16/05/2026
Przygotowuję się do pewnego wydarzenia i ważnego wykładu i w zasadzie tłucze mi się po głowie kilka słów, na których mogłabym to wszystko oprzeć, a jednym z nich jest cisza. A drugim spokój. A trzecim przynależność. A czwartym zależność…
Zależymy i to bardzo.
Od pani w sklepie, od piekarza, od tego kto wywozi śmieci, lub mu się zapomniało, od tej kobiety, która zbiera ziarna kawy, od lekarza, mamy, taty, od ich decyzji „tak, będziemy mieć to dziecko”, od dobrego nastroju kierowcy wiozącego nam paczkę, od tego kto na początku łańcucha produkcji „czegoś tam” wcisnął start i od tego, który zdjął to coś z taśmy. Od pana który wydobywa węgiel i który strzeże granic. Od przedszkolanki, nauczycielki, od siebie.
Im bardziej chcemy być niezależni, tym mniej widzimy, że jesteśmy połączeni i zależni tak bardzo. A jesteśmy, zależni od siebie nawzajem. A odgrodzeni od wszystkich, sami zostajemy za murem….
Im więcej w nas spokoju, tym mniej zatorów w tych wszystkich przepływach, więcej szacunku do siebie nawzajem.
Więcej połączenia. Warto je budować, bo jedną z najważniejszych naszych potrzeb jest potrzeba przynależności. W świecie pełnym zgiełku i bodźców, jest jak koło ratunkowe.
To można dostrzec tylko wtedy, gdy na chwilę się zatrzymasz i w ciszy przyjrzysz temu i docenisz jak bardzo zależysz i jak ważne jest przynależeć. Mieć swoje stado. Które zapewni spokój i bezpieczeństwo.
I finalnie przywróci w Tobie ciszę.
Życie. Poczuj wdzięczność💚.
Przynależysz. Zależysz.
Wdech i wydech…..