09/07/2026
Przed urodzinowym spotkaniem stłukłam trzy pucharki z deserami...
Kilka lat temu zepsułoby mi to cały dzień.
A teraz❔️
Mój urodzinowy post pojawia się tydzień po urodzinach.
I myślę sobie, że to chyba najlepszy dowód na to, jak bardzo zmieniło się moje podejście do życia.
W moje urodziny miał czelność padać deszcz, a przecież tak bardzo lubię czuć słońce na swojej skórze...
1 lipca przemokliśmy do suchej nitki pod Świątynią Wang.
Zjedliśmy mocno przeciętny azjatycki obiad.
Rano wstałam wcześniej, żeby przygotować desery. A trzy pucharki stłukłam jeszcze przed spotkaniem.
Sama nawet żadnego nie zjadłam, bo chciałam zostawić je dla Przyjaciół ❤️
I wiecie co?
Ani przez chwilę nie pomyślałam, że coś poszło nie tak.
🥰 Pamiętam za to śmiech
☔️ Tańce w deszczu
⛰️ Widok gór
🧘♀️ Spokój
🌲 Zapach lasu
✨️ I to, że przez chwilę czułam się jak Robert Makłowicz, gotując z takim widokiem! :-)
To właśnie te momenty zostały ze mną. A nie stłuczone pucharki i brak słońca.
Chyba pierwszy raz tak wyraźnie poczułam, że coraz częściej wybieram obecność zamiast perfekcji.
Mam wrażenie, że właśnie to jest jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie dały mi ostatnie lata.
Na co dzień widzę to również u swoich Pacjentów.
Bardzo często odkładają życie na później.
Na moment, kiedy będzie mniej kilogramów.
Lepsza forma.
Więcej czasu.
Tylko... ŻYCIE DZIEJE SIĘ WŁAŚNIE TERAZ.
Jeśli z tych 37 lat nauczyłam się czegoś naprawdę ważnego, to właśnie tego ⬇️
🌸 Życie nie zaczyna się wtedy, gdy wszystko będzie idealne. Ono dzieje się teraz. I szkoda byłoby je przegapić przez trzy stłuczone pucharki, dodatkowe kilogramy czy przekonanie, że „jeszcze nie teraz”.
Najpiękniejsze wspomnienia bardzo rzadko są idealne. Za to bardzo często rodzą się spontanicznie. Nie da się ich zaplanować.
Trzeba po prostu dać sobie szansę, żeby je przeżyć! 💚