31/05/2026
Szczepionki mRNA przeciw nowotworom. To już nie przyszłość – to dzieje się teraz (2024–2026)
Brzmi jak nagłówek z science fiction, ale to twarda onkologia.
Szczepionki mRNA, które poznaliśmy w pandemii COVID-19, zaczynają dziś pokazywać coś znacznie większego: mogą stać się jedną z najważniejszych technologii w leczeniu nowotworów.
I nie chodzi o „szczepionkę na raka” w ogóle.
Chodzi o coś znacznie bardziej precyzyjnego.
🧬 Terapia szyta na jednego pacjenta
To nie profilaktyka. To leczenie.
Każdy preparat powstaje indywidualnie:
analizuje się DNA guza,
wybiera jego unikalne mutacje,
projektuje mRNA „uczące” układ odpornościowy, i w kilka tygodni powstaje lek dla konkretnej osoby.
To jak medycyna „na zamówienie” – ale na poziomie komórkowym.
🧪 Pierwsze twarde wyniki
W czerniaku (badanie Moderna + Merck):
👉 ryzyko nawrotu lub zgonu spadło o ok. 49% przy połączeniu szczepionki z immunoterapią.
To nie kosmetyczna różnica. To zmiana standardu leczenia, która właśnie wchodzi do badań fazy 3.
🧠 Rak trzustki i inne nowotwory
W bardzo trudnych nowotworach (jak rak trzustki czy glejak):
część pacjentów pokazuje silną odpowiedź immunologiczną,
pojawiają się wieloletnie przeżycia, które wcześniej były skrajnie rzadkie.
To wciąż małe badania, ale kierunek jest spójny.
⚙️ Dlaczego to przełom?
Bo mRNA pozwala:
szybko projektować terapię,
dopasować ją do konkretnego guza,
i uczyć układ odpornościowy rozpoznawania „wroga z nazwiska”.
To zmienia logikę leczenia raka: z „chemii i statystyki” na precyzyjną immunologię.
🇵🇱 Polska też w tym jest. W Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie prowadzone są badania nad spersonalizowanymi szczepionkami mRNA w ramach międzynarodowych projektów.
⚠️ I najważniejsze
To nie jest jeszcze gotowe lekarstwo na raka.
Ale po raz pierwszy:
👉 widzimy realne, powtarzalne efekty
👉 w wielu nowotworach jednocześnie
👉 i w dużych badaniach klinicznych.
To nie jest obietnica. To zmiana kierunku całej onkologii.
Szczepionki mRNA przeciw nowotworom. Co się wydarzyło w latach 2024-2026 i dlaczego to naprawdę przełom
Pisząc ten tekst, mam świadomość, że temat brzmi jak nagłówek z gazety, a nie jak realna sprawa medyczna. Ale tak właśnie się tu w ostatnich kilkunastu miesiącach wydarzyło. Szczepionki mRNA, te same, które zaledwie kilka lat temu uratowały nas przed najgorszymi falami pandemii, otwierają obecnie nową erę onkologii. I to nie w formie pobożnych życzeń, tylko realnych wyników klinicznych, które właśnie zaczynają wracać z faz drugich i trzecich.
Ktoś mnie ostatnio pytał: "Ale jak to, szczepionka przeciw rakowi, przecież nie ma jednego wirusa raka, przed którym mielibyśmy się szczepić?" I tu jest właśnie sedno. Te nowe szczepionki nie są profilaktyczne, jak te przeciw HPV czy WZW B (które też zapobiegają niektórym nowotworom, ale w inny sposób, poprzez blokowanie wirusów).
Nowe szczepionki mRNA są terapeutyczne i spersonalizowane. Każda jest produkowana indywidualnie dla konkretnego pacjenta na podstawie sekwencjonowania DNA jego nowotworu. To trochę tak, jakby uszyć garnitur od krawca, tylko że zamiast garnituru jest to lek, a zamiast krawca jest zespół biologów molekularnych i sztuczna inteligencja, która w ciągu kilku tygodni analizuje genom guza pacjenta i wskazuje od kilkunastu do trzydziestu specyficznych mutacji, czyli tzw. neoantygenów.
