01/05/2026
Po diagnozie dziecka z ASD najwięcej wsparcia powinien dostać nie tylko sam mały człowiek, ale jego rodzic.
To rodzic zostaje z dzieckiem po wyjściu z gabinetu.
To rodzic jest przy poranku, ubieraniu, jedzeniu, zabawie, kąpieli, zasypianiu, kryzysie, odmowie, płaczu, napięciu i pierwszych próbach kontaktu.
Po diagnozie nie wystarczy powiedzieć:
„proszę zapisać dziecko na terapię”.
Rodzic powinien dostać realne wsparcie. Takie, które pokaże mu:
jak wspierać rozwój komunikacji w codziennych sytuacjach,
jak budować język bez ciągłego przepytywania dziecka,
jak zauważać najmniejsze próby kontaktu,
jak odpowiadać na gest, spojrzenie, dźwięk, ruch ręki,
jak uczyć dziecko proszenia, wyboru, odmawiania i komentowania,
jak rozwijać rozumienie mowy podczas zwykłego dnia,
jak bawić się tak, żeby dziecko chciało być z drugim człowiekiem,
jak nie robić wszystkiego za dziecko, ale też nie wymagać za dużo,
jak pomagać dziecku regulować emocje i napięcie,
jak wspierać samodzielność krok po kroku,
jak mówić mniej, ale bardziej sensownie,
jak tworzyć okazje do komunikacji przy jedzeniu, ubieraniu, sprzątaniu, spacerze czy zabawie,
jak rozumieć zachowanie dziecka nie jako „niegrzeczność”, ale jako informację o trudnościach, potrzebach albo przeciążeniu.
Rozwój dziecka nie dzieje się w gabinecie terapeuty.
Rodzicu, w TERAPII NIE CHODZI O TO, ŻE DZIECKO BEZ CIEBIE FUNKCJONUJE LEPIEJ.
Ps. Nawet rolka papieru toaletowego zrobi dobrą robotę 😉