14/08/2026
Kiedyś byłam w takiej ralacji bardzo długie lata.
Nie była to relacja romantyczna, dlatego też to tu publikuję, bo jest przekonanie, że gdy mówimy o odejściu, to tylko od partnera życiowego.
Bardzo często są to relacje rodzinne, towarzyskie, w pracy.
Zgadzasz się na więcej, niż chcesz, nawet niż potrzebujesz.
Czasem szukamy argumentu, który będzie wystarczająco „poważny”, żeby móc odmówić.
„Ale przecież nic złego się nie wydarzyło.”
„Może przesadzam.”
„Powinnam się przemóc.”
„Co sobie pomyślą?”
A tymczasem wystarczy, że po kontakcie z kimś jesteś wyczerpana przez kolejne dni, a przed spotkaniem czujesz napięcie. Ba ! A po nim potrzebujesz długo wracać do siebie. Znasz to uczucie?
Ja kilka dni miałam mętlik, kołatanie serca, czułam niezrozumienie. Nawet jakąś sztuczność. Trudno jest mi to opisać.
Nawet to pisząc - czuję to na nowo. Moje ciało wciąż to pamięta...
I na pytanie po co to sobie robię zawsze miałam odpowiedź: " To ze mną jest coś nie tak. Pewnie mi się wydaję, że jest nie tak"...
Szkoda mi siebie, jak to przypomnę
Miernikiem tego, czy odejście od relacji było dobrą decyzją jest moje samopoczucie teraz.
Jest zdecydowanie lepiej.
Jeśli jesteś w tym miejscu dziś co byłam ja to wiedz, że nie musisz udowadniać, że coś było wystarczająco złe, żeby móc powiedzieć „nie”.
Możesz nie chcieć iść. Możesz nie mieć na to przestrzeni. Możesz wybrać siebie, nawet jeśli druga osoba tego nie rozumie.
Bardzo szkoda, że tak późno o tym si dowiedziałam...
Granica nie zawsze zaczyna się od wielkiej krzywdy.
Czasem zaczyna się od prostego:
„To mnie kosztuje za dużo.”
I to naprawdę może wystarczyć.