Te neoantygeny są unikatowe dla guza danej osoby i nie występują w jej zdrowych tkankach. Następnie do laboratorium trafia zlecenie wyprodukowania konkretnej cząsteczki mRNA, która koduje właśnie te neoantygeny. Pacjent dostaje ją w zastrzyku domięśniowym, a jego własne komórki produkują białka tych neoantygenów. Układ odpornościowy widzi je, uznaje za obce, uczy się je rozpoznawać i atakować. I wtedy, jeśli we krwi krążą jakieś pojedyncze komórki nowotworowe pozostałe po operacji albo chemii, układ odpornościowy potrafi je znaleźć i zniszczyć, zanim utworzą przerzuty.
Brzmi to bajkowo. Ale dane się pojawiają, i to solidne.
Czerniak, czyli pierwszy poważny dowód
To historia, którą śledzę najuważniej, bo to ona dała mocną podstawę do mówienia o "przełomie", a nie tylko o "nadziejach". Firmy Moderna i Merck (znana w Europie jako MSD) prowadzą wspólnie program szczepionki mRNA o nazwie mRNA-4157, w użyciu zwanej również V940.
Badanie fazy 2b o nazwie KEYNOTE-942 obejmowało 157 pacjentów po operacji wycięcia czerniaka w stadium III lub IV, czyli z bardzo wysokim ryzykiem nawrotu. Połowa pacjentów otrzymywała tylko pembrolizumab (czyli Keytrudę, standardową immunoterapię), druga połowa pembrolizumab plus spersonalizowaną szczepionkę mRNA. Pierwsze wyniki pokazano w 2023 roku i były obiecujące, ale wszyscy czekali na dłuższe obserwacje, bo w onkologii "obiecujące w pół roku" to zupełnie nie to samo co "obiecujące w pięć lat".
I tutaj nowość - w maju 2026 roku Moderna i Merck opublikowały dane z pięcioletniego badania obserwacyjnego KEYNOTE-942. Wyniki są naprawdę solidne. U pacjentów leczonych szczepionką mRNA plus immunoterapią ryzyko nawrotu nowotworu lub śmierci spadło o 49% w porównaniu z pacjentami otrzymującymi samą immunoterapię [1]. To nie jest mała różnica. To jest o połowę mniej nawrotów. W onkologii, gdzie często cieszymy się przy 15-20% korzyściach, to ogromna liczba.
Trzy duże badania fazy 3 są już w toku, między innymi INTerpath-001 w czerniaku i INTerpath-009 w niedrobnokomórkowym raku płuca [2]. Jeśli wyniki fazy 3 potwierdzą to, co widzimy w fazie 2b, rok 2027 lub 2028 może przynieść pierwszą oficjalną rejestrację spersonalizowanej szczepionki mRNA jako leczenia raka. Brzmi nieprawdopodobnie, ale to bardzo realistyczny scenariusz.
Rak trzustki, czyli historia, która jeszcze niedawno wydawała się beznadziejna
Rak trzustki to nowotwór, o którym immunolodzy, długo mówili z bezradnością. Bo wieloletnie próby immunoterapii nie przynosiły praktycznie żadnych efektów. Mikrośrodowisko tego guza jest tak immunologicznie "zimne", tak słabo widoczne dla układu odpornościowego, że klasyczne inhibitory punktów kontrolnych po prostu nie działają. Pięcioletnie przeżycia w tym nowotworze to wciąż około 12% jedne z najgorszych w onkologii.
I tutaj wydarzyło się coś, o czym pisała "Nature" już w 2023 roku, ale dopiero przez ostatnie dwa lata zaczęliśmy rozumieć, jak głębokie są te wyniki. Zespół Vinoda Balachandrana z Memorial Sloan Kettering Cancer Center w Nowym Jorku prowadzi badanie fazy 1 szczepionki mRNA o nazwie autogene cevumeran, produkowanej przez BioNTech we współpracy z firmą Genentech.
