Ajurweda dla zdrowia

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Ajurweda dla zdrowia Ajurweda i naturalne metody terapii dla Twojego zdrowia

Pisałam o grzybach w najbardziej dosłownym sensie, czyli o lesie, zbieraniu, uważności i tym, żeby naprawdę wiedzieć, co...
13/10/2026

Pisałam o grzybach w najbardziej dosłownym sensie, czyli o lesie, zbieraniu, uważności i tym, żeby naprawdę wiedzieć, co wkładamy do koszyka. I im dłużej patrzę na tych ziutków co do grzybobrania się zabierają, tym bardziej widzę, że dokładnie ten sam rodzaj uważności jest potrzebny wtedy, kiedy grzyb przestaje być czymś znalezionym w lesie, a zaczyna pojawiać się w kapsułce, proszku, ekstrakcie albo modnej kawie z adaptogenami. Którą sama notabene polecam:)
Zanim pojawiły się te wszystkie współczesne formy, był po prostu surowiec, miejsce, z którego pochodził, tradycja jego używania i konkretna wiedza o tym, jak go przygotować. Dzisiaj często widzimy na opakowaniu nazwę grzyba i kilka haseł w rodzaju „stress”, „focus”, „energy”, „immunity” i zaczynamy myśleć, że już wiemy, czego się po nim spodziewać. Tymczasem sama nazwa gatunku nie mówi jeszcze wszystkiego, bo znaczenie ma to, czy pracujemy z owocnikiem, grzybnią, materiałem hodowanym na podłożu, proszkiem, odworem czy ekstraktem, a te formy nie są ze sobą po prostu wymienne.
Podobnie jest ze słowem „adaptogen”, które zrobiło w ostatnich latach ogromną karierę, a jednocześnie coraz częściej jest używane jako bardzo ogólne hasło na wszystko, co ma „pomagać na stres”. Już o tym wielokrotnie wspominałam, że w koncepcji adaptogenu nie chodzi o usunięcie stresu ani o szybkie pobudzenie, tylko o wspieranie zdolności organizmu do przystosowania się do przeciążenia i do utrzymywania równowagi mimo zmieniających się warunków. Tutaj wparowuje ajurweda, która nie stawia pytań typu „co jest najlepsze na to czy na tamto?”. Zamiast tego pyta, dla kogo jest dany surowiec, jaki jest aktualny stan tej osoby, jakie ma właściwości, czy będzie równoważył, czy może nasilał istniejący wzorzec, i w jakiej formie w ogóle ma sens go stosować. W tej perspektywie nie dobieramy substancji tylko do objawu, ale właściwości surowca do konkretnego człowieka!
To robi ogromną różnicę, bo dwie osoby mogą powiedzieć „jestem zmęczona”, a ich zmęczenie może wyglądać zupełnie inaczej. Jedna będzie ospała, ciężka i spowolniona, druga wyczerpana, ale równocześnie pobudzona, napięta i pozbawiona snu. Sam objaw nie mówi więc jeszcze wszystkiego, bo trzeba zobaczyć wzorzec, w którym ten objaw się pojawia.
Grzyby funkcjonalne i adaptogeny należy traktować nie jako kolejny zestaw modnych preparatów, tylko jako dobry pretekst do poważniejszej rozmowy o tym, czym jest adaptacja, czym różni się regeneracja od pobudzenia, dlaczego ten sam surowiec nie działa tak samo u każdego i jak połączyć tradycyjne sposoby patrzenia z tym, co wiemy dziś o biologii grzybów i ich różnych formach.
Dlatego w webinarze o grzybach witalnych i adaptogenach mówię nie tylko o tym, „na co jest reishi” albo „który grzyb wybrać na koncentrację”, ale też o tym, jak patrzeć na człowieka, surowiec, sposób przygotowania i aktualny stan jako na jedną całość. Uważność znów staje nam na drodze:)

Ostatnio pisałam o uważnym zbieraniu grzybów. O tym, żeby nie pędzić przez las z oczami wbitymi wyłącznie w ściółkę (i n...
10/10/2026

