lubię, kiedy życie mnie czasem porządnie zaskoczy. Tak było z Holandią, która nigdy nie znalazłaby się na mapie moich wymarzonych destynacji, tak jest z Amsterdamem, na który kiedyś patrzyłam bardziej jak na przereklamowane wesołe miasteczko niż na przestrzeń życia.

Wierzę jednak, że potrzebujemy regularnie dawać się życiu zaskoczyć i nie opierać się zmianom, które w jasny sposób sygnalizują nam swoją wartość.

O tym jest też obecny klimat astrologiczno-numerologiczny, z Saturnem na czele, który do lutego 2026 klaruje dla nas wszystkich lekcje ostatnich 30 lat. Od początku września do końca listopada jesteśmy jeszcze na chwilę w Saturnie Rybim, który chce, żebyśmy dobrze zaaplikowali lekcje w tematach empatii, stawiania granic, humanitaryzmu, eskapizmu, praktycznej duchowości, iluzji, rozczarowań/odczarowań oraz odpowiedzialności.
Do lutego mamy czas, żeby zweryfikować i określić nasze cele na kolejne trzy dekady, przygotować się solidnie na wejście Saturna do znaku Barana - astrologicznego, a raczej zodiakalnego noworodka. Razem z tym nowym cyklem będziemy rodzili naszą nową kolektywną i indywidualną tożsamość. I nie będzie to o zmianie image’u czy przemeblowaniu mapy marzeń, ale o naprawdę głębokich zmianach w nas i w świecie.

Do tego 21.9 rozpoczęliśmy nowy rok numerologiczny, rok numer 1, który też jest o początkach, nowym rozdaniu. Dla każdej liczby ten rok będzie pracował nieco inaczej, ale wszyscy poczujemy reset i podsumowanie ostatnich 9 lat. Zaćmienia, których doświadczaliśmy we wrześniu, także miały pomóc nam pożegnać stare i zaakceptować, że pewne aspekty nas samych, naszych relacji z innymi, ze sobą, ze światem, muszą odpaść. Czasami boleśnie, radykalnie, nienegocjowalnie.

Patrzymy na świat w politycznym szale, słyszymy, że nie mamy na niego wpływu. Już tyle wystarczy, żeby zrozumieć, że żyjemy w symulacji, która niewiele ma wspólnego z prawdą, za to wymaga od nas radykalnego unikania - unikania samych siebie, drugiego człowieka i rozpoznania, co jest właściwe. Pomimo tego musimy niezmiennie stawiać się do czucia, do refleksji i do zmiany.

Tyle na teraz ode mnie... z serca do serca.
Z czułością, Kasia ♡
www.kasiamiko.com

🌿 🙌🏼 Kochane Kobiety Polanicy i Wrocławia - wrzucam ostatnie dni, w które mogę Wam asystować w Polanicy, raczej nie uda ...
08/09/2025

🌿 🙌🏼 Kochane Kobiety Polanicy i Wrocławia - wrzucam ostatnie dni, w które mogę Wam asystować w Polanicy, raczej nie uda mi się już przyjechać z sesjami do Wrocławia.

Zostały mi pojedyncze terminy na te dni, więc zapraszam do zapisów. Po 20-tym września do końca roku wracam do Holandii rozwijać działania i ładować baterie na dalszą drogę.

Saturn - planeta karmicznych lekcji, ojciec mądrości, domknął właśnie 3-letni cykl szlifowania naszych granic i samoświadomości limitujących wzorców - przez kilka najbliższych miesięcy będzie jeszcze sprawdzał czy rzeczywiście czegoś się nauczyliśmy, zmagając się z wyzwaniami tego rozdziału. Od lutego dla nas wszystkich zacznie się nowy, 30-letni cykl. Ale o tym niebawem w osobnym poście.

Od tygodnia jestem na najprostszym, pożyczonym telefonie, mam ograniczony dostęp do aplikacji i działań w necie, więc wybaczcie jeśli na coś nie odpowiedziałam. Saturn pożegnał moje 3-letnie szkolenie tak, że z ostatnim dniem kompletnie wysiadł mi telefon, który miałam dokładnie od marca 2023, kiedy to wszedł do znaku Ryb. I nie za bardzo chce wesprzeć proces wgrywania starego w nowe. Work in progress.

A Wy, widzicie dominujące tematy, które wyświetlały Wam się na przestrzeni ostatnich trzech lat?

Z miłością,
Kasia ♡
www.kasiamiko.com

🌿 🙌🏼 Z kim się widzę za kilka tygodni na czułym wmasowywaniu lata w najgłębsze zakamarki serca? Zapraszam do zapisów ♡ww...
25/07/2025

🌿 🙌🏼 Z kim się widzę za kilka tygodni na czułym wmasowywaniu lata w najgłębsze zakamarki serca? Zapraszam do zapisów ♡
www.kasiamiko.com

🌿 Kochane, brak mi słów by wyrazić wdzięczność i poruszenie wobec spotkań ostatnich dwóch miesięcy w Polsce. Podróżowani...
30/06/2025

🌿 Kochane, brak mi słów by wyrazić wdzięczność i poruszenie wobec spotkań ostatnich dwóch miesięcy w Polsce. Podróżowanie z Wami przez krainy kobiecego świata jest dla mnie najpiękniejszą modlitwą, ceremonią afirmacji życia, alchemiczną przemianą. Zanurzeniem w świątyni.