Pierwszych 16 pacjentów po operacji raka trzustki otrzymało spersonalizowaną szczepionkę mRNA oraz chemioterapię. U ośmiu z nich układ odpornościowy zareagował na szczepionkę, wytwarzając liczne limfocyty T cytotoksyczne, skierowane przeciw neoantygenom z guza. Aktualizacja danych przedstawiona na konferencji AACR w 2025 i 2026 roku jest naprawdę imponująca: z tych ośmiu pacjentów odpowiadających, siedmiu nadal żyje, cztery do sześciu lat po operacji, bez nawrotu lub z bardzo długim okresem bez progresji [3-5].
Trudno to sobie w pełni uzmysłowić bez doświadczenia klinicznego, ale powtórzę: rak trzustki, sześć lat po operacji, bez nawrotu, u pacjentów którzy statystycznie nie powinni byli dożyć drugiego. Dlatego też równolegle trwa już duże, międzynarodowe randomizowane badanie fazy 2 (IMCODE 003), które ma potwierdzić te wyniki na większej grupie.
Rak nerki, glejak, rak płuca, czyli rozszerzanie pola
Na badaniach trzustki i czerniaka się nie kończy. W lutym 2025 roku Dana-Farber Cancer Institute opublikował w "Nature" wyniki badania spersonalizowanej szczepionki neoantygenowej u pacjentów z rakiem nerki w stadium III i IV. Wszystkich dziewięciu pacjentów immunologicznie zareagowało bardzo dobrze, a po obserwacji 34,7 miesiąca wszyscy nadal pozostawali bez nawrotu [6]. Małe badanie, dziewięć osób, ale zerowy nawrót w nowotworze o tak złym rokowaniu to wynik, który zwraca uwagę. Trwają obecnie większe badania w tym kierunku.
Z kolei zespół Eliasa Sayoura z University of Florida pracuje nad szczepionką mRNA w glejaku wielopostaciowym jednym z najbardziej agresywnych nowotworów ośrodkowego układu nerwowego, z medianą przeżycia poniżej dwóch lat. Pierwsze wyniki, opublikowane w "Cell" w 2024 roku, pokazały, że szczepionka indukuje silną odpowiedź immunologiczną u pacjentów dorosłych i dzieci. Trwa rozszerzona faza 1, planowana jest też faza 2 u dzieci [7]. To dla mnie szczególnie ważne, bo glejak długo był synonimem onkologicznej beznadziei.
W tle są też badania nad rakiem płuca (INTerpath-009, faza 3), rakiem pęcherza moczowego, rakiem przełyku i rakiem jajnika. Łącznie Moderna i Merck prowadzą obecnie osiem badań fazy 2 i 3 spersonalizowanej szczepionki mRNA w różnych nowotworach. To skala, która oddaje, że nie mówimy o pojedynczym eksperymencie, tylko o całej nowej platformie terapeutycznej.
Dlaczego mRNA, a nie inne technologie
Krótko, bo ten temat zasługuje na osobny post. Szczepionka mRNA jest szybka w produkcji (od pobrania próbki guza do gotowej szczepionki mija dziś cztery do ośmiu tygodni), pozwala zakodować w jednej cząsteczce nawet trzydzieści różnych neoantygenów, jej produkcja jest skalowalna. Co to znaczy skalowalna? Że ten sam proces technologiczny pozwala bez większych przeszkód wytwarzać szczepionkę w bardzo różnych ilościach, od kilku dawek dla jednego pacjenta po miliony dawek dla całej populacji, i że zwiększenie skali nie wymaga budowania zupełnie nowej fabryki ani projektowania procesu od zera. Pandemia COVID była, najdosłowniej, gigantyczną próbą generalną dla tej technologii, podczas której laboratoria, regulatorzy i firmy farmaceutyczne nauczyli się wszystkiego, co potrzebne, żeby teraz robić to samo w wersji onkologicznej [8,9].
