04/05/2026
Post powstał po obejrzeniu ciekawej rolki konta Zaufaj Położnej - Centrum Zdrowia i Aktywności Ciężarnych i Mam
Ciężko mi zrozumieć, skąd w ludziach przekonanie, że kiedy kobieta jest w ciąży, jej ciało nagle staje się przestrzenią publiczną.
Że widoczny brzuszek można komentować, oceniać czy żartować z niego. Już z doświadczenia wiem, że uwagi:
„Ale brzuch!”,
„Ale urosłaś!”,
„Grubasek!”
są na porządku dziennym.
Ciekawe, że gdyby ktoś powiedział to samo do osoby zmagającej się z otyłością, wiele osób uznałoby to za brak kultury i przekroczenie granic. I oczywiście piszę tu o komentarzu twarzą w twarz, bo komentowanie cudzego ciała za plecami danej osoby nadal jest niestety ogólnie przyjętą normą.
Należy pamiętać, że niezależnie od masy ciała, ciąży czy wyglądu — komentowanie cudzego ciała może ranić tak samo.
Ale kiedy kobieta jest w ciąży — nagle bywa to „normalne”, „z sympatii”, lub chęci zażartowania. Tylko że nawet jeśli nasze intencje nie są złe, nie wiemy, co taki komentarz może uruchomić w czyjejś głowie.
Nie wiemy, czy ta kobieta zmaga się z akceptacją swojego ciała, czy te zmiany są dla niej trudne i obciążające, czy wcześniej nie doświadczyła wyśmiewania, oceniania albo zawstydzania z powodu wyglądu oraz czy takie słowa nie wracają do niej właśnie teraz jako bolesne wspomnienia.
Ciąża nie sprawia, że kobieta nagle przestaje czuć, nie odbiera jej wrażliwości i nie daje innym prawa do przekraczania granic.
To, że brzuch rośnie, a ciało się zmienia, jest naturalne.
Nienaturalne jest to, jak swobodnie niektórzy czują się, komentując cudzy wygląd.
Może zamiast mówić kobietom, jak wyglądają…
warto zapytać, jak się czują 🤍
A Wy, dziewczyny, spotkałyście się z takimi komentarzami? Były dla Was nieprzyjemne czy raczej nie wzbudzały w Was negatywnych emocji? Dajcie znać w komentarzach!