Ostatnio pisałam o uważnym zbieraniu grzybów. O tym, żeby nie pędzić przez las z oczami wbitymi wyłącznie w ściółkę (i nie śmiecić przy okazji), ale naprawdę być w tym, co się dzieje. I pomyślałam, że właściwie na takim zwykłym grzybobraniu można bardzo dobrze zobaczyć, czym są darśany!
Wyobraź sobie, że wchodzisz do lasu.
SANKHJA zapyta: z czego składa się to doświadczenie? Jest ciało, które idzie. Są zmysły, które odbierają zapach, wilgoć, światło, kolor. Jest umysł, który szuka, porównuje i przypomina sobie wcześniejsze doświadczenia. Są emocje, jest też ten, kto to wszystko obserwuje.
JOGA zapyta: gdzie jest Twoja uwaga? Czy naprawdę jesteś w lesie, czy ciało chodzi między drzewami, a umysł prowadzi w tym czasie trzy rozmowy, planuje obiad i odtwarza wczorajszą kłótnię? Joga prowadzi od pracy z ciałem i oddechem przez zmysły do coraz bardziej skupionej uwagi.
NJAJA zada bardzo praktyczne pytanie: skąd właściwie wiesz, że to, co znalazłaś, jest tym, czym myślisz, że jest?
Widzę kapelusz - to obserwacja. Myślę, że to konkretny gatunek - to już wniosek.
„Jestem pewna, bo podobnego zbierała moja babcia” to jeszcze coś innego.
Njaja przypomina o różnicy między tym, co widzę, co z tego wnioskuję i co naprawdę wiem. A akurat przy grzybach ta różnica może mieć bardzo konkretne znaczenie:) Rozpoznawania jadalności nie opieramy na intuicji ani filozoficznej analogii, tylko na rzetelnej identyfikacji.
WAJŚIESZIKA zapyta: jakie to jest?
Nie tylko „co znalazłam?”, ale również: jakie ma właściwości? Wilgotne czy suche? Delikatne czy zwarte? Młode czy stare? Jak wygląda środowisko, w którym rośnie?
To właśnie ten sposób myślenia, który w ajurwedzie bardzo dobrze znamy: nie wystarcza nazwa. Interesują nas także jakości.
MIMANSA zapyta: i co z tą wiedzą zrobisz?
Można wiedzieć, że należy zbierać tylko to, co naprawdę rozpoznajemy. Wiedzieć, że las nie jest supermarketem. Wiedzieć, że nie trzeba brać wszystkiego, co znajdziemy. Ale wiedzieć to jeszcze nie to samo co robić.
Mimansa przypomina o działaniu, obowiązku, regularności i praktyce. W połączeniu z ajurwedą bardzo ładnie prowadzi do pytania: czy moja wiedza rzeczywiście wpływa na sposób, w jaki żyję?
A WEDANTA może zadać najdziwniejsze z pozoru pytanie: kto właściwie zbiera te grzyby?
Ciało się porusza. Zmysły rejestrują. Umysł ocenia. Pojawia się radość, kiedy widzę prawdziwka, i rozczarowanie, kiedy ktoś był przede mną. Ale czy jestem tylko sumą tych chwilowych reakcji? Wedanta pyta o tego, kto doświadcza wszystkiego, co w ciele i umyśle nieustannie się zmienia.
I gdzie w tym wszystkim jest ajurweda? Właściwie wszędzie!
Ajurweda nie pyta tylko: „co zjeść?” albo „czym złagodzić objaw?”. Pyta również: jak żyjesz, jak odbierasz świat, jakie jakości dominują, jak działa Twój umysł i jakie działania powtarzasz.
Nawet po powrocie z lasu możemy patrzeć ajurwedyjsko. Nie tylko: „mam grzyby”, ale na przykład czy naprawdę jestem głodna? Jak działa dziś moje trawienie, czy mogę w ogóle je zjeść? Ile ich rzeczywiście potrzebuję? A właściwie to jak je przygotuję? Co jeszcze znajdzie się w tym posiłku? no i wreszcie jak czuję się po zjedzeniu grzybów?
Ajurweda zaczyna być naprawdę ciekawa wtedy, kiedy przestaje być tylko wiedzą o doszach, ziołach i zabiegach, a zaczyna stawać się sposobem patrzenia na zwyczajne życie; jeśli chcesz wiedzieć jak możesz zaobserwować ajurwedę i darśany w życiu zajrzyj do darmowego webinaru na youtube. Napisz w komentarzu a prześlę Ci linka:)

Jestem córką leśników wychowaną w lesie. Las to mój dom, który jesienią zmienia swoje oblicze z cichego spokojnego miejs...
09/10/2026

