27/05/2026
Lekcje miłości…
Czy miłości można nauczyć się w idealnych warunkach, kiedy wszyscy są piękni, młodzi i zdrowi? Czy może trzeba przejść przez wielki kryzys, żeby dać jej prawdziwe świadectwo?
Od kilku miesięcy pracuję w klinice, w której wspiera się leczenie chorób przewlekłych. Uczę się tutaj życia i miłości.
Sytuacje, w których ludzie mierzą się z najcięższymi chorobami, zmuszają nas do najgłębszych przemyśleń. Codziennie porusza mnie to, jak członkowie rodzin walczą o swoich najbliższych do ostatnich dni. Dają im miłość i wsparcie – biorą pod rękę, prowadzą na salę zabiegową... Widzę synów, którzy czule okrywają kocykiem schorowane mamy, żeby choć trochę złagodzić ich cierpienie. Inni podporządkowują cały swój kalendarz pod plan terapii bliskiej osoby. Mąż zwalnia się z pracy tylko po to, aby odebrać żonę, która ma światłowstręt połączony z migreną i nie może sama wrócić do domu.
Tymczasem obok tego piękna są też ludzie, którzy są dla siebie tak bardzo nieżyczliwi. Czasem klientki mówią mi: „Mąż nigdy nie podał mi szklanki herbaty. Kiedy jestem chora, muszę zadbać o siebie sama”.
Kiedyś usłyszałam zdanie: „Nie możesz żyć w pełni, jeśli boisz się śmierci”. Myślę, że ta myśl połączyła mnie z kliniką. Moją intencją jest oswojenie się ze śmiercią, aby móc bardziej docenić wartość życia i nauczyć się ŻYĆ w pełni i prowadzić tą ścieżką moich podopiecznych.
Ten proces jest trudny i wymagający. Jako osoba wysokowrażliwa i empatyczna, czasami płaczę po kątach, bo po ludzku nie radzę sobie z emocjami. Dotychczas pracowałam głównie z klientami, którzy byli zdrowi fizycznie – dolegały im kwestie natury emocjonalnej. Mierzenie się na co dzień z chorobami onkologicznymi to zupełnie inna bajka.
Na całe szczęście bardzo wielu osobom udaje się pomóc. Ale nie wszystkim…
I wtedy nasuwają mi się pytania:
✨Czym tak naprawdę jest miłość?
✨Komu w tym wszystkim udaje się wyzdrowieć?
✨I co – w obliczu tej kruchości – jest prawdziwą esencją naszego życia?
Każdą relację z drugą osobą budujemy na bazie relacji z samym sobą. Najwięcej otrzymują ci, którzy potrafią kochać siebie i innych.
Nie traćmy czasu na fochy, kłótnie, obwinianie, roztrząsanie przeszłości i na to, by mieć „rację”.
Życzę nam, abyśmy odnaleźli to, swoją esencję życia, i aby te rzeczy były najważniejsze w codzienności a nie w obliczu zagrożenia.
Pozdrawiam,
P. ❤️