Kącik Ajurwedy

Kącik Ajurwedy Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Kącik Ajurwedy, Witryna poświęcona zdrowiu i dobremu samopoczuciu, Poznan.

"KĄCIK AJURWEDY" to właściwie trójkącik:
Oczyszczanie - Odchudzanie -Odżywianie .. i na dokładkę Menopauza

Moje hasło przewodnie:
"WEŹ ZDROWIE W SWOJE RĘCE"

Używaj i korzystaj z Ajurwedy,
A NIE TYLKO JĄ ZNAJ!

24/08/2026

Lidka wróciła.

Była ze mną na Panchakarmie w zeszłym roku. Efekty były dla niej na tyle znaczące, że w tym roku postanowiła wrócić do kliniki i kontynuować to, co zaczęła.

Lidka zmaga się z alergiami od 16. roku życia. Przez lata przybierały różne formy i momentami były tak silne, że utrudniały jej normalne funkcjonowanie.
Na alergii często się nie kończyło – kiedy zaczynał się sezon i organizm mocno reagował na alergeny, zaraz potem przychodziła infekcja.
I tak przez lata: alergia, osłabienie, choroba, leczenie.
Bywały okresy, kiedy bez sterydów trudno było jej funkcjonować.

Dlatego tak ważne jest to, co powiedziała mi teraz: ostatni sezon jesienno-wiosenny był pierwszym od wielu lat, kiedy Lidka nie chorowała.
Ani razu. I przeszła go bez sterydów.

Zmienia się też jej codzienne życie.
Produkty, które wcześniej stanowiły problem, stopniowo wracają do jej diety.
Może jeść coraz więcej rzeczy, ma więcej energii, dobry humor, a po mocniejsze środki sięga już tylko w wyjątkowych sytuacjach, np. przy bardzo intensywnym pyleniu traw.

Czy alergia zniknęła?
Nie.
Ale organizm Lidki funkcjonuje dzisiaj inaczej niż wcześniej. I właśnie dlatego wróciła – żeby kontynuować coś, po czym sama zobaczyła tak dużą zmianę.

Lidka nie jest pierwszą osobą, u której podczas ajurwedyjskiego oczyszczania obserwuję zmianę w sposobie reagowania organizmu na to, co wcześniej było dla niego dużym obciążeniem.

Panchakarma ani ajurwedyjskie oczyszczanie nie jest „detoksem na weekend”.
To proces wymagający czasu, przygotowania i indywidualnego podejścia.

A jeśli historia Lidki skłania Cię do myślenia o własnym organizmie, chcesz dla siebie coś zrobić – trwają zapisy na jesienne oczyszczanie wątroby w Jemiołowie i online.

Zapraszam
https://kacikajurwedy.pl/oczyszczanie

20/08/2026

Zbyszek od dawna ma nadciśnienie i znacznie podwyższony cholesterol.

To nie była jego pierwsza Panchakarma – regularnie się oczyszcza właśnie dlatego, że chce dbać o swoje serce, naczynia i wątrobę, zanim organizm zacznie wysyłać znacznie poważniejsze sygnały.

Tym razem doktor zrezygnował z Virechany, ponieważ Zbyszek przeszedł ją już w marcu podczas oczyszczania w Kąciku.
Postawił przede wszystkim na odpowiednio dobraną terapię Vasti, połączoną oczywiście z dietą, zabiegami, odpoczynkiem i wyciszeniem organizmu.

Dzień przed powrotem do Polski Zbyszek odebrał wyniki badań i sam był zaskoczony tym co zobaczył.
W niespełna miesiąc parametry, z którymi przyjechał, znacząco się poprawiły.
Cudownie było widzieć na jego twarzy tyle szczęścia.

I właśnie takie historie pokazują mi, jak ogromne znaczenie ma całość – nie jeden zabieg, jedno zioło czy jedna rzecz, którą nagle zaczynamy robić, ale odpowiednio dobrana terapia, dieta, odpoczynek, wyciszenie i czas, który dajemy organizmowi na regenerację.

A Zbyszek? Posłuchajcie po prostu, co sam mówi po swojej kolejnej Panchakarmie.

I zobaczcie jak wygląda… 🤔 On nie ma 30 lat.

