30/07/2026
𝐃𝐰𝐚 𝐫óż𝐧𝐞 𝐣ę𝐳𝐲𝐤𝐢 𝐦ó𝐳𝐠𝐮
---------------------------------------------
𝐊𝐨𝐫𝐚 𝐧𝐨𝐰𝐚 („myśląca”) to najmłodsza ewolucyjnie część mózgu. To nasze centrum dowodzenia, które odpowiada za analizę, nazywanie, porządkowanie, wyciąganie wniosków, rozumienie przyczyn.
Kiedy idziesz na klasyczną terapię, to właśnie Twoja kora nowa „opowiada” o tym, co Cię spotkało. Ona doskonale rozumie Twoje mechanizmy. Wie np., że boisz się odrzucenia, ponieważ ojciec zostawił Cię, gdy miałeś 5 lat.
𝐏𝐫𝐨𝐛𝐥𝐞𝐦 𝐜𝐳ę𝐬𝐭𝐨 𝐩𝐨𝐥𝐞𝐠𝐚 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐧𝐚 𝐭𝐲𝐦, ż𝐞 𝐭𝐫𝐚𝐮𝐦𝐚 𝐳𝐚𝐩𝐢𝐬𝐮𝐣𝐞 𝐬𝐢ę 𝐰 𝐨𝐛𝐬𝐳𝐚𝐫𝐚𝐜𝐡 𝐦ó𝐳𝐠𝐮, 𝐝𝐨 𝐤𝐭ó𝐫𝐲𝐜𝐡 𝐤𝐨𝐫𝐚 𝐧𝐨𝐰𝐚 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐚 𝐛𝐞𝐳𝐩𝐨ś𝐫𝐞𝐝𝐧𝐢𝐞𝐠𝐨 𝐝𝐨𝐬𝐭ę𝐩𝐮.
𝐓𝐫𝐚𝐮𝐦𝐚 𝐣𝐞𝐬𝐭 „𝐳𝐚𝐦𝐫𝐨ż𝐨𝐧𝐚” 𝐰 𝐠łę𝐛𝐨𝐤𝐢𝐜𝐡, „𝐩𝐫𝐲𝐦𝐢𝐭𝐲𝐰𝐧𝐲𝐜𝐡” 𝐬𝐭𝐫𝐮𝐤𝐭𝐮𝐫𝐚𝐜𝐡 – 𝐰 𝐦ó𝐳𝐠𝐮 𝐩𝐨𝐝𝐤𝐨𝐫𝐨𝐰𝐲𝐦 (𝐮𝐤ł𝐚𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐥𝐢𝐦𝐛𝐢𝐜𝐳𝐧𝐲𝐦 𝐢 𝐩𝐧𝐢𝐮 𝐦ó𝐳𝐠𝐮). Ten obszar to system alarmowy organizmu. On nie ma pojęcia, czym są słowa, nie zna logiki i nie ma poczucia czasu (dla niego trauma z dzieciństwa dzieje się TERAZ). Jego językiem są wyłącznie reakcje fizjologiczne, np. przyspieszone bicie serca, płytki oddech, napięcie mięśni, ścisk w żołądku, hormony stresu, odruch unikania.
Próba uleczenia głębokiej traumy za pomocą samej analitycznej rozmowy przypomina wtedy próbę wyłączenia wyjącego alarmu przeciwpożarowego poprzez czytanie mu na głos regulaminu budynku.
Alarm nie zna słów. Musisz wpisać kod fizycznie na klawiaturze.
--------------------------------------------------------------
𝐏𝐮ł𝐚𝐩𝐤𝐚 𝐢𝐧𝐭𝐞𝐥𝐞𝐤𝐭𝐮𝐚𝐥𝐢𝐳𝐚𝐜𝐣𝐢: 𝐝𝐥𝐚𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐚𝐦𝐨 𝐳𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐞𝐦 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐬𝐭𝐚𝐫𝐜𝐳𝐚?
Mózg podkorowy „nie zna słów”.
To nie znaczy, że rozmowa w terapii jest bez sensu. Chodzi o to, że część reakcji traumatycznej jest zapisana jako stan (pobudzenie, obrzydzenie, napięcie, czujność), a nie jako opowieść.
Jeśli podkorowy system alarmowy oceni jakiś bodziec (np. zapach, minę, ton głosu, dźwięk) jako zagrożenie – potrafi „zalać” korę myślącą, a w ciele automatycznie uruchomić np. przyspieszone tętno, ścisk w gardle, odrętwienie, napięcie, derealizację.
𝐖 𝐞𝐟𝐞𝐤𝐜𝐢𝐞 𝐦𝐨ż𝐞𝐬𝐳 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐳𝐞 𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞ć 𝐬𝐰𝐨𝐣ą 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢ę, 𝐚 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐨𝐜𝐳𝐞ś𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐝𝐚𝐥 𝐫𝐞𝐚𝐠𝐨𝐰𝐚ć 𝐭𝐚𝐤, 𝐣𝐚𝐤𝐛𝐲 𝐳𝐚𝐠𝐫𝐨ż𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐨 𝐬𝐢ę „𝐭𝐞𝐫𝐚𝐳”. Dlatego czasem klienci mówią:
📌„Wiem, że to irracjonalne… ale i tak panikuję.”
