27/08/2026
Przez ostatnie dwa tygodnie na część wiadomości odpowiadałam z opóźnieniem. Przepraszam – byłam bardzo zajęta. ☀️⭐
W tym czasie:
– podziwiałam słońce – wschodzące, zachodzące i w pełnej krasie;
– skakałam do wody – na nogi, główkę (moja córka wciąż mnie tego uczy, jak dotąd bez spektakularnych sukcesów) i na bombę – to mój ulubiony styl;
– zachwycałam się wszechobecną naturą i ciszą;
– grałam w planszówki, karty i gry terenowe;
– zmywałam naczynia ręcznie;
– wąchałam głowy i skórę moich dzieci, słuchając przy tym, że to „obciachowe” i że mam natychmiast przestać;
– odpowiadałam na ich niezliczone pytania o świat;
– czytałam i pisałam;
– opalałam się;
– gotowałam;
– jadłam bez pośpiechu;
– spałam i budziłam się bez budzika.
I nie, nie wszystko z tej listy było dla mnie łatwe i przyjemne. Ja sama wciąż uczę się odpoczywać; być tu i teraz, zamiast wciąż wybiegać myślami do tego, co jeszcze powinnam zrobić.
Ale jeśli czegoś nauczyła mnie moja praca, to właśnie tego, że życie dzieje się teraz.
Nie później. Nie wtedy, kiedy dzieci dorosną. Nie wtedy, kiedy będziemy wystarczająco zamożni, znajdziemy idealny hotel, skończymy remont, uporamy się ze wszystkimi problemami albo wreszcie wydarzy się coś, co da nam wystarczający powód, żeby pozwolić sobie na spokój i szczęście.
Życie dzieje się również pomiędzy.
Pomiędzy pracą a urlopem.
Pomiędzy planami a ich realizacją.
Przy zmywaniu naczyń.
W drodze.
Przy stole.
W rozmowie, która odpowiada na pytanie "ile waży żuchwa walenia?" albo "czy nieskończoność jest parzysta, czy nieparzysta?".
W skoku do wody na bombę.
W niespieszności.
Bardzo będę starała się o tym pamiętać, wracając do wrześniowej rzeczywistości, która czeka za rogiem. 🌿