Teraz najważniejsze będzie utrzymanie tego, co udało się osiągnąć podczas tych kilku tygodni.
Bo oczyszczanie nie jest czymś, co robimy raz i mamy spokój na całe życie.
Zbyszek wraca do niego regularnie właśnie dlatego, że chce świadomie dbać o swoje serce, wątrobę i metabolizm, zanim organizm zacznie mocniej upominać się o uwagę.

I właśnie dlatego po powrocie z Himalajów robimy porządki z tymi, którzy w Himalajach nie byli.

W październiku spotykamy się w Jemiołowie na oczyszczaniu wątroby prowadzonym przeze mnie, oczywiście zgodnie z protokołem Panchakarmy.

To oczywiście nie jest miesięczna Panchakarma w Indiach, ale jest możliwość, żeby na kilka dni zatrzymać się, odciążyć organizm i zrobić dla siebie coś więcej niż kolejny „detoks” znaleziony w internecie.

Jeśli czujesz, że Twój organizm też tego potrzebuje – zapraszam.

https://kacikajurwedy.pl/oczyszczanie

#

19/08/2026

Beata z natury nie jest osobą, która potrafi usiedzieć w miejscu.

Jest energiczna, aktywna, chce żyć, ruszać się, robić rzeczy, które sprawiają jej przyjemność. Tym trudniej było jej zaakceptować ograniczenia, które od prawie 20 lat nakłada na nią reumatoidalne zapalenie stawów.

Od czterech lat próbuje wprowadzić swoją chorobę w remisję. Na co dzień zdarzało się, że bez środków przeciwbólowych trudno było jej normalnie funkcjonować, bo ból i sztywność stawów potrafiły sprawić, że nawet zwykły ruch stawał się problemem.

I właśnie dlatego zdecydowała się przyjechać z nami tutaj, w Himalaje, i przejść Panchakarmę.

Jej terapia od początku była przez doktora bardzo uważnie przygotowywana, bo RZS jest chorobą, która wymaga szczególnego podejścia. Z jednej strony organizm potrzebuje delikatności, z drugiej – w odpowiednim momencie również zdecydowanego działania.

Nie było więc jednego gotowego schematu. Powstał protokół uszyty dokładnie pod Beatę, a doktor na bieżąco obserwował jej reakcje i dostosowywał kolejne etapy.

Jednym z najważniejszych założeń było systematyczne usuwanie tego, co Ajurweda określa jako Ama, również z obszaru stawów.
W terapii znalazły się odpowiednio dobrane zioła, specjalnie zaplanowana seria Vasti, a równolegle intensywna praca ze stawami między innymi za pomocą ziołowego masażu powder bolus, czyli masażu gorącymi sakiewkami wypełnionymi odpowiednio dobranymi sproszkowanymi ziołami.

Do tego dochodziło wiele terapii wspomagających, dobieranych w zależności od tego, jak danego dnia reagował jej organizm.

Nie będę jednak opowiadała Wam, jakie są efekty tej terapii.
Posłuchajcie Beaty.

Nasza himalajska ekipa jest już w drodze do domu, ale na kolejną Panchakarmę trzeba mieć prawie miesiąc i wiem, że nie każdy może sobie na to pozwolić.
Dlatego jesienią część tej pracy przenosimy z Himalajów do Jemiołowa.

W październiku zaczynamy kolejne oczyszczanie wątroby prowadzone zgodnie z protokołem Panchakarmy.
Jeśli czujesz, że to może być moment również dla Ciebie – zapraszam.

https://kacikajurwedy.pl/oczyszczan

No i polecieli…Jestem sama w Himalajach. Greg odwiózł ekipę do Delhi na samolot i dzisiaj do mnie wraca. Mamy jeszcze tr...
19/08/2026

No i polecieli…
Jestem sama w Himalajach.
Greg odwiózł ekipę do Delhi na samolot i dzisiaj do mnie wraca.

Mamy jeszcze trochę swoich zabiegów, a ja będę pracowała nad nowym, dużym projektem, który od zeszłego roku przygotowuję razem z moim Doktorem.
…ale teraz nie o tym.