📌„Rozumiem, skąd to jest… ale ciało robi swoje.”
📌„Nie wiem, z czego wynika to, że czuję taką niemoc, blokadę, brak możliwości wykonania ruchu w tej dziedzinie życia.”
To typowy znak, że temat może wymagać pracy z głębokimi, nieświadomymi obszarami mózgu.
---------------------------------------------------------------
𝐖𝐲𝐣ść 𝐩𝐨𝐳𝐚 𝐬ł𝐨𝐰𝐚
Terapeuta Brainspottingu może poprowadzić Cię w takie obszary, gdzie zmiana zachodzi poprzez doświadczenie i regulację, a nie wyłącznie poprzez analizę. To zwykle obejmuje:
🍀 uważne śledzenie odczuć z ciała (napięcie, ciężar, mrowienie, skurcz, pustka),
🍀 pracę z pobudzeniem układu nerwowego (zbyt dużo / zbyt mało),
🍀 bezpieczne „bycie z tym”, co się pojawia, w dawkach możliwych do uniesienia,
🍀 domykanie reakcji obronnych, które kiedyś zostały przerwane (np. zastygnięcie, bezradność).
A to wszystko po to, aby układ nerwowy mógł „dokończyć przetwarzanie” i wreszcie znaleźć „rozwiązanie” problemu.
----------------------------------------------------------------
𝐎𝐜𝐳𝐲 𝐳𝐰𝐢𝐞𝐫𝐜𝐢𝐚𝐝ł𝐞𝐦 𝐝𝐮𝐬𝐳𝐲 :)
𝐖 𝐁𝐫𝐚𝐢𝐧𝐬𝐩𝐨𝐭𝐭𝐢𝐧𝐠𝐮 𝐮ż𝐲𝐰𝐚𝐦𝐲 𝐩𝐨𝐥𝐚 𝐰𝐢𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚 (𝐮𝐬𝐭𝐚𝐰𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐨𝐜𝐳𝐮), 𝐩𝐨𝐧𝐢𝐞𝐰𝐚ż 𝐧𝐞𝐫𝐰 𝐰𝐳𝐫𝐨𝐤𝐨𝐰𝐲 łą𝐜𝐳𝐲 𝐬𝐢ę 𝐛𝐞𝐳𝐩𝐨ś𝐫𝐞𝐝𝐧𝐢𝐨 𝐳 𝐠łę𝐛𝐨𝐤𝐢𝐦𝐢 𝐬𝐭𝐫𝐮𝐤𝐭𝐮𝐫𝐚𝐦𝐢 𝐦ó𝐳𝐠𝐮 𝐩𝐨𝐝𝐤𝐨𝐫𝐨𝐰𝐞𝐠𝐨. 𝐃𝐳𝐢ę𝐤𝐢 𝐭𝐞𝐦𝐮 𝐰𝐜𝐡𝐨𝐝𝐳𝐢𝐦𝐲 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐨 𝐝𝐨 „𝐚𝐫𝐜𝐡𝐢𝐰𝐮𝐦”, 𝐰 𝐤𝐭ó𝐫𝐲𝐦 𝐳𝐚𝐩𝐢𝐬𝐚𝐧𝐚 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐭𝐫𝐚𝐮𝐦𝐚. To moment, w którym klient przestaje opowiadać historię, a zaczyna odczuwać mikrodreszcze, zmiany temperatury, łzy, głębokie westchnienia, uwalnianie napięcia z mięśni czy zaciśniętej szczęki.
Tu zaczyna się przetwarzanie.
Tu zaczyna dziać się realna zmiana.
🍀🍀🍀
Można latami rozumieć traumę i nadal ją nosić, bo zrozumienie porządkuje historię, ale nie zawsze reguluje układ nerwowy. Uwolnienie (czy raczej: integracja) często wymaga, by dotknąć tego, co zapisane w reakcjach ciała i automatycznych stanach – ale zawsze w bezpiecznych warunkach i w tempie, które układ nerwowy jest w stanie przetworzyć.
𝐍𝐚𝐬𝐳𝐞 𝐜𝐢𝐚ł𝐚 𝐝𝐨𝐬𝐤𝐨𝐧𝐚𝐥𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳ą, 𝐣𝐚𝐤 𝐳𝐧𝐚𝐥𝐞źć 𝐝𝐫𝐨𝐠ę 𝐝𝐨 𝐮𝐳𝐝𝐫𝐨𝐰𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚. 𝐖𝐲𝐬𝐭𝐚𝐫𝐜𝐳𝐲 𝐣𝐞𝐝𝐲𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐝𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐧𝐢𝐨 𝐣𝐞 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐢ć 𝐢 𝐝𝐚ć 𝐢𝐦 𝐛𝐞𝐳𝐩𝐢𝐞𝐜𝐳𝐧ą 𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐭𝐫𝐳𝐞ń.
Czyż to nie fascynujące?
Ja przepadłam totalnie 😅😉
Z miłością,
K