Jestem córką leśników wychowaną w lesie. Las to mój dom, który jesienią zmienia swoje oblicze z cichego spokojnego miejsca na przestrzeń pełną nawoływań i pozostawionych śmieci. Takie są realia polskiego święta narodowego jakim jest grzybobranie... zwłaszcza tu u mnie, w Świętokrzyskim, gdzie wydaje się, że zjeżdża się do nas na grzyby połowa Polski. Od 5 rano nim jeszcze świta gonią samochody jeden za drugim a potem budzą mnie wrzaski i krzyki "JAAAAAANUUUUSZSZSZ gdzie jesteś?" .... "TUUUUUUTTTTTAAAAAAJJJJJ". I tak przez cały dzień. Chodzą pod płotem, nawołuja. Nawet niektórzy nadziali się na pastucha wokół ogrodzenia chcąc skubnąć prawdziwki z mojego podwórka. A przecież można inaczej:) Wyjście na grzyby to też w dużej mierze spacer dendroterapeutyczny - to praca nad uważnością i byciem tu i teraz. Obserwacja połączona ze świadomym odbieraniem bodźców jest czymś co daje uwolnienie od natrętnych myśli. Zwłaszcza w dobie takiej niepewności jaką mamy na co dzień. Specer dentroterapeutyczny daje ogromne korzyści zdrowotne - możesz zajrzeć do moich mentoringów, w których opowiadam szczegółowo o wpływie spacerów leśnych na nasze samopoczucie - link w komentarzu. Na zdjęciu z kolei mandala przygotowana przez uczestniczki spaceru leśnego, który niedawno poprowadziłam. Spróbuj popatrzeć na grzybobranie jak na lekcję uważności:)

09/10/2026

W nawiązaniu do serii ostatnich postów o indyjskich darśanach pokazałam trochę inne podejście do grzybobrania. Krótki filmik z inspiracją do niecodziennego grzybobrania na Misja Ajurweda

W czasie niepewności bardzo łatwo wpaść w pułapkę przekonania, że jeśli będziemy czytać więcej, sprawdzać częściej i ana...
04/10/2026

W czasie niepewności bardzo łatwo wpaść w pułapkę przekonania, że jeśli będziemy czytać więcej, sprawdzać częściej i analizować dokładniej, to wreszcie poczujemy się bezpiecznie. Tyle że umysł rzadko mówi wtedy "już wystarczy". Zwykle podsuwa kolejne pytanie, kolejny scenariusz i kolejną rzecz do sprawdzenia.... W efekcie zamiast większego spokoju pojawia się jeszcze więcej napięcia, bo próbujemy uzyskać PEWNOŚĆ w sytuacji, która z natury jest NIEPEWNA.

Wedanta może tu wnieść bardzo ważne rozróżnienie między działaniem a przywiązaniem do rezultatu.
Możesz zrobić to, co jest rozsądne. Możesz być poinformowana, przygotowana i uważna. Możesz zadbać o siebie i bliskich. Nie musisz jednak próbować kontrolować tego, czego kontrolować się nie da. To wcale nie oznacza bierności, a raczej to że robisz swoją część, a potem pozwalasz sobie wrócić do życia, które dzieje się teraz.
Możesz zjeść śniadanie bez kolejnego sprawdzania nagłówków. Możesz iść na spacer. Możesz pracować, rozmawiać, odpoczywać i robić rzeczy, które nadal mają znaczenie, nawet jeśli świat pozostaje nieprzewidywalny. To może być jedna z najtrudniejszych praktyk: nie zdobyć pełną kontrolę, ale nauczyć się żyć bez niej.
Nie znać odpowiedzi na wszystkie pytania, ale mimo to pozostać obecnym.
Nie czekać, aż świat stanie się całkowicie bezpieczny, żeby pozwolić sobie na chwilę spokoju. Jeśli uzależnimy wewnętrzny spokój od tego, że wszystko wokół będzie przewidywalne, możemy czekać na niego baaaaaaaardzo długo.

Wedanta zachęca raczej, żeby szukać punktu oparcia głębiej, nie w tym, czy świat przestanie się zmieniać, ale w tym, czy potrafisz zauważyć te zmiany bez całkowitego zagubienia się w nich. Brzmi abstrakcyjnie czy filozoficznie?

zdjęcie: pexels.com

Nie chodzi o to, żeby przestać się bać albo zmuszać się do pozytywnego myślenia. Lęk jest naturalną reakcją na niepewnoś...
01/10/2026