Oglądam nasze wspólne zdjęcia, te pierwsze - jeszcze z lotniska, nagrania, które wrzucałam Wam przez ostatnie tygodnie i te przedwczorajsze, pełne wzruszenia, szczerych wyznań i podsumowań…

Ta grupa była zupełnie inna niż w zeszłym roku.

Tym razem na Panchakarmę przyjechały z nami przede wszystkim osoby, które od lat zmagają się z poważnymi problemami zdrowotnymi.
Dla mnie możliwość uczestniczenia w ich terapii była niezwykłą lekcją, ale też ogromnym dowodem zaufania – pozwolili mi przecież uczestniczyć w czymś bardzo osobistym - w swoim procesie zdrowienia.

Być pacjentem, w dodatku właściwie zdrowym, to jedno, ale asystować w uzdrawianiu innych, obserwować ich każdego dnia, rozmawiać z doktorem, poznawać jego tok myślenia, wymieniać z nim poglądy i uczestniczyć w podejmowaniu decyzji – to zupełnie coś innego.

Nie wiem nawet, jak nazwać to, co czuję i jak bardzo jestem za to wdzięczna.

Cztery lata temu coś pchało mnie właśnie tutaj. Wiedziałam, że w tym miejscu znajdę odpowiedź na pytanie, dlaczego Ajurweda pojawiła się na mojej drodze.

Oglądam przedwczorajsze nagrania i łza kręci mi się w oku. I nie dlatego, że słyszę: „Agnieszka dbała o nas jak lwica” czy „załatwiała rzeczy niemożliwe”, chociaż oczywiście jest mi miło, że dostrzegli to, jak bardzo mi na nich zależało.

Kiedy do mnie mówili zobaczyłam w ich oczach coś bardzo ważnego – szczęście, motywację do dalszej zmiany i nadzieję, że życie, które chcieliby prowadzić, znowu może być możliwe.

Nigdy nie zapomnę słów jednej z naszych panchakarmowych dziewczyn, która powiedziała doktorowi:
„Zwróciłeś mi moje życie. Zwróciłeś mi mnie.”

Panchakarma to nie jest prosta terapia.
Oczyszczanie nie przebiega tutaj tylko na poziomie ciała, ale również umysłu i tych głębszych warstw, do których na co dzień, nie zawsze mamy dostęp.
Sama tego doświadczyłam i od czterech lat obserwuję tutaj, jak doświadczają tego inni uczestnicy.
Widzę też, co dzieje się z ludźmi, którzy decydują się na prowadzone przeze mnie oczyszczanie wątroby.

Pan Doktor powiedział mi kiedyś, że najtrudniejsze w jego pracy jest to, że ludzie, chociaż decydują się przyjechać do jego kliniki w Himalajach, wydają na to pieniądze i świadomie wchodzą w cały ten proces, tak naprawdę na początku wcale w niego nie wierzą.

Nie ufają mu też do końca jako lekarzowi, podważają, sprawdzają, pytają ChatGPT, szukają potwierdzenia, że to, co robi, jest właściwe, że coś się poprawi, że coś się zmieni.

Tym razem niektórzy uczestnicy zrobili sobie na sam koniec szczegółowe badania krwi i kiedy pojawiły się wyniki nie było już za bardzo z czym dyskutować.

Bo kiedy widzisz, że w ciągu 24 dni Twój cholesterol całkowity spada o 100 jednostek, to chyba nie trzeba nic dodawać.

Nie trzeba nic dodawać, kiedy kobieta od lat walcząca z otyłością zrzuca 8 kilogramów, chociaż doktor nie zalecił jej żadnej diety, wręcz przeciwnie – „jedz i bierz dokładki”, ale…

Nie trzeba nic dodawać, kiedy kobieta chorująca od kilkunastu lat na zaawansowane reumatoidalne zapalenie stawów chodzi po całkiem stromych himalajskich górkach, nie zażywa środków przeciwbólowych, bez których wcześniej nie mogła funkcjonować, i „tańczy" nadgarstkami, które były zesztywniałe i nieruchome.

Tych dowodów na to, co zadziało się przez te 24 dni, jest więcej, bo właściwie każdy z uczestników doświadczył czegoś niezwykłego.
I żeby wiedzieć, czuć co wydarzyło się z ich organizmami nie są potrzebne tutaj, żadne standaryzowane badania naukowe.