A co w Polsce
Bo to pytanie zawsze pada i słusznie. Otóż dzieje się. Polska jest jednym z siedmiu krajów świata (obok Wielkiej Brytanii, Niemiec, Węgier, Hiszpanii, Turcji i USA), w których prowadzone są badania kliniczne nad spersonalizowaną szczepionką mRNA na niedrobnokomórkowego raka płuca. Badanie toczy się w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie, pod kierunkiem prof. Dariusza M. Kowalskiego, równolegle z analogicznym badaniem dla pacjentów z czerniakiem w tamtejszej Klinice Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków.
Polski pacjent po operacji ma tkankę guza wysyłaną do laboratorium w USA, gdzie identyfikuje się jego neoantygeny, a indywidualna szczepionka wraca do Warszawy jako terapia uzupełniająca razem z immunoterapią, czyli dokładnie ten sam protokół, który dał te 49% zmniejszenia ryzyka nawrotu w czerniaku [10].
Czego jeszcze nie wiemy
I tu chcę być rzetelna, bo entuzjazm bywa wrogiem nauki. Wciąż jest dużo pytań bez jednoznacznych odpowiedzi.
Czy szczepionka działa równie dobrze u pacjentów z bardziej zaawansowaną chorobą, z licznymi przerzutami? Tu dane są o wiele słabsze. Większość obecnych sukcesów dotyczy pacjentów po operacji, gdy w organizmie zostały tylko resztki nowotworu. Czy działa u wszystkich pacjentów? Nie, tylko u tej części, której układ odpornościowy potrafi wytworzyć efektywne limfocyty T cytotoksyczne. Dlaczego u niektórych pacjentów działa, a u innych nie, do końca nie wiemy.
Ile to kosztuje? Bardzo dużo, na razie. Spersonalizowana produkcja w skali jednego pacjenta to obecnie koszt rzędu kilkudziesięciu do stu tysięcy dolarów na kurs leczenia, choć w miarę wzrostu skali ta liczba powinna spadać. Czy będzie refundowane w Polsce w najbliższych latach? Tu jestem dużo bardziej ostrożna, raczej nie liczyłabym na to w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat, nawet gdyby pierwsze rejestracje przyszły szybko.
Na koniec
Pisząc to wszystko, myślę o pewnej kobiecie. Donna Gustafson, pacjentka z rakiem trzustki, była pierwszą osobą, która w 2019 roku otrzymała eksperymentalną szczepionkę autogene cevumeran na nowotwór trzustki. Sześć lat później wciąż żyje, bez nawrotu choroby. Statystycznie nie powinna była dożyć drugiego roku. Nie wiemy, czy uratowała ją szczepionka, czy szczęście, czy jakaś biologiczna cecha jej organizmu. Ale wiemy, że tych "anegdot, które stają się danymi" jest coraz więcej. A na poziomie populacji widzimy realne, statystycznie istotne korzyści.
Po latach pracy w immunologii mam dziś poczucie, że obserwujemy coś, na co czekały całe pokolenia badaczy. Kiedy zaczynałam, mówienie o tym, że można nauczyć układ odpornościowy rozpoznawać konkretne mutacje w guzie konkretnego pacjenta, brzmiało jak fantazja. Dzisiaj to jest temat badań klinicznych, z konkretnymi liczbami i konkretnymi pacjentami. Nie wszystko zadziała, nie wszystko będzie tanie, nie wszystko będzie szybkie. Ale kierunek jest jasny: idziemy od leczenia "po omacku" w stronę terapii projektowanych na podstawie zrozumienia, jak komórka nowotworowa wygląda od kątem immunologicznym.
I to, że w tym wszystkim odegrała tak istotną rolę technologia mRNA, którą znamy z pandemii, jest dla mnie jednym z najpiękniejszych przykładów na to, że nauka czasem oddaje ludziom więcej, niż obiecywała. Ta sama platforma, która pomogła nam zakończyć najgorszą fazę COVID-19, dziś być może otwiera drogę do tego, żeby raki, które jeszcze niedawno były wyrokiem, stały się chorobami, z którymi się żyje. Albo i wręcz po których się wraca do zdrowia.
To naprawdę dzieje się na naszych oczach.