17/07/2026
Żeby zrozumieć, najpierw trzeba wejść do świata dziecka.
Wczoraj pokazywaliśmy wam rysunki Kaliny. Dziś stworzyliśmy z nich tablicę komunikacyjną. Bez gotowych podpisów i bez narzucania znaczeń. Dlaczego? Ponieważ nie wiemy jeszcze, co oznaczają jej powtarzające się znaki. Wiemy jednak, że Kalina rysuje je wielokrotnie, a wcześniej zdarzało jej się przeglądać dostępne tablice, jakby szukała symbolu, którego tam nie było.
Ta tablica nie jest więc gotowym systemem AAC, lecz narzędziem do obserwacji i wspólnego odkrywania znaczeń. Dołączyliśmy do niej krótką instrukcję: jak notować kontekst, jak sprawdzać hipotezy, jak umożliwić Kalinie potwierdzenie lub odrzucenie naszej interpretacji i jak rozpoznać, czy dany rysunek rzeczywiście pełni funkcję komunikacyjną.
Najważniejsze jest to, aby nie powiedzieć od razu: „to jest dom”, „to jest mama”, „to oznacza wyjście”. To byłoby nasze znaczenie, niekoniecznie jej. Zamiast zgadywać, obserwujemy: kiedy Kalina wybiera dany znak, co wydarzyło się wcześniej, do kogo kieruje komunikat i jak reaguje na nasze propozycje.
Co możemy dzięki temu zyskać? Być może odkryjemy brakujące słowa w jej obecnym systemie AAC. Być może część rysunków stanie się jej indywidualnymi symbolami i trafi na tablet lub drukowaną tablicę. Być może dowiemy się, że Kalina chce mówić nie tylko o przedmiotach i potrzebach, ale także o osobach, wydarzeniach, miejscach lub relacjach.
W AAC łatwo wpaść w pułapkę uczenia dziecka korzystania z naszego systemu. Tymczasem najpierw warto sprawdzić, jak dziecko już próbuje się komunikować.
Bo jeżeli chcemy wciągnąć dziecko do naszego świata słów, symboli i wspólnych znaczeń, musimy najpierw spróbować zrozumieć jego świat. Dopiero wtedy możemy zbudować prawdziwy most komunikacyjny.