Wszyscy są tutaj żywym przykładem tego, że chociaż holistyczne podejście do zdrowia może być trudne do zbadania, może nie dawać się łatwo zamknąć w ramach klasycznych badań naukowych, to mimo to, może być efektywne.

Podsumowując, w naszej himalajskiej Panchakarmie wzięło udział 9 uczestników, którzy spędzili w klinice 24 dni.
Łącznie w tym czasie odbyły się 653 zabiegi, w tym 168 masaży Abhyanga, 39 Udvartana i 113 olejowych Vasti.

Wszystkiego nie da się wymienić, ale każdy przeszedł też serię zabiegów odmładzających i regenerujących: na oczy - Akshi Tarpana, na serce - Hridaya Vasti, na uszy - Karna Purna i na nos - Nasyam.

W przyszłym roku znowu tutaj przyjedziemy, bo Panchakarma stała się naszą letnią rutyną. Wiemy już, że nie będziemy sami.

Po tym, czego znów mogliśmy tutaj doświadczyć i co przez te 24 dni miałam okazję obserwować z bliska, jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że to co robimy w Polsce ma sens.

Ludzie potrzebują regularnego oczyszczania

Dlatego w październiku, jak zawsze o tej porze roku, spotkamy się podczas ajurwedyjskiego oczyszczania wątroby, które prowadzę zgodnie z protokołem Panchakarmy.

Dla tych wszystkich, którzy czują, że chcieliby – cytując tutaj jedną z uczestniczek „podziękować swojemu organizmowi za to wszystko co zrobił dla nich do tej pory”, ale na 24 dni w Indiach na razie nie mogą sobie pozwolić, zapraszam do Jemiołowa.

https://kacikajurwedy.pl/oczyszczanie

Na zdjęciu brakuje naszej Lidzi.🥹

14/08/2026

Po co Ajurweda wlewa ciepły olej do uszu?

Ten zabieg nazywa się Karna Purna lub Karnapurana i jest jedną z ajurwedyjskich terapii uszu.

Do przewodu słuchowego powoli wlewa się ciepły olej leczniczy, aż zostanie nim wypełniony. Olej pozostaje w uchu przez określony czas, następnie jest usuwany i zabieg wykonuje się na drugim uchu.

I nie chodzi tutaj wyłącznie o „nawilżenie ucha”.

Ciepły olej natłuszcza suchą skórę przewodu słuchowego i zmiękcza zalegającą woskowinę. Dlatego Karna Purna bywa stosowana przy nadmiernej suchości, swędzeniu czy tendencji do gromadzenia twardej woskowiny.

W tradycyjnej Ajurwedzie zastosowanie jest jednak znacznie szersze. Karna Purna jest stosowana również przy szumach i dzwonieniu w uszach, nadwrażliwości na dźwięki, niektórych rodzajach bólu ucha oraz zaburzeniach słuchu, zależnie od ich przyczyny.

Uszy są w Ajurwedzie silnie związane z Vata dosha, dlatego zabieg wykorzystuje się szczególnie wtedy, kiedy pojawiają się cechy Vaty: suchość, nadwrażliwość, nieregularność czy różnego rodzaju nieprzyjemne odczucia w obrębie ucha.

I ważny jest rodzaj oleju. To nie zawsze jest po prostu olej sezamowy. W terapii wykorzystuje się specjalne taila dobrane do problemu pacjenta, np. Bilva Taila czy Kshara Taila.

Karna Purna nie jest jednak zabiegiem, który robiłabym samodzielnie przy każdym problemie z uchem. Infekcja, wyciek z ucha, perforacja błony bębenkowej czy ostry ból wymagają najpierw diagnostyki laryngologicznej.

Bo w Ajurwedzie zawsze chodzi o to, żeby wiedzieć komu, jaki olej, kiedy i po co.

12/08/2026

W upały zdejmij buty i chodź po trawie. 🌿

Najlepiej wcześnie rano, kiedy trawa jest jeszcze chłodna i mokra od rosy.