Nie chodzi o to, żeby przestać się bać albo zmuszać się do pozytywnego myślenia. Lęk jest naturalną reakcją na niepewność, a próba siłowego wyłączenia myśli zwykle sprawia, że wracają jeszcze częściej. Można natomiast zacząć oddzielać to, co naprawdę się dzieje, od tego, co umysł dopowiada.
Pomagają bardzo proste pytania: co wiem w tej chwili, co tylko sobie wyobrażam, na co mam teraz wpływ, a na co wpływu nie mam.
Jeżeli pojawia się oficjalny alert, sprawdzamy komunikat i reagujemy zgodnie z zaleceniami. Jeżeli jednak alert się kończy, a umysł nadal przez kolejne godziny tworzy coraz czarniejsze scenariusze, warto zauważyć, że w tym momencie nie reagujemy już na wydarzenie, ale na własne myśli o wydarzeniu.
I tu znowu wracamy do wedanty, która bardzo mocno przypomina, że myśl nie jest tym samym co rzeczywistość, a emocja nie jest tym samym co cała nasza tożsamość.
Możesz zauważyć lęk, ale nie musisz pozwolić, żeby przejął całą przestrzeń.
Możesz zauważyć katastroficzną myśl i jednocześnie wiedzieć, że jest to tylko jedna z możliwych wersji przyszłości.
Możesz też świadomie ograniczyć ilość informacji, które wpuszczasz do swojego dnia, bo ciągłe sprawdzanie wiadomości rzadko daje większe poczucie kontroli, a bardzo często utrzymuje ciało i umysł w stanie ciągłej gotowości.
W takich momentach dobrze wracać do rzeczy prostych i konkretnych. Do oddechu, ruchu, rozmowy z bliską osobą, gotowania, spaceru, pracy rękami albo zwykłych codziennych czynności, które pomagają znowu poczuć, że JESTEŚ TU, a nie w wyobrażonym scenariuszu przyszłości.

Być może najważniejsze pytanie brzmi więc nie: jak przestać myśleć, tylko jak nie wierzyć bezwarunkowo każdej myśli, która pojawia się w głowie. A kiedy umysł znowu zacznie wybiegać daleko do przodu, można wrócić do jednego prostego zdania: Co dzieje się TERAZ?
Nie za tydzień, nie za miesiąc i nie w najgorszym możliwym scenariuszu, tylko właśnie teraz.

zdjęcie: pexels.com/

Obudziłam się dziś w panice, że zapomniałam pinu do karty. Ostatnio w ogóle źle śpię... te ostatnie tygodnie przypominaj...
28/09/2026

Obudziłam się dziś w panice, że zapomniałam pinu do karty. Ostatnio w ogóle źle śpię... te ostatnie tygodnie przypominają nam, jak łatwo poczucie bezpieczeństwa może zostać zachwiane przez jeden komunikat w telefonie. Alert dotyczący zagrożenia z powietrza, informacja o poderwanych samolotach, kolejny nagłówek o wojnie i umysł bardzo szybko zaczyna wybiegać daleko poza to, co dzieje się w tej chwili. U nas którejś nocy był sonic boom a moje serce chciało wypaść z ramy - wyobraź sobie, że do tej pory jak sobie przypomnę ten huk to znów wchodzę w obroty współczulnego układu nerwowego!

To nie jest nic dziwnego. Kiedy pojawia się realna informacja o możliwym zagrożeniu, organizm mobilizuje uwagę, zwiększa czujność i zaczyna szukać kolejnych sygnałów. Problem pojawia się wtedy, kiedy stan gotowości nie kończy się wraz z komunikatem, ale zostaje z nami przez wiele godzin albo dni.

Zaczynamy częściej sprawdzać wiadomości, wracać do tych samych informacji i tworzyć w głowie kolejne scenariusze. Umysł próbuje w ten sposób odzyskać poczucie kontroli, ale często osiąga odwrotny efekt, bo im więcej analizuje przyszłość, tym trudniej jest mu pozostać przy tym, co rzeczywiście wydarza się teraz.
Mój umysł też tak robi. Niestety. Ale za chwilę pojawia się wedanta.

Wedanta nie mówi, że świat zewnętrzny nie ma znaczenia ani że zagrożenia należy ignorować. Zachęca natomiast do przyglądania się temu, z czym się utożsamiamy i co uznajemy za całą rzeczywistość naszego doświadczenia. Możesz czuć lęk, ale nie jesteś wyłącznie swoim lękiem. Możesz zauważyć niepokojącą myśl, ale sama obecność tej myśli nie oznacza jeszcze, że opisuje ona przyszłość.

