17/05/2026
Witajcie Kochani!
Jak większość z Was jestem zagoniona i nie wiem za bardzo jak 24 godziny wydłużyć na tyle, by starczało na wszystko, na co byśmy chcieli. Dużo się dzieje w ostatnim czasie i stąd tak nostalgicznie...Ostatnio naszła mnie pewna myśl — dlaczego tak bardzo brakuje nam dziś czasu? Skąd ten nieustanny pęd, skoro doba kiedyś miała dokładnie tyle samo godzin co teraz — dwadzieścia cztery, nie więcej i nie mniej?
Przecież dawniej ludzie również pracowali od świtu do nocy. Życie nie było łatwiejsze, a jednak zdawało się pełniejsze. Może nie było przestrzeni na rozwijanie pasji czy chwil luksusowego odpoczynku, ale był czas dla siebie nawzajem. Czas prawdziwie przeżywany.
Odpowiedź przyszła w środku, nie z zewnątrz.
Kiedyś praca i życie nie były od siebie oddzielone. Ludzie pracowali razem — z rodziną, sąsiadami, przyjaciółmi. W polu, w kuchni, podczas szycia, sprzątania czy wychowywania dzieci — byli obok siebie. Rozmawiali, śmiali się, milczeli wspólnie. Nawet codzienny trud był przeplatany obecnością drugiego człowieka. Mówiło się przecież, że do wychowania dziecka potrzeba całej wioski. Nasi przodkowie spali po kilka osób w jednej izbie, bo życie wymagało bliskości. Może brakowało intymności, ale w zamian była fizyczna obecność, wsparcie i poczucie, że nie jest się samemu.
Mam też świadomość, że dawniej życie było naprawdę ciężkie. Ludzie pracowali dniami i nocami, często ponad siły. Nie było czasu ani zwyczaju, by okazywać sobie czułość w sposób, do którego dziś jesteśmy przyzwyczajeni. A jednak mimo trudów istniało coś niezwykle ważnego — poczucie wspólnoty, przynależności, bycia potrzebnym i zauważonym. Fundamentalne ludzkie potrzeby, o których mówi nawet piramida Maslowa: potrzeba bliskości, więzi, bezpieczeństwa emocjonalnego i miejsca wśród innych ludzi. Człowiek wiedział, że jest częścią czegoś większego niż on sam.
Dziś coraz bardziej się od siebie oddalamy. W domu, w pracy, w szkole, nawet w odpoczynku. Dawniej te same dwadzieścia cztery godziny były wspólną przestrzenią — pracą przeplataną relacjami, obowiązkami splecionymi z rozmowami i śmiechem. Wszystko działo się razem.
Teraz każda część życia ma swoje osobne miejsce. Oddzielny czas na pracę. Oddzielny na dzieci. Na partnera. Na przyjaciół. Na rozwój. Na odpoczynek. Nawet gramy sami wgapieni w ekrany monitorów, zatopieni w wirtualnym świecie. Niestety to pozbawia nas czasu na bycie „wystarczającym” w każdej z tych ról. A przecież nie da się podzielić siebie na tyle równych części, by nigdzie nie zabrakło. Zawsze coś odbywa się kosztem czegoś innego. I właśnie dlatego tak często towarzyszy nam poczucie niedosytu, zmęczenia i porażki.
Coraz częściej także pracujemy w samotności — zanurzeni w ekranach, danych, cyfrach, normach i statystykach. Spełniamy kolejne wymagania świata, zapominając o tych najważniejszych — własnych. Zapominamy o sobie nawzajem. O tym, czym jest bliskość. Czym jest dotyk — zarówno dawanie go, jak i otrzymywanie. Przyzwyczajamy się do pustki tak bardzo, że przestajemy pamiętać, za czym naprawdę tęsknimy. Jednak nasze ciało pamięta, zarówno to co dobre, jak i to co złe.
To właśnie podczas masażu staram się przypomnieć Wam coś, o czym współczesny świat każe nam zapominać — że człowiek potrzebuje drugiego człowieka. Potrzebuje uważności, czułości i obecności. Potrzebuje poczuć, że jest zauważony, zaopiekowany i ważny. Nie tylko dla świata, ale również dla samego siebie.
Bo czasem masaż to nie tylko ukojenie dla spiętego ciała. Czasem jest także jedyną chwilą uważnego, bezpiecznego dotyku i bliskości, jakiej ktoś doświadcza od bardzo dawna. Przypomnieniem, że mimo wszystko nadal jesteśmy stworzeni do bycia obok siebie.
Z uważnością,
Katarzyna Pęczek
Holibalans Instytut 🍀🍀🍀