Ajurweda latem szuka wszystkiego, co ma właściwości przeciwne do gorącej, ostrej Pitty. Chłodna ziemia, wilgoć i poranna rosa dają stopom bardzo prosty kontakt z tymi właśnie jakościami — jak chłód, wilgoć i spokój.

I nie chodzi tylko o ajurwedyjską teorię. Stopy mają bogate ukrwienie, a chodzenie po chłodnej, wilgotnej powierzchni rzeczywiście zwiększa oddawanie ciepła przez przewodzenie. Dlatego chłodna trawa może dawać bardzo szybkie i przyjemne odczucie ochłodzenia całego ciała.

W Ajurwedzie stopy są zresztą traktowane bardzo poważnie. Pāda mają szczególne znaczenie w codziennej pielęgnacji, a działanie poprzez stopy wykorzystuje się również do uspokajania i równoważenia organizmu.

Dlatego w gorące lato, jeśli masz możliwość, rano zamiast od razu wkładać buty, przejdź się kilka minut boso po trawie.

Proste.
Nic nie kosztuje.
A ciało bardzo szybko powie Ci, dlaczego warto.
Robisz to czasem?

11/08/2026

A może czas zamienić szczoteczkę do zębów na… gałązkę? 😁🌿

W Indiach nikogo nie dziwi widok człowieka, który rano stoi przed domem i żuje gałązkę Neem.
Jej końcówka po rozgryzieniu zamienia się w coś w rodzaju naturalnej szczoteczki, którą czyści się zęby i masuje dziąsła.

I to nie jest tylko stary zwyczaj.
Neem ma właściwości przeciwbakteryjne i przeciwzapalne, a badania preparatów z Neem pokazują ich korzystny wpływ na płytkę nazębną i stan dziąseł.

Być może to jeden z powodów, dla których spotyka się tutaj starszych ludzi, którzy przez całe życie używali takich gałązek i nadal mają własne zęby.

Oczywiście nie jest to zasługa samego Neem — ogromne znaczenie ma również dieta i codzienna higiena.

Ale Neem, czyli ajurwedyjska Nimba, potrafi znacznie więcej - dlatego jej liście znajdziesz w kącikowym logo.

To jedna z najbardziej cenionych roślin Ajurwedy — gorzka, chłodząca, szczególnie związana z równoważeniem Pitty i Kaphy.

🌿 olej Neem stosuje się przede wszystkim do skóry i skóry głowy — przy podrażnieniach, swędzeniu i różnych problemach skórnych, np grzybicy.

🌿 Neem w tabletkach tradycyjnie stosuje się m.in. dla wsparcia skóry, przy trądziku, egzemach, czyrakach czy łudzczycy, po prostu przy nadmiarze Pitty i Kaphy. Wykorzystuje się go również w terapiach antypasożytniczej.

Oczywiście nie jest to zioło, które brałabym bez powodu „na zdrowie”.
Jest mocno gorzkie, chłodzące i wysuszające, więc nie każdemu będzie służyło.

A gałązkę?
Spróbowałabyś zamiast swojej szczoteczki? 😁

Lubię nasze himalajskie życie…Jeszcze przed piątą słyszę pierwsze ptaki. Najpierw pojedyncze, trochę nieśmiałe świergota...
10/08/2026

Lubię nasze himalajskie życie…

Jeszcze przed piątą słyszę pierwsze ptaki. Najpierw pojedyncze, trochę nieśmiałe świergotanie, potem dołączają kolejne i dosłownie konkurują ze sobą, który z nich jest głośniejszy.

Po piątej zaczyna swój koncert ten, na którego od kilku dni poluję z aparatem. Dźwiękiem trochę przypomina naszą sójkę, tylko jakoś ładniej skrzeczy. Ma piękny, długi ogon i kolorową główkę, ale jest niesamowicie czujny. Wystarczy najmniejszy ruch i już go nie ma.

Na razie więc zamiast zdjęcia mam w głowie jego głos.

Przed szóstą wychodzi na zewnątrz nasz sąsiad z Tybetu mieszkający piętro niżej. To on każdego ranka jako pierwszy zabiera się za swoją poranną higienę jamy ustnej.