Przychodzicie do mnie na wielkim zaufaniu, otwierając serca, oddając swoje ciała i umysły mojej asyście... Chcę żebyście wiedziały, że Wasze zaufanie jest dla mnie największą świętością, i że ja też totalnie puszczam kontrolę by powierzyć się prowadzeniu kiedy o ustalonej porze otwieram przed Wami drzwi. Obie spotykamy się wtedy z Wielkim Nieznanym - nieskończonym źródłem potencjału i transfomacji. To właśnie zaufanie pozwala by zadziało się uwolnienie.

Te momenty kiedy razem z Wami napełniam się łzami, bo wgląd, który się pojawił, przypływa z rzeki prawdy, znacznie głębszej niż nasze zsynchronizowane obecnością i intencją oddechy...

Te momenty kiedy wydaje mi się, że mogłam dać z siebie więcej, a później dostaję wiadomość, że ta sesja kompletnie coś dla Was przemieniła...

Chociaż sesje combo mentoringu z masażem narodziły się już kilka lat temu, w pewnym sensie nadal czuję się początkująca, ale Wasze wrażenia wciąż potwierdzają mi by ufać temu początkowi.

Umiem cieszyć się życiem, świat zachwyca mnie często i czule... a jednak kiedy spotykamy się na sesje, pojawia się w moim sercu szczególny rodzaj poruszenia, bo wiem, że za chwilę wydarzy się coś pięknego, coś ważnego, że te 2.5 godziny zmienią nas obie.

Wybrała mnie taka ścieżka, technicznie - pomiędzy. To, co dla mnie jest pomiędzy technikami, etykietami - dla kobiecości zdaje się być domem, wolnością. Woda bezoporowo wlewa się pomiędzy szczeliny skały, mniszki miękko wrastają w spękany beton... Spomiędzy chmur prześwituje słońce.

"Pomiędzy" jest przestrzenią mocy.

Niech nas odżywia, niech nas prowadzi.
Niech nas czule przemienia w Odważne Kwiaty.
Bezkompromisowo rozpościerające płatki ku pełni. Niech nas przywraca naszej prawdziwej naturze.

Będę jeszcze pisać, a tymczasem zanurzam się w ostatnie dni w Polsce z bliskimi.

➡️ Jestem dostępna na sesje mentoringu online od 10.07 🪷💻🪷 Do tego czasu podam też przybliżone terminy kolejnych spotkań ⬅️

Z miłością,
Kasia ♡
www.kasiamiko.com

🌿 Kochane, od środy do niedzieli jestem na vipassanie i nie będzie ze mną kontaktu.Na sesje w Polanicy jestem dostępna d...
02/06/2025

🌿 Kochane, od środy do niedzieli jestem na vipassanie i nie będzie ze mną kontaktu.

Na sesje w Polanicy jestem dostępna do 20go czerwca, zostały mi pojedyncze terminy na 12,13,17,18 czerwca. Zapraszam do zapisów.
Z dobrych wiadomości - planuję przyjechać też w drugiej połowie sierpnia. Tymczasem tulę i dziękuję za wspaniałe spotkania w maju.

Jeśli pragniesz coś uwolnić, uwolnij już dzisiaj.
Jeśli chcesz coś uzdrowić, jutro znów będzie za wcześnie, za to pojutrze - może być za późno.
Jeśli kochasz, to kochaj czule, kochaj miękko, najpierw siebie.
Jeśli czekasz na lepsze życie, to przypomnij sobie, że życie się stwarza nie wyczekuje.
Jeśli pełnia brzmi jak wygórowane życzenie, wiedz, że ona jest twoją naturą.
Jeśli wątpisz w siebie, wejdź do ogrodu, niech kwiaty uczą cię zaufania.
Jeśli boisz się zmiany, spójrz w lustro, zmiana jest nieunikniona, pomóż nowemu się stać.
Jeśli myślisz, że gdzieś utknąłeś, to pamiętaj, dopóki żyjesz, jesteś w podróży.
Jeśli straciłeś sens, to nie szukaj za daleko - żyć i umrzeć bez żalu to najpiękniejszy cel.

Z miłością,
Kasia ♡

🌿 Żegnaj Kochana, leć wolna, leć w najpiękniejszych dźwiękach ♡
01/06/2025

🌿 Żegnaj Kochana, leć wolna, leć w najpiękniejszych dźwiękach ♡

Adres

Polanica-Zdrój

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy BLOOM with Kasia Miko umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do BLOOM with Kasia Miko:

Udostępnij