Możesz przeczytać alert, podjąć rozsądne działania i pozostać uważna na kolejne oficjalne komunikaty, a jednocześnie nie spędzać całego dnia w wyobrażonym scenariuszu tego, co może wydarzyć się później.

W tym sensie wedanta proponuje bardzo subtelne rozróżnienie między tym, czego właśnie doświadczasz, a świadomością, która to doświadczenie zauważa.

Lęk może się pojawić i po pewnym czasie osłabnąć. Myśli mogą zmieniać się z minuty na minutę. Ciało może na chwilę wejść w napięcie, a później ponownie się uspokoić. To wszystko się porusza i zmienia, podczas gdy Ty możesz stopniowo uczyć się obserwować te zmiany bez konieczności podążania za każdą z nich.

Nie oznacza to obojętności. Możesz śledzić oficjalne komunikaty, wiedzieć, gdzie szukać informacji i reagować wtedy, kiedy rzeczywiście jest to potrzebne. Różnica polega na tym, że nie musisz być w stanie alarmowym przez cały czas:)

Być może właśnie w czasach dużej niepewności pytanie wedanty staje się szczególnie ważne.

Czy potrafię zobaczyć różnicę między tym, co dzieje się teraz, a tym, czego się boję, że może się wydarzyć?

I czy potrafię na chwilę wrócić do tego, co w tej chwili naprawdę jest przede mną, zamiast przez cały dzień mieszkać w scenariuszu stworzonym przez mój własny umysł?

To nie usuwa niepewności ze świata. Może jednak sprawić, że niepewność nie będzie zajmowała całej naszej wewnętrznej przestrzeni.

zdjęcie: pexels.com

Ajurweda bardzo mocno osadza nas w codzienności. Przypomina o jedzeniu, śnie, trawieniu, ruchu, rytmie dnia, relacji ze ...
25/09/2026

Ajurweda bardzo mocno osadza nas w codzienności. Przypomina o jedzeniu, śnie, trawieniu, ruchu, rytmie dnia, relacji ze środowiskiem i o tym, że ciało potrzebuje odpowiednich warunków, żeby dobrze funkcjonować. Można jednak zadać sobie pytanie, PO CO właściwie o to wszystko dbamy.
Czy celem jest tylko brak choroby, sprawniejsze ciało i więcej energii?
W klasycznym indyjskim sposobie myślenia zdrowie ma szersze znaczenie, ponieważ daje człowiekowi możliwość realizowania dharmy, arthy, kamy i mokszy, czyli obowiązków i wartości, materialnych podstaw życia, pragnień oraz duchowego wyzwolenia. No właśnie to moksza - a cóż to takiego?
Najprościej można powiedzieć, że jest to stan wewnętrznej wolności, w którym człowiek rozpoznaje swoją najgłębszą naturę i nie jest już całkowicie związany przez lęki, pragnienia, przywiązania i automatyczne reakcje.

Wedanta przypomina, że nawet najlepiej funkcjonujące ciało pozostaje zmienne, podobnie jak emocje, myśli, sukcesy, porażki i wszystkie role, które pełnimy. Dlatego ostateczne poczucie wolności nie może zależeć wyłącznie od tego, czy uda nam się stworzyć idealne warunki zewnętrzne.
Ajurweda może pomóc stworzyć większą równowagę w ciele i umyśle, ale równowaga nie musi być końcem drogi. Może stworzyć przestrzeń, w której zaczynamy zadawać głębsze pytania typu: co we mnie jest naprawdę trwałe? czy jestem moim ciałem, skoro ciało nieustannie się zmienia? czy jestem swoimi myślami, skoro mogę je obserwować? czy jestem emocją, która dzisiaj jest bardzo silna, a jutro może zniknąć?

Wedanta nie daje na te pytania szybkich odpowiedzi. Zachęca raczej do coraz głębszego badania własnego doświadczenia...
Zaczęliśmy od prób zrozumienia, z czego zbudowany jest człowiek i świat, później przyglądaliśmy się umysłowi, poznaniu, właściwościom rzeczy i działaniu, aż w końcu dochodzimy do pytania najbardziej osobistego: Kim jest ten, kto tego wszystkiego doświadcza?

To już nie jest tylko pytanie filozoficzne. To pytanie, z którym każdy z nas może zostać na chwilę sam:)

zdjęcie stockowe: https://www.pexels.com/pl-pl//

Adres

Suchedniów Gmina
26-130

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Ajurweda dla zdrowia opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Ajurweda dla zdrowia:

Skróty

Udostępnij