Kiedyś te wszystkie odgłosy płukania, oczyszczania gardła i wypluwania strasznie mnie brzydziły. Dzisiaj są już tak bardzo częścią naszego himalajskiego poranka, że kiedy ich nie słyszę, mam powody do zmartwienia, czy z sąsiadem wszystko w porządku.

O siódmej czas na religijne rytuały Ashoka, Guruji, u którego mieszkamy, a właściwie u jego córek. Nie ma tutaj poranka ani wieczoru bez jego pudży, dzwonków i dźwięku muszli.

Kiedy kończy, wiemy, że nadszedł czas na śniadanie. Idziemy z Gregiem do kliniki albo, jeśli jesteśmy już po zabiegach, do którejś z naszych knajpek, gdzie przygotują nam coś na świeżo.
I właściwie tak wygląda tutaj cały dzień.

Wszystko ma swój porządek, swój czas i swoją kolejność.

Dni wydają się podobne do siebie, ale wcale takie nie są.
Ta przewidywalność nie odbiera im życia i atrakcyjności. Przeciwnie. Daje jakieś niezwykłe poczucie spokoju i bezpieczeństwa.

Kiedy byłam młodsza, nie znosiłam rutyny.
Nudziła mnie. Chciałam spontaniczności, zmian, emocji, ciągle nowych doświadczeń. Tyle że te wszystkie „uniesienia”, których tak szukałam, potrafiły mnie również potwornie wyczerpywać.

Dzisiaj powiedziałabym o sobie z tamtego czasu językiem Ajurwedy: miałam podniesioną Vatę, która nieustannie rozdmuchiwała ogień mojej Pitty. Więcej pomysłów, więcej działania, więcej bodźców, więcej planów. I oczywiście jeszcze więcej Vaty.

Dopiero z czasem zrozumiałam coś, o czym Ajurweda mówi od tysięcy lat - organizm kocha rytm.

Dinacharya, czyli ajurwedyjski porządek dnia, nie jest zbiorem wymyślnych rytuałów dla ludzi, którzy mają rano czas na czyszczenie języka, olejowanie ciała i picie ciepłej wody.
To naprawdę jeden z fundamentów leczenia.

Bo nasze ciało naprawdę chce wiedzieć, kiedy będzie jadło, kiedy będzie pracowało, kiedy dostanie światło, kiedy ruch, kiedy odpoczynek i kiedy wreszcie pozwolimy mu spać.
I są sytuacje, w których bez uporządkowania tych rzeczy trudno oczekiwać efektów terapii. Można podawać zioła osobie, która codziennie zasypia o innej porze.

Leczyć Agni u kogoś, kto raz je obiad o 13.00, a następnego dnia o 18.00.
Uspokajać Vatę u człowieka, którego każdy dzień wygląda inaczej.
Próbować przywrócić równowagę organizmowi w chorobie przewlekłej czy autoimmunologicznej, podczas gdy jego rytm dobowy pozostaje kompletnie rozregulowany.
Czasami kolejne zioło nie jest tym, czego najbardziej potrzebuje pacjent.

On potrzebuje powtarzalności.

Nie oznacza to oczywiście, że Dinacharya leczy choroby autoimmunologiczne, ale bardzo trudno przywracać organizmowi równowagę, jeśli każdego dnia zmieniamy zasady, według których ma funkcjonować.

Od lat wiem już, jak będzie wyglądał mój wieczór.

Chociaż w domu właściwie tego nie robimy, tutaj w Himalajach obejrzymy z Gregiem jakiś dobry film — ostatnio obejrzeliśmy Frankensteina — albo posłuchamy wykładów doktora.

Po 21.00 zgasimy światło i zaczniemy przygotowywać się do snu.
O 21.30 mój telefon wyda dźwięk, który oboje uwielbiamy. Ustawiłam go właśnie po to, żeby przypominał nam: koniec dnia, pora spać, chociaż i tak to wiemy.

Następnego dnia przed piątą znowu obudzą mnie pierwsze ptaki, potem włączy się indyjska „sójka”…
I wszystko zacznie się od początku.

Kiedyś pomyślałabym, że to strasznie nudne życie.
Ale dzisiaj wiem, że właśnie tego rytmu, tego spokoju i powtarzalności - chociaż tak często przed nimi uciekamy – nasze ciało najbardziej potrzebuje.

W jakim teamie jesteś - nuda czy sponatan?

09/08/2026

Oczyściłam sobie oczy. Nie uwierzysz, co z nich wyszło. 👀

To, co widzicie na wacikach na końcu filmu, pojawiło się po całym zabiegu Netra Tarpana, nazywanym również Akshi Tarpana.

Najpierw oczy są dokładnie przemywane przygotowanym do tego celu naparem z Triphali. Dopiero potem zaczyna się właściwa Tarpana.

Wokół oczu tworzy się szczelne „okulary” z ciasta, które wypełnia się ciepłym medycznym ghee – bardzo często stosuje się Triphala Ghritam.
Oczy zanurzone są w ghee, a podczas zabiegu otwiera się je, zamyka, mruga i wykonuje określone ruchy gałkami ocznymi.

W Ajurwedzie jest to przede wszystkim terapia odżywiająca i regenerująca oczy. Stosuje się ją m.in. przy suchości, pieczeniu, zmęczeniu i przeciążeniu oczu oraz jako wsparcie ich prawidłowego funkcjonowania.

Ale na tym zabieg się nie kończy.
Po zdjęciu ghee oczy potrzebują całkowitego odpoczynku od światła.
U mnie oznaczało to około 40 minut leżenia w ciemności z zamkniętymi oczami i wacikami położonymi na powiekach.

Kiedy terapeuta zdjął waciki, zobaczyłam TO – a dzień wcześniej było gorzej, bo to już moja druga Trapana - robi się ją seriach. 😳

Po zabiegu oczy nadal traktuje się bardzo delikatnie – bez telefonu, telewizora i komputera, bez ostrego światła, a wychodząc na zewnątrz chroni się je ciemnymi okularami.

To naprawdę niezwykłe doświadczenie.
Nie będę ściemniała, to nie jest najmilszy zabieg ajurwedyjski, ale ja ze względu na moją pracę bardzo go potrzebuję.

Doświadczą go również ludzie z naszej panchakarmowej grupy w ramach zabiegów Rasayana – czyli zabiegów odmładzających.
Na razie są trochę przerażeni.

A Ty odważyłabyś się otworzyć oczy zanurzone w ciepłym ghee? 👀

04/08/2026

Tak przygotowuję warzywa i owoce zanim trafią na nasz stół. 🌿

Nawet jeśli kupujesz je od zaufanego rolnika albo zbierasz z własnego ogródka, na ich powierzchni mogą znajdować się resztki ziemi, bakterii, pyłu, zanieczyszczeń z powietrza czy pozostałości środków stosowanych podczas uprawy lub transportu.

Ja od lat stosuję bardzo prosty sposób.

Do miski z 2–3 litrami wody dodaję:
🥄 1 łyżeczkę kurkumy,
🧂 ½ łyżeczki soli.

Zostawiam w niej warzywa i owoce na około 15 minut, a następnie dokładnie płuczę pod bieżącą wodą.

Dlaczego właśnie kurkuma?

Od tysięcy lat jest ceniona w Ajurwedzie nie tylko jako przyprawa, ale również ze względu na swoje właściwości wspierające higienę i ochronę żywności. Współczesne badania również pokazują, że kurkumina wykazuje działanie przeciwbakteryjne i przeciwutleniające. Dodatek soli pomaga natomiast usunąć część zanieczyszczeń oraz niektórych pozostałości znajdujących się na powierzchni warzyw i owoców.

Czy ten sposób usunie wszystko? Oczywiście nie.

Ale jeśli w prosty i tani sposób możesz lepiej przygotować produkty, które codziennie jesz Ty i Twoja rodzina, to moim zdaniem warto poświęcić na to te kilkanaście minut.

A Ty masz swój sprawdzony sposób na mycie warzyw i owoców? Chętnie poznam go w komentarzu. ❤️

Adres

Poznan
61-160

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 16:00
Wtorek 08:00 - 16:00
Środa 08:00 - 16:00
Czwartek 08:00 - 16:00
Piątek 08:00 - 16:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kącik Ajurwedy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Kącik Ajurwedy:

Skróty

Udostępnij